Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
W PiS toczy się wstydliwa dyskusja. Policzyli, ile stracą na rozwodzie z Morawieckim

W PiS toczy się wstydliwa dyskusja. Policzyli, ile stracą na rozwodzie z Morawieckim

29 lipca, 2026
Mateusz Morawiecki zakłada klub parlamentarny. Znane szczegóły – Wprost

Mateusz Morawiecki zakłada klub parlamentarny. Znane szczegóły – Wprost

29 lipca, 2026
Warunki zabudowy od 1 września 2026 r. Gminy zalewa fala wniosków – Biznes Wprost

Warunki zabudowy od 1 września 2026 r. Gminy zalewa fala wniosków – Biznes Wprost

29 lipca, 2026
Karaibskie plaże zasypały tony wodorostów. To od nich pochodzi nazwa morza

Karaibskie plaże zasypały tony wodorostów. To od nich pochodzi nazwa morza

29 lipca, 2026
Media: Iran czeka na kluczową dostawę z Chin. Chodzi o nowoczesną broń

Media: Iran czeka na kluczową dostawę z Chin. Chodzi o nowoczesną broń

29 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • W PiS toczy się wstydliwa dyskusja. Policzyli, ile stracą na rozwodzie z Morawieckim
  • Mateusz Morawiecki zakłada klub parlamentarny. Znane szczegóły – Wprost
  • Warunki zabudowy od 1 września 2026 r. Gminy zalewa fala wniosków – Biznes Wprost
  • Karaibskie plaże zasypały tony wodorostów. To od nich pochodzi nazwa morza
  • Media: Iran czeka na kluczową dostawę z Chin. Chodzi o nowoczesną broń
  • Nowy RPO. Sylwia Gregorczyk-Abram złożyła ślubowanie, posłowie PiS wyszli
  • Święte prawo do rokoszu. „Mamy w sobie nieufność wobec władzy, lubimy patrzeć jej na ręce”
  • Masz ponad 1 ha ziemi? Obowiązkowe OC rolnika może dotyczyć także ciebie – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Święte prawo do rokoszu. „Mamy w sobie nieufność wobec władzy, lubimy patrzeć jej na ręce”
Święte prawo do rokoszu. „Mamy w sobie nieufność wobec władzy, lubimy patrzeć jej na ręce”
Aktualności

Święte prawo do rokoszu. „Mamy w sobie nieufność wobec władzy, lubimy patrzeć jej na ręce”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości29 lipca, 2026

Nadchodzi tyrania — to hasło było sprawdzonym sposobem, żeby namówić szlachtę przeciw królowi — mówi historyczka Joanna Orzeł. Jak wyglądały w dawnej Polsce bunty przeciwko władzy?

Newsweek: Dlaczego szlachta Rzeczypospolitej uważała, że ma prawo do wypowiadania posłuszeństwa królowi?

Joanna Orzeł: Już we wczesnym średniowieczu w Europie istniało zwyczajowe prawo oporu (ius resistendi), pozwalające w uzasadnionych okolicznościach na nieposłuszeństwo wobec władzy zwierzchniej. Pierwszą próbą kodyfikacji tego prawa w Polsce był przywilej mielnicki Aleksandra Jagiellończyka z 1501 r., choć dotyczyło ono tylko senatorów. Właściwszym punktem odniesienia są artykuły henrykowskie z 1573 r., czyli zasady sprawowania władzy królewskiej przedłożone pierwszemu monarsze wybranemu w wolnej elekcji — Henrykowi Walezemu. W ostatnim punkcie tego dokumentu znajduje się zapis, że jeżeli król uczyni coś przeciwko przywilejom szlacheckim, wówczas obywatele (czyli szlachta) mają prawo wystąpić przeciwko niemu. Trafne stwierdzenie pochodzące z późniejszego okresu, bo z 1647 r., doskonale opisywało stosunek szlachty do władcy: „Królestwo Polskie nie dla królów, ale królowie polscy dla Królestwa”.

Joanna Orzel

Foto: fot. Bartosz Kałużny

Czy wcześniej Jagiellonom również wypowiadano posłuszeństwo?

— O tak! W 1537 r., za panowania Zygmunta Starego, odbył się rokosz lwowski. Był to czas, kiedy szlachta domagała się realizacji postulatów w ramach tzw. ruchu egzekucyjnego, czyli m.in. kodyfikacji prawa, zakazu łączenia przez możnowładców niektórych urzędów, reform sądownictwa czy ograniczenia przywilejów Kościoła. Szlachcie przede wszystkim jednak nie spodobała się elekcja vivente rege (czyli jeszcze za życia ojca) na tron polski Zygmunta Augusta. Ten rokosz jest bardziej znany jako „wojna kokosza”, ponieważ zgromadzona we Lwowie szlachta opróżniła z drobiu całą okolicę. I to była jedyna krew, jaka się wówczas przelała. Nie doszło do wystąpień zbrojnych. O tym rokoszu często zapominamy, bo nie pasuje do potocznego wyobrażenia o buncie szlachty.

Zróbmy jeszcze większy chronologiczny krok w tył. Szlachta uważała, że pochodzi od starożytnych Sarmatów. Od nich też wywodziła prawo do rokoszu, bo ten lud rzekomo mógł wypowiadać posłuszeństwo swoim wodzom.

— Według tej ideologii Sarmaci nie mieli nad sobą żadnego króla ani księcia, a dowódcę wybierali sobie tylko na wypadek wojny. Jeśli nie spełnił oczekiwań, poddani mieli prawo się przeciwko niemu zbuntować.

Jeśli jednak mówimy o mitologicznej legitymizacji prawa do buntu, to trzeba też sięgnąć do legendy o rokoszu gliniańskim. Opowieść o nim pojawiła się najprawdopodobniej w dobie rokoszu Zebrzydowskiego (1606-1609). Gdy poznamy tę zmyśloną opowieść, zrozumiemy, dlaczego szlachta tak chętnie się do niej odwoływała.

Punktem wyjścia jest rok 1370. Umiera Kazimierz Wielki, kończą się rządy dynastii Piastów, na tronie zasiada Ludwik Węgierski. Polskie rycerstwo narzeka, że król jest obcy, nie zna języka ani obyczajów, a na dwór sprowadza Węgrów. Mało tego, postanawia wcielić do Węgier część ziem ruskich (należących wówczas do Polski), na co przystaje część polskich senatorów (przekupionych przez Ludwika). Rycerstwo gromadzi się więc w Glinianach pod Lwowem i zaprasza króla na rozmowy o przyszłości kraju. Ludwik przybywa w otoczeniu wspomnianych senatorów. Wpierw tylko oni zostają zaproszeni do koła szlacheckiego, gdzie ponoszą karę śmierci za zdradę ojczyzny. Następnie pojawia się Ludwik, któremu szlachta deklaruje wierność, po czym wyjawia, co stało się z senatorami, którzy zgodzili się na handlowanie polskimi ziemiami. Miało być to ostrzeżenie przed samowolnymi decyzjami monarchy i nieliczeniem się z wolą szlachty. W rezultacie Ludwik rezygnuje ze zmian terytorialnych i nadaje szlachcie przywilej (możemy się domyślić, że chodzi o koszycki).

Opowieść ta krąży w kilkudziesięciu rękopiśmiennych kopiach w prowadzonych przez szlachtę księgach, w których zapisywano wszystko, co uznawano za istotne do przekazania kolejnym pokoleniom. Niektóre kopie zaopatrzone są w przysięgi na wszystkie świętości, że opisywane wydarzenia są prawdziwe. Od połowy XVII w. wzmianki o rokoszu gliniańskim zaczęły się pojawiać w drukowanych dziełach historycznych. Przykładem może być wierszowana opowieść o rokoszu napisana w 1654 r. przez Wacława Potockiego. W interpretacji poety był to pierwszy przejaw walki inter maiestatem et libertatem, czyli między władzą królewską a wolnościami szlacheckimi.

Czy szlachta wierzyła w tę opowieść?

— Tego się nigdy nie dowiemy. Ale to nieistotne. Dla szlachty najważniejsza była tradycja. Jeśli jej brakowało, to ją po prostu wymyślano. Liczy się to, że opowieść o rokoszu gliniańskim dała (nawet jeśli tylko mityczne) podstawy jednej z najważniejszych wolności szlacheckich. Dopiero w 1733 r. Józef Andrzej Załuski wykazał nieprawdziwość tej historii, wskazując liczne niezgodności faktów, w tym nazwiska uczestników. Niewiele osób jednak przyjęło punkt widzenia założyciela słynnej Biblioteki Załuskich. Mit rokoszu gliniańskiego funkcjonował w świadomości szlacheckiej aż do upadku Rzeczypospolitej, a nawet w początkach XIX w.

Czy podczas polskich rokoszy — tych prawdziwych, nie mitycznych — padał postulat obalenia króla i likwidacji monarchii?

— Pojawiały się postulaty detronizacji czy to Zygmunta III Wazy, czy to Jana Kazimierza, ale nigdy nie myślano o zmianie systemu politycznego. Szlachta wprawdzie chętnie nawiązywała do tradycji republiki rzymskiej, ale nie wyobrażała sobie, by rządzić miał parlament pozbawiony króla.

Instytucję monarchii i osobę króla szlachcice darzyli wielkim szacunkiem. Ci aktywnie uczestniczący w życiu politycznym byli wykształceni retorycznie i wiedzieli, jak formułować zarzuty, by nie przekroczyć pewnych granic. Jeżeli już sięgali w krytyce po kpiny, dotykali spraw intymnych, czynili to w pismach anonimowych.

Tak jak matką była dla nich ojczyzna, Rzeczpospolita, tak król był ich ojcem. Dlatego nawet podczas rokoszów nie podchodzono do monarchy lekceważąco. Artykułowano żądania, zwracając uwagę, że łamane są obowiązujące prawa. Wystąpienia szlacheckie w dużej mierze nie wynikały z chęci zdobycia nowych przywilejów, lecz z obrony już istniejących. Król miał być obrońcą porządku prawnego w Rzeczypospolitej, a nie reformatorem ustroju. Mówiono: In Polonia lex est rex, czyli że w Polsce prawo jest królem, a nie król prawem. To przeciwstawienie monarchii absolutnej, w której słowo władcy było święte.

Książę Bogusław Radziwiłł brzydził się tym, że miałby się kiedyś kłaniać przed „panem Piegłasiewiczem z Psiej Wólki” — a przynajmniej takie słowa wkłada w jego usta Henryk Sienkiewicz. Po Jagiellonach i Wazach mieliśmy kilku monarchów niewywodzących się z europejskich dynastii panujących: Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Jana III Sobieskiego i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Czy stosunek szlachty do nich był inny niż do królów „błękitnokrwistych”?

— Dynastię Wazów traktowano poniekąd jako przedłużenie Jagiellonów — po kądzieli, ale jednak. Gdyby nie to pokrewieństwo, Zygmunt III mógłby nie zwyciężyć na polu elekcyjnym. To doskonały przykład na to, jak silnie tradycja oddziaływała na społeczeństwo szlacheckie. Po długim okresie wyniszczających wojen epoki Wazów posłuch zyskało hasło „króla Piasta”. Tylko kiedy już ten „Piast” zasiadł na tronie, szlachta zaczynała pilnować, by nie wyrósł ponad ogół stanu. Króla nie otaczał już tradycyjny, niemal boski majestat, szlachta zaczęła go postrzegać jako „jednego z nas”. I czuła się jeszcze bardziej zobowiązana do tego, by pilnować przestrzegania swoich przywilejów. Król musiał bardzo uważać na to, co robi. Każda próba wzmocnienia władzy czy też wprowadzenia reform usprawniających funkcjonowanie państwa, jak podatków na stałą armię, z góry napotykała opór.

„Bitwa pod Mątwami – obraz Mariana Adamczyka z 2011 r. powstał na zamówienie mieszkańców Inowrocławia dla Muzeum im. Jana Kasprowicza

„Bitwa pod Mątwami” – obraz Mariana Adamczyka z 2011 r. powstał na zamówienie mieszkańców Inowrocławia dla Muzeum im. Jana Kasprowicza

Foto: Muzeum im. Jana Kasprowicza

A Stanisław August Poniatowski spełniał kryteria bycia „panem Piegłasiewiczem”? Nie pochodził z rodu arystokratycznego, mówiono o nim lekceważąco „król Staś” albo wyśmiewano się z jego herbu Ciołek.

— Często i dobitnie podkreślano, że na tronie znalazł się tylko dzięki „znajomości” z Katarzyną Wielką. Podobnie jak dziś, z jednej strony doceniano jego zasługi dla kultury, edukacji czy sztuki, a nawet pomysły reform politycznych, z drugiej — oskarżano go o upadek Rzeczypospolitej. Zupełnie tak, jakby dopiero za jego czasów wszystko zaczęło się psuć. Jak sprawiedliwie ocenić króla, który miał dobre chęci i znakomite plany, ale w rzeczywistości niewiele mógł zrobić, blokowany zarówno przez opozycję wewnętrzną, jak i obce mocarstwa? Szlachta w swoich księgach częściej niż my dzisiaj zwracała uwagę na realne możliwości Poniatowskiego, zwłaszcza już po 1795 r.

Często mówimy o ówczesnej szlachcie protekcjonalnie: że była zacofana, niewyedukowana i kierowała się głównie prywatą. Tymczasem w pismach epoki stanisławowskiej widać, że wielu jej przedstawicieli potrafiło spojrzeć na sprawy z dystansem. To dotyczy też namysłu nad okresem wcześniejszym, np. obok panegiryków na cześć Sobieskiego pojawiały się też wątpliwości: „No dobrze, ale co my właściwie mamy z tego wielkiego zwycięstwa pod Wiedniem?”. Sobieskiemu zarzucano także, że byłby bardziej pożyteczny dla państwa, gdyby nie przedkładał prywatnych spraw nad publiczne (zapewne chodziło o próby osadzenia na tronie swego syna) oraz gdyby nie słuchał we wszystkim ukochanej żony.

Czy w XVIII w. dochodziło jeszcze do rokoszy, czy to specyfika poprzedniego okresu?

— Podczas wojen o koronę między Augustem II a Stanisławem Leszczyńskim czy w czasach Stanisława Augusta zawiązują się konfederacje antykrólewskie. Spełniają one kryteria rokoszu — występowano przeciwko urzędującemu monarsze — ale tej nazwy już wtedy nie stosowano. W języku politycznym używano już wyłącznie terminu „konfederacja”.

Nazwa „rokosz” najmocniej przylgnęła do dwóch wydarzeń z XVII w.: rokoszu Zebrzydowskiego i rokoszu Lubomirskiego. Dzieli je 60 lat. Coś je łączy?

— Oba były skierowane przeciwko królowi i w proteście przeciw próbom wzmocnienia jego władzy. W żadnych okresach nie występowało takie nagromadzenie pism politycznych i okolicznościowych jak podczas rokoszy i bezkrólewi. To były momenty w dziejach Rzeczypospolitej, w których szlachta masowo sięgała po pióro. Walczono nie tylko mieczem, lecz także słowem — propaganda (zarówno pisana, jak i ustna) była niezwykle istotna.

Tym, co na pewno różni oba rokosze, są starcia zbrojne. Bitwa pod Guzowem podczas rokoszu Zebrzydowskiego pod względem strat diametralnie różni się od bitwy pod Mątwami z 1666 r.

Miedzioryt włoski „Zebrzydowski prosi o wybaczenie Zygmunta III autorstwa Johanna Jakoba Freya I, 1 poł. XVIII w., Muzeum  Śląskie w Katowicach

Miedzioryt włoski „Zebrzydowski prosi o wybaczenie Zygmunta III” autorstwa Johanna Jakoba Freya I, 1 poł. XVIII w., Muzeum Śląskie w Katowicach

Foto: wl. Muzeum Slaskie w Katowicach.

Przypomnijmy, że pod Guzowem w 1607 r. zginęło około 200 ludzi, bo dowódcy podobno zalecali płazować przeciwników, nie używając ostrzy. Bitwa pod Mątwami skończyła się natomiast rzezią kilku tysięcy żołnierzy królewskich, weteranów walk ze Szwedami i Rosjanami. Zupełnie jakby wybuchła jakaś skumulowana nienawiść.

— Słowo „rzeź” jest bardzo trafne. Nie znajdziemy w XVII w. podobnego przykładu bratobójstwa. Na nastroje wśród szlachty na pewno wpłynęły dziesięciolecia krwawych wojen. Przede wszystkim jednak rokoszanie traktowali tę bitwę jako odwet za działania wobec nich, Lubomirski bowiem wcześniej został skazany za zdradę stanu. Stąd też zapewne wynikał brak łaski wobec osób walczących w wojskach królewskich, także tych poddających się.

Ważna różnica między tymi rokoszami to kwestia wsparcia państw ościennych. Rokosz Zebrzydowskiego rozgrywał się w granicach Rzeczypospolitej. Okoliczności, które doprowadziły do rokoszu Lubomirskiego, były inne: obie strony były wspierane i finansowane przez zagranicę: Jan Kazimierz przez Francję, zbuntowany hetman Jerzy Lubomirski przez Brandenburgię i Austrię.

Powtarzają się natomiast oskarżenia królów o próby wprowadzenia władzy absolutnej. Elementem tego miałyby być elekcje vivente rege.

— Hasło absolutum dominium było sprawdzonym straszakiem do zwołania szlachty przeciw władcy. Sięgano po nie przy każdej próbie reform ze strony króla. Niezależnie od tego, czy chodziło o podatki, czy o przebudowę armii, od razu pojawiał się argument, że nadchodzi tyrania. Chyba tylko Michał Korybut Wiśniowiecki nigdy nie spotkał się z takim zarzutem. Ale rządził zbyt krótko i w warunkach tak głębokiej polaryzacji, że jego autorytet królewski — o ile w ogóle można tu mówić o autorytecie — niewiele znaczył.

Dążenie do tyranii widziano w działaniach Zygmunta III Wazy, który dążył do zapewnienia sukcesji Władysławowi IV, w planach Jana Kazimierza, który próbował osadzić za tronie polskim księcia francuskiego, czy w polityce Marysieńki, żony Jana III Sobieskiego, która zabiegała o koronę dla ich syna Jakuba. Odwoływano się do rokoszu lwowskiego (wojny kokoszej) i sprzeciwu wobec elekcji vivente rege. A po rokoszu lwowskim właśnie szlachta wymogła obietnicę, że jedyną dopuszczalną formą wyboru króla jest wolna elekcja po śmierci panującego monarchy.

A nie byłoby sprawniej i bezpieczniej, gdyby królowie rządzili „na zakładkę”, bez koszmarnych dla państwa okresów bezkrólewia, podwójnych elekcji, obcych ingerencji?

— Podczas bezkrólewi magnaci mający za sobą wiele „szabel” szlacheckich mogli odnosić rozmaite korzyści. Z biegiem lat profity finansowe ze strony europejskich mocarstw stały się istotnym czynnikiem przywiązania szlachty do instytucji wolnej elekcji. Najważniejszym jednak czynnikiem pozostania przy wolnej elekcji po śmierci monarchy było (złudne) przekonanie o elekcji viritim, wyborze króla przez całą szlachtę. Szlachta i magnateria chcąca zaskarbić sobie poparcie biedniejszych panów braci podkreślała, że wybór władcy jest najważniejszym przywilejem szlacheckim.

Mimo że w okresach bezkrólewi bywało niebezpiecznie, nikomu nie przychodziło do głowy, by zrezygnować z takiego rozwiązania. Z upływem kolejnych dziesięcioleci pozycja króla słabła. Szlachta chciała mieć jednak nad sobą władcę, nawet jeśli potem musiała mu przypominać o swoich prawach, a nawet czynnie mu się sprzeciwiać.

Czy coś z tej rokoszowej tradycji wypowiadania posłuszeństwa władcy pozostało w narodowej tożsamości Polaków?

— Mimo że w Polsce od 1795 r. nie istnieje monarchia, to całkiem często otwarcie sprzeciwialiśmy się władzy: czy to zaborczej w XIX w., czy to w czasach PRL, czy już w demokratycznej Polsce. Na pewno mamy w sobie nieufność wobec władzy, lubimy patrzeć jej na ręce. Chcemy, by nasze prawa były respektowane, dlatego w naszym systemie funkcjonuje Rzecznik Praw Obywatelskich czy Rzecznik Praw Dziecka. Podobnie jak niegdyś szlachta, upominamy się przede wszystkim o te prawa, które są nam gwarantowane. A jeśli nie są przestrzegane lub czujemy się pokrzywdzeni przez władzę, wychodzimy na ulice.

Joanna Orzeł — historyczka i polonistka, specjalizuje się w historii kultury szlacheckiej Rzeczypospolitej oraz europejskiej historii kulturowej XVIII w. Wykłada w Instytucie Historii Uniwersytetu Łódzkiego. Wydała m.in.: „Historia — tradycja — mit w pamięci kulturowej szlachty Rzeczypospolitej XVI-XVIII wieku” oraz „My, Sarmaci. Mity i rzeczywistość szlachty Rzeczypospolitej”

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
4

09.07.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

W PiS toczy się wstydliwa dyskusja. Policzyli, ile stracą na rozwodzie z Morawieckim

W PiS toczy się wstydliwa dyskusja. Policzyli, ile stracą na rozwodzie z Morawieckim

Sto dni twórczości. Artystyczna praktyka odmieniła życie chorej na białaczkę

Sto dni twórczości. Artystyczna praktyka odmieniła życie chorej na białaczkę

Centralnie sterowana i planowana. Polacy kochali żartować z absurdów ekonomii komunistycznej

Centralnie sterowana i planowana. Polacy kochali żartować z absurdów ekonomii komunistycznej

W KO cieszą się z rozpadu PiS. „Niektórzy wierzą, że już wygraliśmy wybory”

W KO cieszą się z rozpadu PiS. „Niektórzy wierzą, że już wygraliśmy wybory”

Kaczyński wymieni Czarnka? Majmurek: Jego wybór był największym błędem prezesa

Kaczyński wymieni Czarnka? Majmurek: Jego wybór był największym błędem prezesa

„Kuchnia Pomorza szokuje prostotą”. Tajemnice bursztynowej zupy

„Kuchnia Pomorza szokuje prostotą”. Tajemnice bursztynowej zupy

Najlepszą jajecznicę w Polsce serwują w Wilamowicach. Słynie z oryginalnych dodatków

Najlepszą jajecznicę w Polsce serwują w Wilamowicach. Słynie z oryginalnych dodatków

Dlaczego tak bardzo nie lubimy być sami ze sobą? Zaskakujący eksperyment z prądem

Dlaczego tak bardzo nie lubimy być sami ze sobą? Zaskakujący eksperyment z prądem

Brutalne ataki na Ukraińców. Stawikowska: Podsłuchałam rozmowy w pociągu

Brutalne ataki na Ukraińców. Stawikowska: Podsłuchałam rozmowy w pociągu

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Mateusz Morawiecki zakłada klub parlamentarny. Znane szczegóły – Wprost

Mateusz Morawiecki zakłada klub parlamentarny. Znane szczegóły – Wprost

29 lipca, 2026
Warunki zabudowy od 1 września 2026 r. Gminy zalewa fala wniosków – Biznes Wprost

Warunki zabudowy od 1 września 2026 r. Gminy zalewa fala wniosków – Biznes Wprost

29 lipca, 2026
Karaibskie plaże zasypały tony wodorostów. To od nich pochodzi nazwa morza

Karaibskie plaże zasypały tony wodorostów. To od nich pochodzi nazwa morza

29 lipca, 2026
Media: Iran czeka na kluczową dostawę z Chin. Chodzi o nowoczesną broń

Media: Iran czeka na kluczową dostawę z Chin. Chodzi o nowoczesną broń

29 lipca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Nowy RPO. Sylwia Gregorczyk-Abram złożyła ślubowanie, posłowie PiS wyszli

Nowy RPO. Sylwia Gregorczyk-Abram złożyła ślubowanie, posłowie PiS wyszli

29 lipca, 2026
Święte prawo do rokoszu. „Mamy w sobie nieufność wobec władzy, lubimy patrzeć jej na ręce”

Święte prawo do rokoszu. „Mamy w sobie nieufność wobec władzy, lubimy patrzeć jej na ręce”

29 lipca, 2026
Masz ponad 1 ha ziemi? Obowiązkowe OC rolnika może dotyczyć także ciebie – Biznes Wprost

Masz ponad 1 ha ziemi? Obowiązkowe OC rolnika może dotyczyć także ciebie – Biznes Wprost

29 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.