Kolejne dramatyczne zwroty akcji w sprawie list Prawa i Sprawiedliwości. I znowu sprawa dotyczy Jacka Kurskiego. Były szef TVP stracił jedynkę, ale zyskał miejsce tuż przy prezesie Jarosławie Kaczyńskim.

Po środowym bardzo emocjonalnym posiedzeniu klubu PiS i po czwartkowych zwrotach akcji, wieczorem znowu doszło na Nowogrodzkiej do awantury. Było — jak słyszymy —wszystko, czyli krzyki, wyzwiska, kablowanie do prezesa i wyszarpywanie miejsc na listach.

Do boju ruszyła trochę niemrawa przez ostatnie dwa dni frakcja Mateusza Morawieckiego, która skutecznie i pospiesznie przekonała Kaczyńskiego, że Kurski na jedynce to same kłopoty i brak gwarancji, że uda się zdobyć dwa mandaty. W poprzedniej kampanii do Parlamentu Europejskiego miejsca na Warmii, Mazurach i Podlasiu zdobyli Karol Karski i Krzysztof Jurgiel, trzeci przypadł Tomaszowi Frankowskiemu z listy KO. PiS martwi się, że tym razem straci na rzecz Konfederacji. Badania podrzucone prezesowi wieczorem sprawiły, że miał przemyśleć strategię.

I tak Kurski wylądował na dwójce na Mazowszu tuż za Adamem Bielanem, a Maciej Wąsik na jedynce na Podlasiu. Teraz nikt nie jest zadowolony poza ludźmi Morawieckiego. Kurski i Bielan wykończą się nawzajem, bo obaj zdają sobie sprawę, że w tej sytuacji nic nie jest pewne. Zwłaszcza, że tuż za liderami na tej samej liście znajdą się kolejni bojownicy z niezłymi nazwiskami. Jacek Ozdoba i Radosław Fogiel. A listę ma także wesprzeć posłanka Maria Koc, która startowała ostatnio z pierwszego miejsca do Sejmu.

Konflikt między Kurskim a Bielanem trwa co prawda już prawie 20 lat, ale to taki spór, o którym łatwo się nie zapomina. Kiedy Lech Kaczyński startował w wyborach prezydenckich w 2005 r. Jacek Kurski, Michał Kamiński i Adam Bielan byli twórcami kampanii wyborczej. Chociaż publicznie mówiło się wyłącznie o dwóch spin doktorach. Ale skoro Kurski uderzył w Donalda Tuska „dziadkiem z Wehrmachtu”, to został z wieczoru wyborczego wykluczony. Niektóre anegdoty mówiły nawet o „zamknięciu go w toalecie”, co trzeba jednak raczej traktować jako metaforę. Tak czy inaczej, Kurski przez lata miał żal do Bielana i Kamińskiego, bo był pewien, że jego działania w tamtej kampanii bardziej przysłużyły się partii niż ich.

Ludzie wspierający Kurskiego w jego walce o miejsce w Brukseli mówią, że będzie trudno. Byłemu szefowi TVP udało się natomiast wejść do ścisłego sztabu wyborczego razem z prezesem Kaczyńskim. Do sztabu należą także sekretarz generalny PiS Piotr Milowański, Adam Bielan, Mariusz Błaszczak i Rafał Bochenek.

W sobotę PiS organizuje konwencję przed wyborami do PE, a 10 maja wielki marsz w Warszawie, który ma być częścią kampanijnej strategii.

To, co w tej chwili dzieje się w Prawie i Sprawiedliwości, to najlepsze zobrazowanie powiedzenia sprzed lat, że największym wrogiem polityka jest jego kolega z listy wyborczej. Politycy z Wiejskiej, którzy mają wesprzeć start jedynek do Brukseli, też chcą coś z tego mieć i zaczynają się szarpać z Nowogrodzką. Przecież do następnych wyborów parlamentarnych są jeszcze trzy lata, a do tego czasu prezes może zapomnieć, że odmówili mu startu albo starali się coś ugrać.

Kto będzie lokomotywą PiS w wyborach do PE w poszczególnych okręgach? Przeczytaj o tym, jak Kaczyński układał listy.

HtmlCode

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version