– Przed wakacjami mieliśmy ustaloną i zapłaconą kwotę, a po wakacjach okazało się, że trzeba dopłacić – mówi Interii ojciec licealistki ze Szczecina.
– Nie byliśmy w stanie przewidzieć takiej podwyżki cen – odpowiadają transportowcy.
Wszystko przez szalejące ceny paliw.
Uczniowie i rodzice też odczuwają wzrost cen paliw
Cena za litr diesla zbliża się do dziewięciu złotych, cena za litr benzyny do ośmiu złotych. Kierowcy od kilku tygodni narzekają na szybki wzrost cen, a ten przekłada się także na uczniów, ich rodziców i nauczycieli, którzy wraz z początkiem roku szkolnego planują wycieczki.
Licealiści z jednego z ogólniaków ze Szczecina właśnie pojechali na wycieczkę objazdową autokarem po Europie Środkowej. W ciągu pięciu dni odwiedzą Bratysławę, Pragę, Wiedeń i Drezno. Wyjazd miał kosztować 1350 złotych, ale tuż przed wyprawą okazało się, że trzeba dopłacić.
– Klasa podpisała umowę z firmą organizującą wyjazd już wiosną, a w sierpniu ta firma wysłała informację, że z uwagi na podniesienie cen paliw trzeba będzie dopłacić 20 złotych za osobę – mówi Interii Tomasz, ojciec licealistki.
Jak podkreśla, sama kwota nie jest wysoka, ale sytuacja pokazuje, że rosnące ceny paliw mają coraz większy wpływ na codzienne wydatki, w tym także na szkolne wycieczki.
Organizują wycieczki. Słyszą, że może być drożej
W szkole, w której dyrektorem jest Krzysztof Ponikowski, wycieczki na ten rok nie są jeszcze zaplanowane. Jak jednak mówi Interii, nawet podczas wstępnych rozmów z organizatorami da się usłyszeć o problemie.
– Rozpytując firmy o ceny wycieczek, otrzymujemy adnotacje, że za kilka miesięcy kwota może się zmienić ze względu na niestabilne ceny transportu – mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 8 w Szczecinie.
Jak podkreśla, rozumie takie podejście organizatorów. Firmy transportowe działają według określonych założeń biznesowych, a gwałtowny wzrost kosztów paliwa odbija się na rentowności ich usług.
Jego zdaniem, jeśli wyższe ceny szkolnych wycieczek będą dotyczyły dłuższych wyjazdów, to większość rodziców je zaakceptuje, ale w przypadku jednodniowych mogą się wahać.
– Wszystko zależy od tego, jak duży procent trzeba będzie dopłacić. Jeśli będzie chodziło o 50 złotych za tygodniowy wyjazd, to pewnie nikt nie będzie się zastanawiał, ale 50 złotych przy jednodniowym wyjeździe nad morze za 250 złotych może być kwotą, przy której niektórzy rodzice się zastanowią – mówi nauczyciel.
Transport to 1/3 kosztów. „Nie da się bez korekty cen”
– Rozumiem przewoźników i wiem, dlaczego to robią. Proszę mi wierzyć: nie mają innego wyjścia – mówi Interii Dariusz Matulewicz z Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Wylicza, że transport stanowi dzisiaj aż 30 proc. kosztów firm z branży.
– Samochód ciężarowy zużywa od 27 do 32 litrów paliwa na 100 kilometrów. To proszę sobie wyobrazić, jak rośnie koszt dla przedsiębiorców w przypadku podniesienia ceny paliwa choćby o złotówkę – tłumaczy Matulewicz.
Jak dodaje, „przewoźnicy nie są w stanie przełknąć tak dużej podwyżki bez korekty cen”.
– To, co dzieje się w cieśninie Ormuz, zmusza do nowych cen. Nikt, kto oferował usługi kilka miesięcy temu, nie był w stanie przewidzieć, jak sytuacja będzie wyglądała teraz – mówi.
A na obniżki cen się nie zanosi. Rząd informuje, że nie ma planu powrotu do programu CPN, który obniżał podatek VAT i akcyzę na paliwa, czego skutkiem był spadek cen.













