Wielu z nas uważa twórczość za luksus albo hobby, na które można sobie pozwolić dopiero po wykonaniu wszystkich obowiązków. A jeśli zaangażowanie w działania twórcze jest jednym z najskuteczniejszych sposobów wspierania zdrowia i dobrostanu?
Od zarania dziejów człowiek odczuwał potrzebę wyrażania swoich myśli, emocji i doświadczeń w świecie zewnętrznym. Zanim powstały pierwsze narzędzia około 3 mln lat temu, ich idea pojawiła się w ludzkiej wyobraźni. Zanim powstały miasta, świątynie i dzieła sztuki, istniała zdolność tworzenia mentalnych obrazów rzeczy, których jeszcze nie było.
Ślady tej potrzeby odnajdujemy już w prehistorii. Malowidła w jaskini Lascaux datowane na 17-15 tys. lat p.n.e. w południowo-zachodniej Francji przedstawiają zwierzęta i sceny związane z codziennym życiem dawnych ludzi. Czy były próbą zachowania wspomnień, sposobem nadawania znaczenia doświadczeniom, a może formą rytuału? Nie wiemy. Wiemy jednak, że wraz z dynamiczną ewolucją kory przedczołowej kreatywność odegrała kluczową rolę w rozwoju naszego gatunku. Potrzeba rozwiązywania problemów, wyrażania siebie, tworzenia i pozostawiania śladu po własnych przeżyciach stała się ważnym elementem ludzkiego dobrostanu, podobnie jak potrzeba przynależności, bezpieczeństwa czy szacunku.
Newsweek Psychologia już dostępny
Foto: Materiały prasowe
Tworzyć mimo wszystko
Znaczenie twórczości dla rozwoju człowieka podkreślali psychologowie humanistyczni, między innymi Abraham Maslow i Carl Rogers. Maslow umieścił samorealizację na szczycie swojej słynnej hierarchii potrzeb, zakładając, że rozwija się ona w pełni dopiero po zaspokojeniu potrzeb bardziej podstawowych. Dla Carla Rogersa twórczość była naturalnym przejawem stawania się sobą — sposobem, w jaki człowiek wyraża swoją niepowtarzalność i rozwija własny potencjał w kontakcie ze światem. Historia wielu ludzi pokazuje jednak, że twórczość nie zawsze czeka na sprzyjające okoliczności. Niejednokrotnie pojawia się właśnie wtedy, gdy życie wystawia człowieka na najcięższe próby. Viktor Frankl, austriacki psychiatra żydowskiego pochodzenia, twórca logoterapii, były więzień czterech nazistowskich obozów koncentracyjnych, pisał o poszukiwaniu sensu nawet w najbardziej dramatycznych warunkach. Dla wielu osób to właśnie sztuka staje się bezpieczną przestrzenią wolności, która pozwala oderwać się od cierpienia albo nadać mu znaczenie.
Tak było w przypadku meksykańskiej malarki Fridy Kahlo, która po ciężkim wypadku przez długie miesiące tworzyła obrazy, leżąc w łóżku. Podobną funkcję pełniło pisanie dziennika dla nastoletniej Anny Frank, ukrywającej się wraz z rodziną przed nazistami w Amsterdamie w tajnej oficynie budynku. Twórczość nie usuwała trudnych doświadczeń, ale pomagała je oswoić i zachować poczucie własnej podmiotowości.
Sto dni twórczości
Bardziej współczesnym przykładem twórczości mimo wszystko jest historia Suleiki Jaouad. W wieku 21 lat usłyszała diagnozę białaczki. Kolejne lata spędziła w szpitalach, poddawana wyczerpującemu leczeniu. W tym czasie zaangażowała się w projekt naukowy profesora Yale, Michaela Bieruta, „100 Day Project”, którego idea była prosta: przez sto dni wykonywać codziennie jeden twórczy gest — krótki, niezobowiązujący, chociażby trzyminutowy, np. napisać krótki tekst, zrobić zdjęcie, narysować szkic lub stworzyć coś w dowolnie wybranej formie.
Dla Jaouad najbliższym medium okazało się pisanie. Dziennik stał się sposobem porządkowania doświadczeń i budowania poczucia ciągłości życia. Zapisywała zasłyszane rozmowy pielęgniarek, obserwacje ze szpitalnego okna i własne refleksje. Regularna twórczość dawała jej coś, czego choroba nie mogła odebrać — poczucie sprawczości.
Kilka lat później, w czasie pandemii COVID-19, stworzyła projekt „Isolation Journals”, zachęcający ludzi na całym świecie do wykorzystywania kreatywności jako narzędzia radzenia sobie z izolacją, lękiem i niepewnością. Wokół pomysłu szybko powstała międzynarodowa społeczność osób piszących, fotografujących, rysujących i komponujących. Ich doświadczenia pokazały, że twórczość może przekształcać samotność w świadomie przeżywany czas refleksji i rozwoju. Doświadczenia własne oraz historie tysięcy uczestników projektu stały się później inspiracją dla książki „Księga alchemii”, w której autorka zaprezentowała inspirujące eseje wraz z konkretnymi wskazówkami inicjującymi twórczość.
Newsweek Psychologia już w kioskach!
Foto: Materiały prasowe
Jak sztuka wspiera dobrostan?
Twórczość artystyczna różni się od wielu innych form aktywności tym, że pozostawia dużą przestrzeń na wyrażanie emocji i indywidualnego sposobu przeżywania świata. Dzięki temu może wpływać na człowieka jednocześnie na wielu poziomach. Jej działanie obejmuje mechanizmy psychologiczne, biologiczne, społeczne i behawioralne. Wpływa na nasze emocje, sposób myślenia, relacje z innymi ludźmi oraz codzienne decyzje. W przeciwieństwie do leków, które zwykle oddziałują poprzez kilka konkretnych mechanizmów, aktywność twórcza uruchamia ich wiele jednocześnie. To raczej złożona sieć powiązań niż pojedyncza ścieżka działania.
Pięć filarów szczęścia
Psycholog Martin Seligman, twórca psychologii pozytywnej, opisał pięć filarów dobrostanu w modelu PERMA. Co ciekawe, twórczość artystyczna wspiera każdy z nich.
Filar pierwszy to pozytywne emocje. Tworzenie pomaga regulować emocje i kierować uwagę ku doświadczeniom takim jak radość, wdzięczność, nadzieja czy spokój. Nie chodzi o ucieczkę od trudnych przeżyć, lecz o możliwość ich bezpiecznego wyrażenia i przetworzenia.
Filar drugi — zaangażowanie. Wiele osób podczas tworzenia doświadcza stanu przepływu, czyli flow. To moment pełnego zanurzenia w wykonywanej czynności, kiedy czas zdaje się płynąć inaczej, a uwaga skupia się wyłącznie na wykonywanym zadaniu.
Filar trzeci to relacje. Twórczość buduje więzi społeczne. Dzieje się tak zarówno podczas wspólnego śpiewania, grania czy majsterkowania, jak i wtedy, gdy dzielimy się efektami swojej pracy z innymi.
Filar czwarty — poczucie sensu. Sztuka pozwala nadawać znaczenie doświadczeniom, także tym trudnym i bolesnym. Dzięki temu pomaga odnajdywać głębszy sens codziennych wydarzeń, a nawet całego swojego życia.
I filar piąty, czyli osiągnięcia. Każdy ukończony obraz, wiersz, fotografia czy projekt wzmacnia poczucie kompetencji i sprawczości. Nawet niewielkie sukcesy budują przekonanie, że potrafimy wpływać na bieg wydarzeń.
Sztuka pod lupą naukowców
Choć wpływ sztuki na zdrowie może wydawać się intuicyjny, współczesna nauka dostarcza coraz więcej dowodów na jego istnienie. Liczne metaanalizy pokazują, że aktywności artystyczne mogą obniżać poziom kortyzolu — hormonu stresu — oraz wspierać procesy odpowiedzialne za regenerację organizmu.
Badania wskazują również, że kontakt z muzyką i aktywne uczestnictwo w działaniach artystycznych mogą pomagać w regulacji ciśnienia krwi, stabilizacji parametrów fizjologicznych oraz redukcji napięcia psychicznego. U pacjentów zmagających się z chorobami przewlekłymi obserwowano także zmniejszenie odczuwanego bólu oraz poprawę jakości życia. Mechanizmy te nie działają jak lek przeciwbólowy, który bezpośrednio blokuje określone procesy biochemiczne. Ich siła polega na uruchamianiu wielu wzajemnie powiązanych procesów wspierających zdrowie fizyczne i psychiczne.
Nie potencjał, lecz działanie
Szczególnie interesujących wniosków dostarczyła metaanaliza z 2020 r. przeprowadzona przez zespół pod kierownictwem Selcuka Acara z Uniwersytetu Północnego Teksasu, obejmująca dane ponad 8 tys. uczestników. Badacze odkryli, że sam potencjał kreatywny (tzw. myślenie dywergencyjne) nie ma silnego związku z dobrostanem psychicznym. Fakt, że ktoś potrafi generować wiele oryginalnych pomysłów lub rozwiązywać problemy w nieszablonowy sposób, nie oznacza jeszcze większego poczucia szczęścia.
Wyraźny związek pojawia się dopiero wtedy, gdy kreatywność staje się twórczością, czyli jest przekuwana w konkretne działania. Regularne angażowanie się w aktywności twórcze — niezależnie od poziomu umiejętności — wiąże się z wyższym dobrostanem psychicznym. To nie sama kreatywność chroni zdrowie psychiczne, lecz twórcza praktyka.
Twórczość artystyczna a arteterapia
Warto jednak odróżnić zwykłą aktywność twórczą od profesjonalnej arteterapii. Są to zjawiska pokrewne, ale nie tożsame. W nurcie określanym jako „art as therapy” sama aktywność twórcza pełni funkcję wspierającą. Uczestnicy zajęć plastycznych, ceramicznych czy rękodzielniczych mogą doświadczać przyjemności, koncentracji, relaksu i poczucia sprawczości. Takie działania nie wymagają obecności psychoterapeuty, a ich celem często jest stworzenie czegoś estetycznego w swojej formie. Arteterapia jest natomiast formą oddziaływania terapeutycznego prowadzoną przez odpowiednio przygotowanego specjalistę — psychologa lub psychoterapeutę. W tym przypadku efekty prac artystycznych nie mają być piękne, gdyż twórczość ma służyć diagnozie, komunikacji i pracy nad problemami emocjonalnymi w bezpiecznym przymierzu terapeutycznym.
Jednym z powodów skuteczności arteterapii jest fakt, że nie wszystkie doświadczenia łatwo wyrazić językiem. Badania neurobiologiczne pokazują, że podczas silnego stresu lub traumy zdolność do werbalnego opisywania przeżyć może być ograniczona. W takich sytuacjach obraz, ruch, dźwięk czy metafora bywają bardziej naturalnym sposobem wyrażania emocji niż rozmowa. Człowiek może narysować swoje trudne relacje rodzinne jako układ planet, wyrazić napięcie poprzez ruch albo opisać męczące doświadczenie w formie kolażu.
Dodatkową zaletą arteterapii jest możliwość dalszej pracy z powstałym dziełem. Symboliczny obraz można zmieniać i uzupełniać — np. domalowywać, skreślać, usuwać kawałki gliny. W ten sposób twórczość staje się nie tylko formą ekspresji, lecz także metaforycznym narzędziem służącym późniejszej pozytywnej zmianie.
Newsweek Psychologia już dostępny
Foto: Materiały prasowe
Recepta dostępna dla każdego
Być może najbardziej zaskakujące jest to, że mimo licznych korzyści twórczość nadal rzadko traktujemy jako element profilaktyki zdrowia. Chętniej sięgamy po suplementy, aplikacje poprawiające nastrój czy kolejne poradniki, zapominając o prostych działaniach, które od tysięcy lat towarzyszą człowiekowi. Oczywiście sztuka nie zastąpi leczenia. Może jednak stać się ważnym elementem wspierającym zdrowie i dobrostan. Nie wymaga szczególnych talentów, profesjonalnego sprzętu ani oceny innych ludzi. Często wystarczy zeszyt, ołówek, aparat fotograficzny albo udział w lokalnych zajęciach ceramicznych.
Twórczość jest bowiem czymś więcej niż hobby. To jeden z najbardziej naturalnych sposobów porządkowania doświadczeń, budowania sensu i dbania o własne zdrowie psychiczne.
Dr Joanna Kwaśniewska — psycholożka, mentorka i trenerka twórczości, autorka nagradzanych książek „Droga do kreacji. Trening twórczości XXI wieku” oraz „21 kluczy do twórczego życia dziecka” (PWN), kierowniczka studiów podyplomowych na USWPS „Facylitacja innowacji, trening kreatywności i mentoring twórczego rozwoju”




