Widać wyraźnie, że Władysław Kosiniak-Kamysz i Karol Nawrocki idą wręcz na noże w tej narracji, kto tutaj jest zdrajcą. A przecież powinni współpracować — mówi Jacek Gądek w podcaście „Naczelni”. A Magdalena Rigamonti zastanawia się, co o tym wszystkim myślą polscy żołnierze.
— Oficjalnie od 3 maja wiemy, że Karol Nawrocki chciałby zmienić konstytucję, że dąży do tego, żeby w Polsce wprowadzono system prezydencki, żeby to on był królem Polski, carem, cesarzem Polski. Te wszystkie jego wystąpienia w ostatnim czasie i to ostatnie z Pałacu Prezydenckiego pokazują, że on ma ogromne, ogromne ambicje — mówi w podcaście „Naczelni” Magdalena Rigamonti.” Magdalena Rigamonti.
Podczas obchodów 235. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja na placu Zamkowym w Warszawie Nawrocki wygłosił przemówienie, w którym stwierdził, że konflikt polityczny w Polsce poszedł za daleko, niszczy ustrój państwa, potrzebna jest więc nowa konstytucja. Ostatnie duże przemówienie Nawrocki wygłosił w zeszłym tygodniu, w rocznicę swojego zaprzysiężenia.
Na temat ambicji prezydenta wypowiedział się w radiowej Jedynce minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. — Życzyłbym panu prezydentowi, żeby działał na rzecz Polski, a nie tylko poszerzania swoich uprawnień i tworzenia systemu prezydenckiego, bo to jest i tak nierealistyczne, a tylko sprowadzi się do porażki, jeśli będzie tak złośliwie wetował i złośliwie traktował rządy.
Agata Kondzińska, która prowadziła rozmowę z Sikorskim, zapytała, czy wicepremier zna słowa Rafała Leśkiewicza, rzecznika Nawrockiego, który powiedział „wara rządzącym od prerogatyw prezydenta”. — My moglibyśmy powiedzieć to samo: wara panu prezydentowi od rządzenia Polską, od tego jest rząd — skomentował Sikorski.
Jacek Gądek z „Newsweeka” spodziewa się, że rok przedwyborczy będzie okresem, w którym Nawrocki będzie rozpychał się i próbował poszerzać swoje wpływy.
Rigamonti, która ma podobne przeczucie, cytuje komentarz Władysława Kosiniaka-Kamysza:
„Rok konfrontacyjnej prezydentury Karola Nawrockiego za nami. Szkoda wielu zawetowanych ustaw, które poprawiłyby życie Polek i Polaków. Zablokowanie ustawy o SAFE na zawsze pozostanie wyrzutem sumienia prezydenta. Próba zahamowania modernizacji polskiej armii zakrawa o zdradę stanu. Niewybaczalny błąd” — napisał Kosiniak-Kamysz na X.
— Bardzo mocne słowa ta zdrada stanu — mówi Rigamonti.
— Widać wyraźnie, że Władysław Kosiniak-Kamysz i Karol Nawrocki idą wręcz na noże w tej narracji, kto tutaj jest zdrajcą. A przecież powinni współpracować. Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, a szef MON ma realną władzę w czasach pokoju nad całym wojskiem, więc kto jak nie oni powinni zgodnie współpracować? Tylko że tam jednak toczy się wojna o to, kto będzie ojcem polskiego bezpieczeństwa — mówi Gądek.
Co na to żołnierze?
W tym sporze, kontynuuje dziennikarz „Newsweeka” chodzi o to, kto będzie mógł przypisać sobie sukces, jeśli w Polsce powstanie w końcu amerykańska baza — tzw. Fort Trump, a także komu opinia publiczna zapamięta kolejne duże zakupy amerykańskiego sprzętu. — Nawrocki chce być ojcem polskiego bezpieczeństwa, Władysław Kosiniak-Kamysz również, więc oni są na kursie na czołówkę — komentuje Gądek.
— Tak jak powiedziałeś — na czas pokoju, to nie on jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, choć w takim czysto formalnym sensie to już tak. Natomiast gdyby coś się miało dziać, no to on się szykuje do tego, żeby przejąć władzę nad armią — tłumaczy Rigamonti.
A co na to polska armia? Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura w programie „Fronty Wojny” prowadzonym przez Marcina Wyrwała, powiedział: — Pan prezydent w ogóle jeszcze nie wystartował jako zwierzchnik sił zbrojnych, dlatego że bardzo wiele rzeczy, które robi, robi przeciwko wojsku. Czekam na to, aż on wreszcie okaże się zwierzchnikiem sił zbrojnych i przestanie przedkładać swoje wartości polityczne nad potrzeby obronności naszego kraju, bo niestety w wielu przypadkach takie działania u niego widać.
Rigamonti zauważa, że Nawrocki nie ma zbyt wielkiego poważania w armii. — Mówię szczególnie o generałach, mówię o tej kadrze zarządczej w polskim wojsku. Słuchać go nie bardzo chcą i mają świadomość tego, że robi politykę, a nie myśli o polskim bezpieczeństwie — mówi Rigamonti.
Gądek dodaje, że ostatecznie to jednak prezydent po uzgodnieniu nominacji z szefem MON decyduje, kto staje się w Polsce generałem. — Obsada najwyższych stanowisk w wojsku zależy od prezydenta, więc wojskowi mogą myśleć, co chcą, ale finalnie, jeśli myślą o awansie na najwyższe stanowiska, muszą mieć też akceptację ze strony Karola Nawrockiego. Może nie jest to zbyt komfortowe, ale taka jest ścieżka awansu — tłumaczy Gądek.

