Melania Trump w ciągu ostatniego miesiąca pojawiła się publicznie zaledwie raz, co jak na współczesne standardy pierwszych dam jest wyjątkowo skromnym harmonogramem. Kiedy prowadzący talk-show prezenterzy żartują, zastanawiając się, gdzie podziewa się pani Trump, jej nieustająca działalność na rzecz ponownego łączenia ukraińskich dzieci z ich rodzinami sugeruje, że nieobecność Melanii w mediach mówi więcej o tym, jak decyduje się pełnić swoją rolę, niż o tym, czy w ogóle ją pełni.
Jak wynika z oficjalnej dokumentacji fotograficznej Białego Domu, ostatnie potwierdzone publiczne wystąpienie pierwszej damy miało miejsce 19 lipca, kiedy towarzyszyła Donaldowi Trumpowi podczas finału Mistrzostw Świata FIFA na MetLife Stadium w New Jersey. Od tego czasu na próżno można było szukać jej na zdjęciach czy w obiektywach kamer.
Znany prezenter Jimmy Fallon powiedział, że pierwsza dama nie była widziana publicznie od 29 dni. Fallon nie mija się z prawdą — jak wynika z analizy przeprowadzonej przez „Newsweek”, harmonogram publicznych wystąpień Melanii Trump w tym samym okresie letnim jest zdecydowanie mniej intensywny niż w przypadku Hillary Clinton, Laury Bush, Michelle Obama czy Jill Biden.
Nie można jednak powiedzieć, że pani Trump całkowicie zniknęła. 30 lipca Biały Dom poinformował, że pomogła przeprowadzić piątą turę łączenia rodzin ukraińskich i rosyjskich dzieci, rozdzielonych podczas wojny. Biuro Melanii Trump przekazało, że w tej turze udało się połączyć pięcioro dzieci z ich bliskimi. W połowie sierpnia dzięki tym samym staraniom kolejne ukraińskie dziecko zostało zjednoczone z rodziną, co daje łączną zgłoszoną liczbę 34 przypadków powiązanych z jej inicjatywą.
Wygląda na to, że Melania Trump wybiera z roli pierwszej damy te elementy, które jej odpowiadają. Stawia na mniej rutynowe wystąpienia, zachowując jednak wpływ urzędu na wybrane przez siebie sprawy. Jest to wyjątkowo selektywne podejście do jednej z najbardziej eksponowanych, nieobsadzanych w wyborach funkcji w Waszyngtonie i do tej pory wygląda na to, że pierwsza dama sama wyznacza sobie zasady.
Sporadyczne wystąpienia publiczne
Przeprowadzona przez „Newsweek” analiza archiwów prezydenckich i materiałów Białego Domu porównywała udokumentowane, osobiste wystąpienia publiczne Melanii Trump oraz czterech ostatnich pierwszych dam w tym samym 31-dniowym okresie letnim — od 19 lipca do 18 sierpnia. W przypadku Hillary Clinton, Laury Bush i Michelle Obamy porównywano drugi rok drugiej kadencji ich mężów: odpowiednio 1998, 2006 i 2014 r. W przypadku Jill Biden analiza uwzględniała 2022 r., czyli drugi rok jedynej kadencji Joe Bidena.
Porównanie objęło wyłącznie zweryfikowane publiczne wystąpienia, które faktycznie miały miejsce. Nie uwzględniono natomiast zapowiedzi wydarzeń, które później odwołano, oświadczeń pisemnych, prywatnych aktywności rodzinnych ani licznych materiałów prasowych Białego Domu dotyczących jednego wystąpienia.
Trzeba dodać, że archiwa nie są idealnie symetryczne, ponieważ różne administracje różnie dokumentowały aktywność pierwszych dam. Liczby te należy traktować jako publicznie potwierdzone minimum, a nie precyzyjny standard. Mimo tych ograniczeń różnica w aktywności Melanii Trump jest wyraźna.
Pierwsza dama w wersji à la carte
Melania Trump stworzyła własną, selektywną wersję roli pierwszej damy. Zachowała te elementy urzędu, które dają jej dostęp do wybranych spraw i platformę do działania, ale zrezygnowała z większości ceremoniału i podróży, które wyznaczały rolę jej poprzedniczek.
Warto jednak podkreślić, że inne pierwsze damy nie ograniczały się do wypełniania kalendarzy — one także promowały ważne dla siebie sprawy, tak jak czyni to Trump. Michelle Obama dzięki licznym wystąpieniom uczyniła z tematów zdrowia dzieci, rodzin wojskowych i weteranów kwestie o ogólnokrajowej rozpoznawalności; Bush wykorzystywała publiczną platformę do promowania czytelnictwa i inicjatyw dla młodzieży; Biden aktywnie działała na rzecz edukacji, rodzin wojskowych i reagowania na katastrofy, a Hillary Clinton traktowała urząd pierwszej damy jako samodzielną platformę polityczną. Innymi słowy, widoczność to nie tylko pokaz, lecz także narzędzie wpływu.
Skromniejszy kalendarz pozwala chronić prywatność i kontrolować swój wizerunek, ale jednocześnie oznacza mniej okazji do budowania trwałego wpływu, który naprawdę robi różnicę. To podkreśla ryzyko podejścia Melanii: im mniej wystąpień publicznych, tym mniejsze pole do oddziaływania.
Jednak jej działania na rzecz łączenia ukraińskich dzieci z ich rodzinami pokazują, że taki selektywny model może funkcjonować inaczej. Jej biuro pozostaje w kontakcie z rosyjskimi i ukraińskimi urzędnikami, mimo iż sama pierwsza dama prawie w ogóle nie pokazuje się publicznie. Nie potrzebuje serii wystąpień czy tras po kilku stanach, by przypisać swojemu urzędowi udział w skutecznej inicjatywie dyplomatycznej.
Jeśli uda jej się osiągać widoczne efekty, pojawiając się publicznie tylko sporadycznie, być może udowodni, że rozbudowany kalendarz pierwszej damy to bardziej kwestia tradycji niż rzeczywistej potrzeby. Jeśli jednak jej wpływ okaże się ulotny i będzie pojawiać się tylko incydentalnie, ten sam dowód pokaże, że odrzucona przez nią widoczność nie była jedynie kwestią wizerunku.
Jakie są obowiązki pierwszej damy?
Pierwsza dama nie ma konstytucyjnie przypisanych obowiązków, więc społeczeństwo nie może oczekiwać od niej określonego harmonogramu wystąpień. Gdyby jednak kierować się precedensami, można by uznać, że Melania powinna być przedłużeniem Białego Domu, a więc być postacią widoczną. Jednak pani Trump wyraźnie testuje granice tej tradycji.
Kilka udanych interwencji nie przesądza jeszcze o niczym, a rzadkie wystąpienia publiczne nie oznaczają, że nie ma ona żadnego wpływu. Historia nadal się rozwija, jednak przebieg wydarzeń sprawia, że pytanie „gdzie jest Melania?” jest mniej znaczące, niż mogłoby się wydawać.
Na razie pozostaje poza zasięgiem wzroku — możemy tylko czekać, aż będziemy mogli zobaczyć, czy równie szybko zniknie z pamięci Amerykanów.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.





