7 sierpnia, czyli już jutro wchodzi w życie ustawa frankowa. Jej celem jest przyspieszenie postępowań sądowych i ostateczne zakończenie wieloletnich procesów między frankowiczami a bankami.
Ustawa frankowa od piątku. Co się zmieni?
Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna, najistotniejszą zmianą dla kredytobiorców jest wprowadzenie automatycznego wstrzymania obowiązku spłaty rat kredytu z chwilą doręczenia pozwu bankowi aż do prawomocnego zakończenia postępowania. Rozwiązanie będzie działać z mocy prawa i nie będzie wymagało odrębnej decyzji sądu.
Nowe przepisy rozszerzają możliwość rozpoznawania spraw na posiedzeniach niejawnych, przeprowadzania zdalnych przesłuchań świadków oraz składania zeznań przez strony na piśmie. W przypadku cofnięcia pozwu lub apelacji postępowanie będzie mógł umorzyć referendarz sądowy.
Z ustawy wynika również, że bank będzie mógł wnieść powództwo wzajemne do zakończenia postępowania przed sądem I instancji. Dzięki temu roszczenia kredytobiorcy i banku będą mogły zostać rozpoznane w ramach jednego procesu i rozstrzygnięte w jednym orzeczeniu. Ma to ograniczyć konieczność prowadzenia dwóch odrębnych postępowań sądowych – jednego z powództwa kredytobiorcy i drugiego dotyczącego roszczeń banku.
Nowe przepisy spóźnione? Eksperci obawiają się spowolnienia
W ocenie prawników ustawa jest spóźniona. W ich ocenie w początkowym okresie funkcjonowania regulacji, nie tylko nie będziemy mieli z przyspieszeniem postępowań, a wręcz z ich spowolnieniem, co ma związek z faktem, iż sądy będą musiały nauczyć się stosowania nowych przepisów.
– Ta ustawa jest spóźniona. Wchodzi ona w życie w momencie, gdy system działa już sprawnie. Sędziowie wiedzą, jak prowadzić sprawy frankowe, a przewlekłość wynika przede wszystkim z ogromnej liczby pozwów, a nie z tego, że pojedyncze sprawy są rozpoznawane zbyt długo –ocenia w rozmowie z dziennikiem Karolina Pilawska, adwokatka, wspólniczka w PZ Adwokaci, reprezentująca frankowiczów, dodając, że dostosowanie się do nowych zasad będzie wymagało czasu.
Eksperci zarzucają rządowi, że przespał najlepszy moment na wprowadzenie nowych przepisów. Przypominają, że przełomowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (sprawa Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank, nr C-260/18), który wywołał lawinę pozwów przeciwko bankom, zapadł niemal siedem lat temu.
Prawnicy krytykują również fakt, że ustawa dotyczy wyłącznie kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim. Nie obejmuje natomiast tych w euro, dolarach czy jenach, które również trafiają do tych samych wydziałów sądowych. – Wydziały sądowe odciążone od spraw frankowych w ciągu kilku kwartałów mogą się zapełnić postępowaniami dotyczącymi innych kredytów, dla których ustawa nie przewiduje żadnych narzędzi. Mechanizm przeliczania kursu jest bowiem w tych umowach podobny i również był jednostronnie ustalany przez bank – ostrzega Wojciech Bochenek, radca prawny, wspólnik Bochenek i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych Spółka Komandytowa
Za główną zaletę nowych regulacji eksperci uznają to, że wprowadza ona uproszczenia dotyczące uzasadnień wyroków. – Zamiast elaboratów na kilkadziesiąt stron (zajmujących czasem cały dzień pracy) sędziowie będą mogli odetchnąć i w ciągu jednego dnia napisać po kilka, a nawet więcej krótkich uzasadnień. Wystarczy, że powołają się w nich na stanowiska stron zawarte w pismach procesowych oraz przytoczą przepisy prawa będące podstawą orzeczenia. To może być krok milowy – przekonuje Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w KPP.













