Klub PiS straci około 1 mln zł rocznie z kasy Kancelarii Sejmu. Marszałek Sejmu wypłaca bowiem klubom pieniądze za każdego parlamentarzystę, a tych Jarosławowi Kaczyńskiemu ubędzie prawie 40. – To ma konsekwencje, także finansowe – słyszymy w Prawie i Sprawiedliwości.
Prawo i Sprawiedliwość po usunięciu z klubu bądź dobrowolnym odejściu parlamentarzystów Rozwoju Plus straci i pokoje w Sejmie, i pieniądze wypłacane na konto. Za jedną osobę każdy klub dostaje niecałe 2 tys. zł miesięcznie.
Zarządzenie marszałków Sejmu i Senatu stanowi, że klubom parlamentarnym należy się:
„a) 1 925 zł miesięcznie na jednego posła – członka koła poselskiego albo parlamentarnego albo klubu poselskiego albo parlamentarnego liczącego do 50 osób,
b) 1 828 zł miesięcznie na jednego posła – członka klubu poselskiego albo parlamentarnego liczącego od 51 do 100 osób,
c) 1 733 zł miesięcznie na jednego posła – członka klubu poselskiego albo parlamentarnego liczącego powyżej 100 osób”.
Ale na tym nie koniec: „na doradztwo naukowe w formie ekspertyz i opinii organizowane przez biuro klubu poselskiego albo parlamentarnego albo biuro koła poselskiego albo parlamentarnego – 163 zł miesięcznie na jednego posła”. A więc klub PiS – liczący powyżej 100 posłów – dostaje za jedną osobę 1 896 zł”.
To pieniądze ważne w budżetach partii, choć klub wydaje je na swoje potrzebny. Dotychczas klub PiS otrzymywał miesięcznie 430 tys. zł (za 186 posłów). Gdy z klubu odejdzie ok. 40 osób, to partia Kaczyńskiego straci prawie 100 tys. zł miesięcznie, a rocznie to będzie ok. 1 mln zł. Dokładne kwoty będzie wyliczać Kancelaria Sejmu a także Senatu, gdy szeregi PiS w parlamencie się skurczą.
Partia Kaczyńskiego straci też pieniądze wpłacane przez samych posłów z własnych pensji. Składka na klub wynosi w PiS 550 zł miesięcznie, a więc straty wyniosą ok. 20 tys. zł.
Wstydliwe dyskusje
Pieniądze, które kluby dostają z Sejmu, to przy rozpadzie PiS nieco wstydliwa rzecz, ale posłowie o tym żywo dyskutują. Co ciekawe, tydzień temu (a więc jeszcze przed rozłamem) Przemysław Czarnek publicznie powiedział, że „zdecydowana większość klubu złożyła już deklaracje o tym, że nie jest w żadnym stowarzyszeniu. Jak ktoś nie złoży, to może działać poza partią PiS, a w klubie – mogą być takie rozwiązania”. Chodziło mu o to, że niektórzy posłowie mogą nie podpisać lojalek, ale i tak pozostać członkami klubu PiS.
Takie rozwiązanie nie będzie zapewne realizowane, a na pewno nie gremialnie przez frakcję „harcerzy”, ale pozwoliłoby zachować pieniądze – wspomniany 1 mln zł. Pieniądze nie są co prawda najważniejsze przy rozłamie PiS, ale posłowie tej partii kalkulują je jako kolejną stratę wynikająca z podziału.
W PiS jeszcze przed posiedzeniem Komitetu Politycznego zaczęła krążyć pogłoska, że ciało to może odłożyć o tydzień podjęcie uchwał ws. wykluczenia polityków partii, którzy zapisali się do Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego i nie złożyli lojalek. Jedną z przesłanek przemawiających odsunięciem w czasie uchwał o wykluczeniu z partii, a w konsekwencji też usunięcia z klubu PiS, byłoby otrzymanie jeszcze za sierpień przelewu na ok. 430 tys. zł, a nie o ok. 100 tys. mniej.
Jeden z posłów PiS: – Wyrzucenie Morawieckiego i jego ludzi z PiS sprawi, że PiS to już nie będzie największy klub w Sejmie. To ma konsekwencje, także finansowe.