Blondynka o twarzy dziecka, ciele bogini i mózgu kanarka. Marilyn Monroe była życiową rolą Normy Jeane Mortenson, tak doskonałą, że aktorka zupełnie się w niej roztopiła, i tak wyczerpującą, że wypaliła się w wieku 36 lat.
Stoi na kratce metra i pęd powietrza podwiewa jej białą sukienkę, odsłaniając równie białe majtki. Śpiewa “diamenty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny”; sukienka tym razem jest wąska i różowa. Składa prezydentowi najbardziej intymne życzenia urodzinowe w historii relacji showbiznesu z politykiem; kiecka jest tak obcisła, że cekiny wyglądają jak przyklejone do skóry. Jej włosy są platynowe, usta czerwone, od białej skóry odcina się pieprzyk.
Nie zawsze tak wyglądała. Nastoletnia Norma Jeane miała rudawe loki i uśmiech po dziąsła, a na sesje zdjęciowe przychodziła punktualnie i z mnóstwem pomysłów. Świeża, naturalna, zdrowa, czysta, grzeczna, czarująca mała dziewczynka wyprasowanej sukience – tak ją zapamiętali fotografowie. To Hollywood zmieniło ją w Marilyn Monroe. Wyprostowało i ulteniło włosy, poprawiło nos i brodę, dodało pieprzyk i dziecinny, zachrypnięty głos, nauczyło śpiewać, tańczyć i nie odmawiać wpływowym mężczyznom.
– Już w “Słomianym wdowcu” Marylin Monroe została męską fantazją, wręcz kondensacją wszystkich możliwych fantazji. Jest tak wspaniała, tak piękna, tak uwodzicielska, tak seksualnie swobodna, że nie może być prawdziwa. Już wtedy widzowie zdawali sobie sprawę, że ona jest taką fatamorganą kobiecości, tak niemożliwie cudowną, że trzeba wrócić do żony – mówi Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, autorka książki “Marilyn Monroe. Wszystkie twarze bogini”
Było wiele zjawiskowo pięknych aktorek. Było wiele aktorek, które nazywano symbolami seksu. Wiele z nich wystąpiło w dużo lepszych filmach. Ale to Marilyn Monroe jest mitem. Dlaczego akurat ona? Na to pytanie odpowiadamy z Katarzyną Czajką-Kominiarczuk w podcaście “Historia kobiet”
Z odcinka dowiecie się też:
- kim byli Taylor Swift i Travis Kelce lat 50. ubiegłego wieku;
- jak Norma Jeane Mortenson przeszła od Rózi Nitowaczki do pin up girl;
- dlaczego większość ekranowych partnerów MM jest albo sporo starszych, albo dużo mniej atrakcyjnych;
- dlaczego nie została ekranową femme fatale, tylko głupią blondynką;
- co zakończyło jej małżeństwo z Joe DiMaggio;
- czy miała romans z braćmi Kennedy;
- dlaczego nie ma dobrych filmów o MM;
- i kto zabił Marilyn Monroe.
„Historia kobiet”
Matki, żony i kochanki. Anielice i kobiety fatalne. Obiekty uczuć, natchnienia poetów, odpoczynek wojowników, dodatki do posagów. Gdy bohaterowie idą w bój, robią im kanapki, a potem opatrują rany. A rozmawiają, cóż, zazwyczaj o mężczyznach. Czy w kanonie lektur znajdziemy też bardziej interesujące bohaterki? Wychodzące poza stereotyp, skomplikowane, sprawcze? W tym sezonie „Historii kobiet” Katarzyna Wężyk i jej gościnie rozmawiają o kobietach w literaturze.

