Dla byłego polityka PiS było to już drugie przesłuchanie – w połowie stycznia Artur Soboń nie udzielał odpowiedzi na pytania. Zamiast tego ograniczył się do swobodnej wypowiedzi (oraz formuły, że „wszystko w niej zawarł”) i odczytania długiej listy spółek państwowych, które nadzorował. Tym razem – jak określiła to większość w komisji – „świadkowi wróciła pamięć„.
Na prośbę przewodniczącego wyemitowano archiwalny wywiad Justyny Dobrosz-Oracz dla Wyborczej.pl z 22 kwietnia 2022, w którym Artur Soboń odpowiadał na jej pytania o przygotowanie wyborów korespondencyjnych. Polityk PiS twierdził w nim, że komisarzom wyborczym – na mocy rozporządzenia – zostaną odebrane uprawnienia, a zostaną przekazane „urzędnikom pocztowym”.
W kolejnym materiale wideo Artur Soboń deklarował, że poczta jest w stanie przeprowadzić wybory.
– Czy panu po ludzku nie wstyd, że pan kłamał? – zapytał Dariusz Joński.
– Zaniemówiłem, przekroczył pan wszelkie granice – odparł Soboń.
Afera mailowa. Artur Soboń: Nie jestem w stanie potwierdzić autentyczności
Podczas posiedzenia wielokrotnie dochodziło do wymiany zdań na linii świadek – prezydium komisji – posłowie PiS. Wzajemnie oskarżano się o torpedowanie prac komisji, wyłączanie mikrofonów oraz krzyki. W trakcie zeznań byłego wiceszefa MAP pojawił się także wątek maili ze skrzynki (Michała) Dworczyka.
Artur Soboń ocenił, że jego korespondencję z ówczesnym szefem KPRM „komisja pozyskała w sposób nielegalny”.
– Został on wykradziony z prywatnej skrzynki pana ministra Michała Dworczyka. Nie jestem w stanie potwierdzić autentyczności tego maila – powiedział Soboń. Chodzi o treść wiadomości, w której ówczesny wiceminister miał wyrażać obawy wobec organizacji wyborów w trybie korespondencyjnym.
– Każdy myślący człowiek ma prawo do wątpliwości – zaznaczył Artur Soboń.
Wobec tego stwierdzenia wiceprzewodniczący komisji Bartosz Romowicz dopytał, czy czy brano pod uwagę szansę zorganizowania drugiej tury wyborów korespondencyjnych w formie korespodencyjnie oraz ewentualne następstwa jej nieprawidłowości.
– Nie jesteśmy w stanie zweryfikować wszystkich skutków przyjmowania przez nas przepisów – powiedział Artur Soboń.
Artur Soboń podczas komisji śledczej: Nie byłem prawą ręką Jacka Sasina
Były poseł PiS deklarował kilkukrotnie, że nie brał czynnego udziału w organizacji wyborów korespodencyjnych, jednak w pewnym momencie ujawnił iż „prosił ministra Sasina o udział w jak największej liczbie spotkań z przedstawicielami Poczty Polskiej”.
– W żadnych kwestiach formalnych nie brałem udziału. W zespołach roboczych i urzędniczych również nie uczestniczyłem (…). Nie byłem prawą ręką Jacka Sasina – deklarował polityk.
W trakcie przesłuchania kilkukrotnie doszło do starcia słownego między przewodniczącym a świadkiem. Dariusz Joński w pewnym momencie odczytał obowiązujące przepisy dotyczące uchylania się od zeznań.
Wśród kar – oprócz tych pieniężnych – grozi także areszt do 30 dni. – Dobry humor może się panu skończyć. Rozważę złożenie wniosku do prokuratury, jeśli nie będzie pan odpowiadał na pytania – zapowiedział Joński.
Komisja śledcza. Czym zajmuje się gremium ds. wyborów kopertowych?
Pierwsza powołana komisja śledcza w Sejmie X kadencji zajmuje się wyjaśnianiem organizacji wyborów kopertowych w maju 2020 roku, do których nigdy nie doszło. Na ten cel z budżetu państwa wydano ponad 70 mln złotych.
Wybory prezydenckie utrudnione były przed pandemię koronawirusa. Prawo i Sprawiedliwość w ostatniej chwili zdecydowało się na utrzymanie konstytucyjnego terminu zarządzonego przez marszałek Sejmu, jednak majowa elekcja w 2020 roku miała odbyć się po raz pierwszy w formie korespondencyjnej. Sprawa podzieliła obóz prawicy, co wywołało kryzys państwowy.
Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage – polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!














