-
Sam Neill był znany z ról w „Parku Jurajskim” i „Łowcy”, gdzie poszukiwał wymarłych zwierząt.
-
Scena zaskoczenia na widok brachiozaura w jego wykonaniu uznawana jest za kultową w historii kina.
-
W filmie „Łowca” partnerował Willemowi Dafoe podczas poszukiwań wilkowora tasmańskiego.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Sam Neill – znakomity i lubiany aktor – odszedł w wieku 78 lat. Kojarzony był z wieloma filmami, choćby z „Polowaniem na Czerwony Październik”, gdzie na pokładzie radzieckiego atomowego okrętu podwodnego typu Tajfun towarzyszył Seanowi Connery’emu w ucieczce do Stanów Zjednoczonych. Szczególnie wielką sławę dały Samowi Neillowi jednak występy w „Parku Jurajskim”, gdzie w kilku odsłonach wcielił się w paleontologa, Alana Granta. Jego charakterystyczna chustka na szyi i kapelusz stały się wręcz symbolami poszukiwań szczątków dinozaurów.
– Mam wrażenie, że straciłem pracę – mówi Sam Neill jako dr Alan Grant w „Parku Jurajskim” na widok projektu ekscentrycznego miliardera polegającego na odtwarzaniu genetycznym wymarłych zwierząt na wyspie u brzegów Kostaryki. Ta koncepcja genetycznego odtworzenia dinozaurów powstała w latach osiemdziesiątych w książce Johna Brosnana (pod pseudonimem Harry Adam Knight) pt „Carnosaur” i powielona przez Michaela Crichtona w „Parku Jurajskim” zafascynowała świat. Kto by się spodziewał, że po latach firma Colossal Biosciences rzeczywiście weźmie się na odtwarzanie wymarłych zwierząt – w jej wypadku wilków straszliwych czy mamutów włochatych z epoki lodowcowej.
Jedna z pierwszych scen „Parku Jurajskiego”, w której Sam Neill na wyspie Nublar po raz pierwszy widzi odtworzonego dinozaura – ogromnego brachiozaura przechadzającego się wśród drzew – przeszła do historii kina i stała się symbolem. Ona także doskonale odpowiadała temu, jak w 1993 r. zachowywali się widzowie w kinie, gdy widzieli tę scenę. Pamiętajmy, że wcześniej nie było możliwości, by oglądać tak zrekonstruowane dinozaury. Dzisiaj to powszechne w wielu filmach przyrodniczych, ale wtedy stanowiło nowość i sensację.
To zresztą więcej niż scena i więcej niż zdziwienie. Sam Neill jako dr Alan Grant stworzył tu postać naukowca zachowującego zdrowy rozsądek nawet w obliczu takiej sensacji i takiej ekscytacji. Chociaż całe życie niczego bardziej nie pragnął niż zobaczyć dinozaura, w obliczu kontrowersyjnego wynalazku jest sceptyczny. Mówi o gwałcie na nauce i przyrodzie. To niezwykle znamienne i pouczające, dające do myślenia także dzisiaj.
Sam Neill na tropie tajemniczego wilkowora tasmańskiego
Sam Neill zasłynął tą sceną i całym „Parkiem Jurajskim” i od lat kojarzony był z paleontologią, dinozaurami i zdrowym podejściem do tajemnic natury. Nie inaczej było w znakomitym i mniej znanym filmie „Łowca” z 2011 r., który wyreżyserował Daniel Nettheim na podstawie książki Julii Leigh. To opowieść o jednej z największych tajemnic natury i jednym z najbardziej tajemniczych zwierząt w dziejach – wilkoworze tasmańskim.
Ten drapieżny torbacz, zwany niegdyś wilkiem workowatym z racji swego podobieństwa do wilka, jest znakomitym przykładem konwergencji. To zjawisko oznacza, że zwierzęta zupełnie z sobą niespokrewnione i żyjące nawet w odległych miejscach świata pod wpływem tych samych warunków zaczynają upodabniać się do siebie wyglądem. Wilkowór tasmański nie jest wilkiem, ale torbaczem jak kangur, koala czy wombat, ale zaczął przypominać wilka, gdy zajął podobną niszę w Australii.
Wilkowór tasmański był reliktem dawnej megafauny
Przez tysiące lat wilkowory były drapieżnymi torbaczami szczytowymi i częścią australijskiej megafauny. Wymarły jednak. Po ostrym konflikcie z europejskimi osadnikami na Tasmanii w XIX wieku (oskarżano je o zjadanie owiec) zniknęły. W 1936 r. w zoo w Hobart zmarła ostatnia samica w niewoli imieniem Benjamin, gdy nadzorca zapomniał ją zamknąć w zamkniętym pomieszczeniu na czas tasmańskiego mrozu. W 1986 r. Australia uznała zwierzę oficjalnie za wymarłe, ale Tasmańczycy nie dopuszczają takiej myśli. Uważają, że tajemnicy drapieżnik o rudym ciele wilka w tygrysie pasy wciąż mieszka w prastarych wyspy.

W filmie „Łowca” tropiciel grany przez Willema Dafoe przybywa na Tasmanię wynajęty przez formę genetyczną, aby znaleźć wilkowora i zdobyć jego ciało albo DNA. Sam Neill wciela się w miejscowego tropiciela, który tajemnicę drapieżnika próbuje chronić. Ten kapitalny film stanowi unikalne połączenie filmu niemal przyrodniczego z kinem akcji i thrillerem. Nakręcony w pięknych plenerach Tasmanii jest subtelną opowieścią o relacji człowieka z naturą i tym, co nieuchronnie tracimy.
Sam Neill był Nowozelandczykiem, więc jego związki z przyrodą są z urodzenia unikalne. Nowa Zelandia, tak jak Tasmania, ma specyficzną przyrodę, stanowiącą pomost między współczesnością a dawnymi czasami. Jest pod tym względem bezcennym reliktem.













