-
Pjongjang wykorzystuje aktualną sytuację międzynarodową, aby zaznaczyć swoją pozycję ponad Stanami Zjednoczonymi, przy wykorzystaniu pocisków balistycznych dla Rosji.
-
Raporty ukraińskiego wywiadu wskazują na transfer i użycie północnokoreańskich pocisków balistycznych w wojnie, przy czym skala nowej dostawy oraz ograniczenia w obronie Ukrainy są istotnym zagrożeniem dla Kijowa.
-
Zaangażowanie Korei Północnej w Europie umożliwia jej testowanie i udoskonalanie własnych systemów rakietowych oraz zdobywanie dostępu do rosyjskich technologii.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– To głębsza integracja pomiędzy Rosją i Koreą Północną. Chcą być żelazną pięścią wymierzoną w świat zachodnich wartości – tak dostawę rakiet w rozmowie z Interią komentuje Karol Starowicz, koreanista, doktorant na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej.
Informacje wywiadowcze z Ukrainy
Ukraiński wywiad poinformował, że Moskwa planuje rozmieścić sześć wyrzutni z zapasem 120 pocisków balistycznych z Korei Północnej. Szczegóły mają być ustalone w przyszłym miesiącu. Obsługą pocisków ma się zajmować 90 koreańskich żołnierzy, którzy będą współpracować z Rosjanami w ramach 112. Brygady Rakietowej.
Sztab jednostki mieści się w obwodzie iwanowskim, ale według danych wywiadowczych Rosja chce przerzucić wyrzutnie do obwodu woroneskiego przy granicy z Ukrainą.
– Te 120 pocisków balistycznych to naprawdę potencjał do przeprowadzenia wielu fal uderzeń na cele wojskowe i infrastrukturę krytyczną Ukrainy – wskazuje Starowicz. Ale swoje cele realizuje tutaj nie tylko Rosja.
Broń z Korei Północnej. „Ukraińskie miasta zostaną zalane pociskami”
W rozmowie z Reutersem przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego przekazał, że Korea Północna przerzuciła już do Rosji część pocisków. Andrij Czerniak wskazał, że to rakiety KN-23 i KN-24, czyli różne warianty koreańskiego pocisku Hwasong-11.
Mówiąc najprościej rakiety te przypominają rosyjskie Iskandery. W ocenie analityków mają większy zasięg, ale mniejszą precyzję. Obie te cechy są poważnym zmartwieniem dla Ukrainy, bo im mniejsza precyzja pocisku, tym większe prawdopodobieństwo zagrożenia dla cywilów.
Amerykanie klasyfikują koreańskie Hwasongi jako SRBM, czyli pocisk balistyczny krótkiego zasięgu, mogący razić cele oddalone o kilkaset kilometrów.
Ukraińskie służby wywiadowcze mają świadomość, jak dużym zagrożeniem jest broń tego typu. Czerniak przypomniał, że między 2023 i 2025 rokiem Korea Północna dostarczyła Rosji 150 pocisków balistycznych. KN-23 były wykorzystane chociażby podczas ataku na Kijów 24 kwietnia 2025. Zginęło wówczas 13 osób, 90 zostało rannych.
Teraz problem jest większy, bo po pierwsze skala dostawy z Korei jest duża, po drugie Ukraina ma ograniczone możliwości obrony ze względu opóźnienia dostaw uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych, silnie zaangażowanych w konflikt z Iranem, priorytetowy z punktu widzenia administracji Donalda Trumpa.
Jeśli Ukraina nie będzie miała skutecznej obrony przeciwrakietowej, to ukraińskie miasta zostaną zalane północnokoreańskimi pociskami balistycznymi
5 sierpnia CNN opisał, że od początku wojny na Bliskim Wschodzie USA zużyły 80 proc. pocisków do systemu antybalistycznego THAAD oraz połowę pocisków przechwytujących systemu antyrakietowego Patriot. – Jeśli Ukraina nie będzie miała skutecznej obrony przeciwrakietowej, to ukraińskie miasta zostaną zalane północnokoreańskimi pociskami balistycznymi – wskazuje Starowicz.
W tym miejscu wyłania się plan Korei Północnej. Z perspektywy Pjongjnagu pojawiła się okazja, by pokazać przewagę niewielkiej Korei nad Stanami Zjednoczonymi.
Ukraina jako pole rywalizacji z USA
Schemat myślenia w Pjongjangu jest następujący: w obronę Ukrainy zaangażowane jest USA, więc to walka również z Amerykanami. Ci zaś nie są w stanie teraz obronić Ukrainy, zatem Korea Północna jest silniejsza od Stanów Zjednoczonych.
– Każde zaszkodzenie Ukrainie to de facto uderzenie też w Stany Zjednoczone, które są swego rodzaju policjantem świata, na straży wartości demokratycznych, liberalnych. Kiedy Ukraina będzie atakowana, to uderzy bezpośrednio też w wizerunek USA jako tego policjanta. To może być potem wykorzystane przez Koreę Północną do propagandy w celu wzmocnienia władzy wewnątrz kraju – komentuje Karol Starowicz.

Teoria jest o tyle spójna, że Pjongjang przestał marginalizować swoje zaangażowanie w pomoc Rosji. Na początku współpracy, przez kilka miesięcy Koreańczycy albo negowali, albo nie komentowali swojego udziału w wojnie. W 2025 roku sytuacja zmieniła się diametralnie.
Rozpoczęto wówczas budowę Muzeum Pamięci Czynów Bojowych Zagranicznych Operacji Wojskowych. To mauzoleum i cmentarz Koreańczyków, którzy zginęli w Ukrainie. W kwietniu 2026 roku muzeum uroczyście otworzył Kim Dzong Un. Powiedział wówczas, że Koreańczycy u boku Rosjan „zmiażdżyli agresorów” i w konsekwencji przekreślili „hegemoniczną pozycję Stanów Zjednoczonych i Zachodu”.
Rosja ma plan na bitwę
Propaganda to nie wszystko. Jak wskazuje nasz rozmówca, dzięki zaangażowaniu w Europie Koreańczycy dostają dostęp do technologii. Również służącej ulepszeniu własnych systemów bojowych. – Ukraina dla Pjongjangu stanowi unikalną okazję do sprawdzenia własnych systemów rakietowych i we współpracy z Rosjanami jeszcze je udoskonalą – zaznacza nasz rozmówca.
Ponadto, czy to się komuś podoba czy nie, Korea Północna stała się istotnym elementem geopolitycznej układanki. To zasadnicza zmiana w postrzeganiu dalekowschodniego państwa.
– Na pewno chce być aktywna międzynarodowo. Do tej pory była zamkniętym królestwem, które nie angażowało się na zewnątrz. Tak było w czasach Kim Il Sunga i Kim Dzong Ila. Kim Dzong Un jest zupełnie innym władcą. Potrafi odnaleźć się na salonach międzynarodowych. Brał udział w szczytach przywódców, spotykał się z Donaldem Trumpem. Współpraca z Rosją też jest wyjątkowa – wskazuje Starowicz.
– Moskwa dotychczas nie traktowała Korei Północnej poważnie. Po upadku Związku Radzieckiego relacje w zasadzie się załamały. Personel wojskowy Korei na terytorium Rosji to wyniesienie strategicznego partnerstwa na nowy poziom – mówi dalej.
Moskwa za pomoc płaci wiedzą technologiczną, zaopatrzeniem i twardą walutą. Jednak w realiach prowadzenia wojny oszczędza coś, na czym bardzo jej zależy. – Wykorzystanie północnokoreańskich pocisków pozwala Rosji oszczędzać własne zapasy rakiet. Rosjanie po prostu czyimiś rękami będą chcieli wygrać kolejną bitwę tej wojny – podsumowuje Karol Starowicz w rozmowie z Interią.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na [email protected]
-
Rakietowy „kanał komunikacji”. Korea Północna wysyła sygnał Trumpowi
-
Kontenery pełne pocisków. Ogromne wsparcie Korei Północnej dla Rosji














