Osłaniają najważniejsze osoby w państwie własnym ciałem, przygotowują samoloty do lotu, tropią grupy hakerskie sponsorowane przez obce państwa. Kobiety w polskim wojsku coraz częściej zajmują stanowiska, które jeszcze niedawno uchodziły za niemal wyłącznie męskie. — Pierwsze, co robię, kiedy ktoś mówi, że kobieta jest słabsza i nie da rady? Udowadniam, że właśnie wcale tak nie jest — mówi jedna z bohaterek reportażu Kai Moskaluk.
Kiedy wychodziła ze swojej zmiany z płaczem, nie zastanawiała się długo, czy następnego dnia wrócić. — Było bardzo ciężko. Musiałam tak ze zdwojoną siłą to wszystko ogarniać. Teraz już wiem, że to nie jest zwykła praca, to jest służba — mówi str. kpr. Paulina Sulej. — Jestem dumna z tego, co robię. Ta kobieta w wojsku daje radę — dodaje.
W wojsku kobiety wciąż bywają konfrontowane z przekonaniem, że są słabsze, mają mniej siły i nie poradzą sobie w zawodzie przez lata uznawanym za typowo męski. — Nieraz jest tak, że mówią, że kobieta słabsza nie da rady, nie ma tyle siły, co mężczyzna. Pierwsze, co robię, to udowadniam im, że wcale tak nie jest — podkreśla por. Dominika Zgnilec.
Obie są specjalistkami zabezpieczenia operacji lotniczych. Robią obsługi przedlotowe, wylotowe i polotowe, zarządzają eksploatacją samolotów i stawiają zadania personelowi technicznemu. To od takich osób zależy, czy maszyna może bezpiecznie wzbić się w powietrze.
Często muszą działać pod presją. Rozkaz może przyjść nagle. — Musisz na przykład w ciągu godziny przygotować samolot, choć nie był planowany na lot — tłumaczy str. kpr Sulej.
Mimo to nie myślą o odejściu ze służby. — Nosić tego orzełka, być w wojsku, to jest ogromna duma. Przede wszystkim w czasach, kiedy jest tak niebezpiecznie — mówi por. Zgnilec.
Przeczytaj również: Polska armia pełna jest prymusek. „Babki zawojowały wojsko. Powinny dowodzić całością sił zbrojnych”
„Osłoniłabym go własnym ciałem”
Ze względu na specyfikę służby i charakter wykonywanych zadań niektóre z bohaterek naszego reportażu występują anonimowo. Choćby te, których zadaniem jest zabezpieczanie uroczystości, w których uczestniczą prezydent, premier czy minister obrony narodowej. — Mam taki charakter, że uważam, że w innej pracy bym się marnowała, nie mogłabym rozwinąć swojego potencjału — mówi jedna z nich.
Gdy idą obok osoby ochranianej, nie mogą pozwolić sobie na nieuwagę. Nieustannie wypatrują zagrożeń w tłumie. — Teoretycznie każda osoba może być dla nas zagrożeniem. Na defilady przychodzą ludzie, niektórzy próbują dotknąć osoby ochranianej. Kiedy ktoś zaczyna krzyczeć, wyzywać, to już jest dla nas czerwone światło — wyjaśnia funkcjonariuszka. Dodaje, że w sytuacji zagrożenia jest gotowa poświęcić życie i osłonić kogoś własnym ciałem.
Kobiet, które wykonują podobne zadania, jest niewiele, można je policzyć na palcach jednej ręki. Nie czują się jednak gorsze od mężczyzn. — Kręcę lepsze normy niż moi koledzy. Na pewno lepiej pobiegnę, zrobię więcej pompek czy brzuszków niż oni. Ja bardzo lubię dorównywać facetom albo nawet być troszeczkę wyżej — mówi nasza rozmówczyni. — Swoje życie trzeba troszeczkę zsunąć na boczny tor. Gdyby coś się stało, to po prostu musimy w ciągu 4 godzin stawić się w pracy.
Wojna, której nie widać
Kolejna z naszych bohaterek pracuje w Dowództwie Komponentu Wojsk Cyberprzestrzeni (DKWOC). Zajmuje się śledzeniem i monitorowaniem grup APT. W największym uproszczeniu są to wysoko wyspecjalizowane grupy hakerskie, nierzadko wspierane przez państwa. Zadaniem wojskowych analityków jest zebranie jak największej liczby informacji o sposobach ich działania.
— Nie jesteśmy w czasie wojny, natomiast cały czas ta przestrzeń jest atakowana. Naszą bronią i naszym orężem jest klawiatura, myszka, komputer i nasze systemy bezpieczeństwa — mówi.
Skala jest ogromna. Nasza rozmówczyni opowiada o 7 tys. incydentów obsłużonych w 2025 r. To w praktyce oznacza zdarzenie wymagające zaangażowania analityków mniej więcej co godzinę lub półtorej.
Kobieta z dumą mówi o swojej jednostce: — DKWOC jest właściwie ewenementem na skalę światową, ponieważ jest to instytucja relatywnie młoda, a jeżeli chodzi o jej zdolności defensywne i ofensywne, są one w czołówce, jeżeli chodzi o dowództwa i struktury, jakie obserwuje się na świecie. Dowódca wojsk cyberprzestrzeni z Singapuru przyjechał na jeden dzień do Poznania. Powiedział potem, że cyberwojska w Polsce są dla niego osobiście wzorem do naśladowania.
Historie naszych bohaterek pokazują, że współczesne wojsko zmienia się szybciej, niż zmieniają się stereotypy. Choć służą w różnych jednostkach i wykonują zupełnie odmienne zadania, łączy je jedno: odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa i gotowość do poświęceń. Nie chcą specjalnego traktowania. Chcą być oceniane za efekty swojej pracy. I właśnie tym najczęściej zamykają dyskusję o tym, czy kobiety w wojsku „dają radę”.