– Rozwój Plus poprze kandydata PiS Michała Drewnickiego w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa – poinformował poseł Ryszard Terlecki w czwartek w Radiu Kraków. Sęk w tym, że o poparcie stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego zabiegają też inni kandydaci, którzy walczą o fotel prezydenta miasta i sytuacja może się jeszcze zmienić.
Według naszych informacji Drewnicki jest kandydatem numer jeden, który dziś cieszy się poparciem wpływowych polityków w Małopolsce, czyli Terleckiego i szefa małopolskich struktur PiS Łukasza Kmity. Tyle tylko, że po ubiegłotygodniowym rozłamie między PiS sytuacja może być bardziej skomplikowana, niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka.
Na kogo w Krakowie postawi Rozwój Plus? Trzy opcje w grze
– Na razie Drewnicki jest naszym kandydatem. Chcemy się z nim spotkać i porozmawiać. Jeśli Drewnicki będzie chciał być kandydatem i Rozwoju Plus, i Prawa i Sprawiedliwości, to jest to opcja, którą na dzisiaj najpoważniej rozważamy. Ale oczywiście to wszystko będzie też zależało od niego samego – słyszymy w otoczeniu Mateusza Morawieckiego.
Jak przekonują rozmówcy Interii, wspólny kandydat PiS i Rozwoju Plus w tym wyścigu pozwoliłby w jakiś sposób opanować emocje i przytemperowałby dalszą eskalację. – Może będzie potrzebna jakaś deklaracja programowa – mówi nam jeden z polityków PiS.
Rozwój Plus ma jednak bogactwo wyboru, bo do stowarzyszenia założonego przez byłego premiera uśmiechają się też inni kandydaci. Na piątkowym grillu organizowanym przez Morawieckiego w Warszawie byli przedstawiciele Jana Hoffmana, czyli człowieka, który zorganizował referendum w Krakowie, a którego efektem było odwołanie Aleksandra Miszalskiego. Jego ludzie sondowali bezpośrednio u byłego premiera, czy Rozwój Plus może go poprzeć w drodze po prezydenturę pod Wawelem.
Jak słyszymy od przedstawicieli stowarzyszenia, jest to ciekawa opcja, która może zostać wzięta pod uwagę, jeśli bazowy scenariusz, jakim jest wspólny start Drewnickiego, spali na panewce.
Wciąż zagadką pozostaje start w wyborach Rafała Komarewicza, który jest posłem Centrum. – Puszcza do nas oko – słyszymy w Rozwoju Plus. – Mamy różne opcje, poprzemy jednego z kandydatów. Sami nie będziemy stawiać na nowego człowieka – dodaje nasz rozmówca, który raz jeszcze podkreśla, że „najpoważniejszym kandydatem pozostaje Drewnicki”.
Krakowska kampania wystartowała. Kilkunastu kandydatów
Wydarzenia w Krakowie przyspieszyły po piątkowej informacji szefa rządu, który wskazał 27 września jako datę wyborów. Do tej pory zgłosiło się kilkunastu kandydatów i jak dotąd nikt nie wycofał się z wyścigu.
– Mój start jest jak najbardziej aktualny. We wtorek rejestrujemy komitet i zaczynamy zbierać podpisy – mówi Interii Marian Banaś, były prezes NIK. – Zgłasza się masa ludzi, ponieważ wyborcy mają dość układów partyjnych i szukają kogoś, kto będzie zarządzał ponad podziałami. Ludzie chcą mieć realny wpływ na rzeczywistość, a nie tylko w momencie głosowania – dodaje były minister finansów.
Od wtorku podpisy zbierać będzie też Aleksandra Owca z Razem, która w poniedziałek zarejestrowała komitet i oficjalnie ogłosiła start kampanii. W najlepsze trwa promocja Bartosza Bocheńczaka z Konfederacji, który w poniedziałek rozdawał okazjonalne czapeczki w Parku Tysiąclecia.
– Robimy swoje. Nie patrzymy na to, co dzieje się w PiS, bo to jest partia schyłkowa. Moim celem jest pokonanie Moniki Piątkowskiej, kandydatki KO i PSL – mówi w rozmowie z Interią Bocheńczak.
Piątkowska to kolejna osoba, która powalczy o sukces pod koniec września. Apetyt na prezydenturę w Krakowie mają też m.in. Daria Gosek-Popiołek (Lewica), Michał Klimek (Konfederacja Korony Polskiej), Sławomir Pietrzyk (Socjaldemokracja Polska) czy były radny Krakowa Łukasz Wantuch.
Co zrobi Łukasz Gibała? „Ależ to wyczekał”
Wciąż mgłą tajemnicy owiany jest start Łukasza Gibały, czyli kandydata niezrzeszonego, który uchodzi za jednego z głównych faworytów wrześniowych wyborów. Jak usłyszeliśmy w jego otoczeniu, w drugiej połowie tygodnia dowiemy się, jaka jest jego decyzja. Trudno natomiast spodziewać się innej niż startu Gibały. To człowiek, który o włos przegrał dwa lata temu z Miszalskim i który dziś miałby spore szanse na triumf. Tak też myślą jego polityczni oponenci.
– Ależ Gibała to wyczekał – mówi nam jeden z ważnych krakowskich polityków, który jest pod wrażeniem strategii krakowskiego radnego. – Kiedy wszyscy ogłosili start tuż po referendum, on wziął głęboki oddech. Wejdzie teraz w tę kampanię wypoczęty, z efektem świeżości, przy wszystkich odkrytych kartach. Będzie ciekawie – ostrzy sobie zęby na wrześniową kampanię nasz rozmówca.
Wybory uzupełniające w Krakowie odbędą się 27 września. Spodziewana druga tura miałaby miejsce 11 października. Dziś miastem zarządza wskazany przez premiera komisarz Stanisław Kracik.
Łukasz Szpyrka














