Karol Nawrocki został zaprzysiężony i w swoim wystąpieniu spełnił oczekiwania i nadzieje Prawa i Sprawiedliwości, ale także części komentatorów, bo po prostu to, co usłyszeliśmy, to jest zapowiedź kolejnej polskiej wojny na górze.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękuję, że nas czytasz
Foto: Newsweek
Konfrontacyjny ton tego wystąpienia wzbudził absolutną euforię w ławach Prawa i Sprawiedliwości i kompletny brak zdziwienia po drugiej stronie sali plenarnej. Karol Nawrocki już zapowiada projekty ustaw, które złoży, już zapowiada posiedzenia Rady Gabinetowej, już zapowiada, czego nie zrobi.
Wszystko w tonie bardzo mocno wiecowym, a bardzo mało koncyliacyjnym. Premier Donald Tusk, wychodząc z Sejmu po wystąpieniu Karola Nawrockiego, powiedział, że widać w tym wystąpieniu chęć posiadania takich kompetencji, jakie ma polski rząd, ale my swojej pozycji będziemy bronić. A więc proszę Państwa, nowy sezon polityczny zapowiada się nam naprawdę bardzo gorący.
Co mówił Nawrocki?
– Będę głosem tych, którzy chcą Polski suwerennej, Polski, która jest w Unii Europejskiej, ale Polski, która nie jest Unią Europejską, tylko jest Polską i pozostanie Polską – podkreślał Nawrocki podczas orędzia.
— Wolny wybór wolnego narodu postawił mnie dziś przed państwem, wbrew wyborczej propagandzie, kłamstwom, teatrowi politycznemu i wbrew pogardzie, z którą się spotykałem w drodze do urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. I jako chrześcijanin ze spokojem serca i z głębi serca wybaczam całą tę pogardę i to, co działo się w czasie wyborów — mówił dalej.
W swoim wystąpieniu Nawrocki podkreślił, że jego wybór, to „głos, że dalej tak rządzić nie można i że Polska tak dzisiaj wyglądać nie powinna”.
— Dzisiaj Polska nie jest na drodze praworządności. Ciężko nazwać praworządnym państwo, w którym nie działa legalnie wybrany prokurator krajowy, w który artykuł konstytucji mówiący, ze władze muszą działać w granicach prawa, jest regularnie łamany — stwierdził prezydent.
— Szanowny panie premierze, panie ministrze sprawiedliwości, nie będę awansował ani nominował tych sędziów, którzy godzą w porządek konstytucyjno-prawny RP. Będę promował, awansował i nominował tych sędziów, który porządek konstytucyjno-prawny RP, zgodnie z konstytucją i ustawami przyjętymi przez polski parlament i podpisanymi przez prezydenta, respektują — ostrzegł.
Zaznaczył też, że chce nowelizacji konstytucji najpóźniej w 2030 r.