-
Były ordynator Szpitala Południowego w Warszawie oskarżył lekarzy SOR-u o niekompetencję i zarzucił im, że ich działania prowadziły do zgonów pacjentów.
-
Obecny ordynator chirurgii stanowczo zaprzecza tym zarzutom, podkreślając, że nie zaobserwował podobnych nieprawidłowości i ma pozytywną opinię o współpracownikach.
-
Emil Jędrzejewski, sygnalista w aferze w Szpitalu Południowym, jest obecnie stroną sporu finansowego z placówką i łączony z innymi kontrowersjami, co opisywały różne media.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Były ordynator chirurgii w warszawskim Szpitalu Południowym Emil Jędrzejewski we wtorek udzielił wywiadu portalowi Zero, w którym relacjonował sytuację w placówce. Stwierdził on m.in., że przez niekompetencję lekarzy na SOR-ze dochodziło do zgonów pacjentów.
– Odcinam się od tego, co powiedział Emil. Absolutnie nie mam tego typu obserwacji. Jestem zaskoczony i zbulwersowany – mówił w rozmowie z Onetem następca Jędrzejewskiego Piotr Szenk.
Afera w Szpitalu Południowym. Ordynator chirurgii: Odcinam się
Szenk przejął obowiązki szefa oddziału jesienią 2025 roku, bezpośrednio zastępując Jędrzejewskiego, który z kolei zajął jego poprzednie stanowisko w szpitalu powiatowym w Otwocku.
– Mówię zupełnie szczerze: jestem oburzony i przerażony wczorajszą wypowiedzią Emila. Znam człowieka, mamy obaj duże doświadczenie w prowadzeniu oddziałów chirurgicznych. Nie jestem z nim w żadnym konflikcie. Przekazywałem mu oddział otwocki i odbyło się to absolutnie w zgodzie. Mam o nim naprawdę dobre zdanie jako o chirurgu. Tym bardziej oburzają mnie jego wypowiedzi – wskazał.
Lekarz podkreślił, że nie zaobserwował żadnych nieprawidłowości, o których w portalu Zero mówił Jędrzejewski. Również jego asystenci od początku twierdzili, że SOR funkcjonował prawidłowo.
– Kierownikiem SOR jest doktor Adam Macech, świetny specjalista chirurgii i medycyny ratunkowej. Chciałbym, żeby to wybrzmiało: jest właściwym człowiekiem do sprawowania na tym SOR-ze kierownictwa. I on to kierownictwo sprawował. Dawid Kacprzyk organizował mu tylko ludzi do pracy i zajmował się grafikami – wskazał.
Lekarz o sytuacji w Szpitalu Południowym. „Nie słyszałem o niczym takim”
– Błędy się zdarzają, jak w każdym zawodzie, ale takie rzeczy zazwyczaj odbijają się szerokim echem po szpitalu. Tutaj nie słyszałem o niczym takim. Taka informacja na pewno by do mnie dotarła – przekonuje ordynator, odnosząc się do informacji o śmierci pacjenta w wyniku nieprawidłowo przeprowadzonej intubacji.
Lekarz odniósł się także do wskazań na temat przeprowadzania tomografii na nieżyjącej osobie. – Nie słyszałem o tym, ale nie wykluczam takiej sytuacji. Mogę to sobie wyobrazić. Ale nie po to, żeby coś tuszować, tylko po to, żeby szybko ustalić przyczynę zgonu. Nie wiem też nic na temat śmierci pacjenta w toalecie – podkreślił.
O samym Kacprzyku, głównym bohaterze afery, ma pozytywne zdanie. Jak zaznacza, w czasie ich wspólnej pracy dał się poznać jako osoba „kompetentna, sprawna organizacyjnie i dyspozycyjna”.
– To jest młody lekarz. Dzieciak, ale pracowity i zaangażowany w leczenie pacjentów. Nie zauważyłem ani nie słyszałem, żeby robił coś, czego mu robić nie wolno – mówił.
Medyk odniósł się także do ogólnej sytuacji w placówce, wskazując, że część pracowników SOR-u odeszła w ostatnim czasie. Zauważył również, że „nastroje na jego oddziale są bardzo złe„. – Nie jesteśmy wszyscy mordercami i nie można sprowadzać nas do takiej kategorii – apelował.
Sprawa Dawida Kacprzyka. Jędrzejewski: Tam giną ludzie
Piotr Szenk odniósł się w ten sposób do słów swojego poprzednika. Jędrzejewski zarzucił Kacprzykowi, że swoją niekompetencją doprowadzał do śmierci pacjentów na SOR-ze. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy – stwierdził w wywiadzie w Kanale Zero.
Jędrzejewski pytany o to czy, uważa, że Dawid Kacprzyk jest odpowiedzialny za to, że w Szpitalu Południowym umierali ludzie, odpowiedział twierdząco.
– Procedury były wykonywane w sposób wadliwy. W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się śmiercią – stwierdził, precyzując, że chodzi o procedurę intubacji przeprowadzoną osobiście przez byłego radnego.
Medyk przekazał także, że w Szpitalu Południowym robiono badania martwym pacjentom, by zbierać dokumentację i markować działania. – O tym wie cały szpital – powiedział, nie dzieląc się jednak szczegółami na ten temat.
Wokół sygnalisty narosło w ostatnim czasie wiele wątpliwości. „Gazeta Wyborcza” informowała, że lekarz jest obecnie w sporze z byłym pracodawcą o 531 tysięcy złotych, ma być ponadto, jak donosił Onet, zamieszany w sprawę handlu dyplomami MBA.
-
Dr Emil Jędrzejewski o SOR za czasów Kacprzyka. Poważne oskarżenia
-
Kacprzyk nie oddał pieniędzy szpitalowi? „Środki zostały zwrócone na jego rachunek”














