-
Sydney zamknęło wszystkie plaże w północnej części miasta po serii czterech ataków rekinów w ciągu 48 godzin.
-
Najpoważniejszy z ataków doprowadził do poważnych obrażeń 27-letniego mężczyzny, który wymagał transfuzji 13 jednostek krwi.
-
Za wzrost liczby ataków rekinów odpowiadają warunki środowiskowe, takie jak mętnienie wody po intensywnych opadach i nagromadzenie ryb w pobliżu plaż.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Pływający wzdłuż wybrzeża Nowej Południowej Walii surfer został we wtorek ugryziony przez rekina. To czwarty taki przypadek w ciągu mniej niż 48 godzin – informuje BBC.
Zwierzę zaatakowało deskę surfingową, a następnie raniło klatkę piersiową 39-latka. Policja przekazała, że mężczyzna został zabrany do szpitala. Potwierdziła również, że łączy to z serią trzech poprzednich ataków.
Wszystkie plaże w północnej części Sydney pozostaną zamknięte do odwołania – poinformowano.
Sydney zamyka plaże. Żarłacz tępogłowy w natarciu
– Jeśli myślisz o kąpieli, po prostu idź do lokalnego basenu, bo na tym etapie stwierdzamy, że plaże są niebezpieczne – powiedział w rozmowie z australijskim ABC Steve Pearce, dyrektor generalny Surf Life Saving NSW.
Pearce dodał, że 39-letni surfer „miał ogromne szczęście, że nie stało się mu nic poważnego”. Jego zdaniem żarłacze tępogłowe, które odpowiadają za wspomniane ataki, należą do jednego z trzech najgroźniejszych gatunków w regionie.
Żarłacze tępogłowe cechuje agresywne usposobienie. Występują na wodach przybrzeżnych i ujściach rzek – mogą znosić bytowanie zarówno w słodkiej, jak słonej wodzie.
Australia. Seria ataków rekinów. Dwie osoby w krytycznym stanie
Pierwszy atak rekina w serii miał miejsce w niedzielę na plaży w Sydney Harbour. W popularnym punkcie turystycznym drapieżnik poważnie ranił 12-letniego chłopca.
W poniedziałek na plaży Dee Why nastąpił drugi atak, jednakże surfer, który był jego celem, zdołał uciec.
Trzecie zdarzenie było natomiast najpoważniejszym z serii – również w poniedziałek 27-latek, pływający w pobliżu Manly, doznał „zmieniających życie” obrażeń. „Doszło do zatrzymania akcji serca mężczyzny. Lekarze musieli podać mu 13 jednostek krwi podczas transfuzji” – opisywał Nationwide News.
Władze uważają, że rekiny brały udział w większości ostatnich ataków – podało BBC.
Żarłacze u wybrzeży Australii. Powodem mętnienie wody
Ataki rekinów nastąpiły po dniach intensywnych opadów, które spowodowały podniesienie poziomu wody w portach i na plażach północnego Sydney. – W styczniu i lutym (miesiącach australijskiego lata – red.) woda ma preferowaną przez żarłacze temperaturę – mówił dla BBC dr Daryl McPhee, adiunkt nauk o środowisku na Uniwersytecie Bonda.
Zdaniem eksperta za nietypowy wzrost ataków w tak krótkim czasie odpowiada najprawdopodobniej nagromadzenie ryb w pobliżu plaż. – Gdzie znajdziesz ryby, tam znajdziesz rekiny – zauważył.
Żarłacze mogą mylić ludzi ze swoimi naturalnymi ofiarami. Władze Sydney zaapelowały do mieszkańców i turystów, aby unikali aktywności zwłaszcza w mętnej wodzie, ponieważ to właśnie tam gromadzą się wspomniane ryby.
W Australii dochodzi do około 20 ataków rekinów rocznie. Średnio trzy z nich to zdarzenia ze skutkiem śmiertelnym – podała agencja Reutera.
Źródła: BBC, ABC, Reuters
-
Trwa obława na słonia. Co najmniej 20 ofiar śmiertelnych w dziewięć dni
-
Śmiertelny atak pumy na turystce. Tragedia na górskim szlaku w USA














