W skrócie
-
Sąd w Kłodzku zdecydował o dwumiesięcznym areszcie dla Borysa B. podejrzanego o zabójstwo 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej.
-
Borys B. usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim, nie przyznał się do winy i twierdził, że działał w obronie koniecznej.
-
Do zdarzenia doszło podczas awantury, a podejrzany miał przy sobie paszport, większą sumę pieniędzy i był legalnym posiadaczem broni.
Borys B. w niedzielę usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Mariusz Pindera przekazał, że podejrzany nie przyznał się do zarzutu. Twierdził, że działał w obronie koniecznej.
Prokuratura wniosła do sądu o areszt dla mężczyzny. W poniedziałek Sąd Rejonowy w Kłodzku przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o aresztowaniu podejrzanego na dwa miesiące – poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy Agnieszka Połyniak.
– Sąd zdecydował o areszcie wskazując na obawę matactwa i grożącą podejrzanemu wysoką karę – dodała.
Dolnośląskie. Areszt dla mężczyzny podejrzanego o zastrzelenie 26-latka
Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem na jednym z osiedli w Bystrzycy Kłodzkiej.
W poniedziałek prok. Pindera dokładnie zrelacjonował przebieg tych wydarzeń. Trzech młodych mężczyzn, będąc pod wpływem alkoholu, zaczepiało przechodniów na jednym z bystrzyckich osiedli.
– Byli dość agresywni. Spotkali mężczyznę, który spacerował z psem i doszło między nimi do awantury, ale się rozstali. Mężczyzna wrócił do domu, zostawił psa, wziął karabinek automatyczny, wyszedł z domu i ponownie spotkał tych trzech mężczyzn – powiedział prokurator.
Znów doszło do kłótni. Mężczyzna oddał strzał ostrzegawczy, a później oddał kolejne strzały w kierunku 26-latka, który zginął na miejscu. Pozostali dwaj uciekli. Później wrócili na miejsce zdarzenia. Zgłosili się na policję w niedzielę, po wytrzeźwieniu, jako świadkowie.
Borys B. został zatrzymany. Miał przy sobie paszport
Wcześniej prok. Pindera przekazywał, że mężczyzna, który strzelał, sam zgłosił się na policję, ale w poniedziałek uściślił, że jedynie zadzwonił do „znajomego policjanta, informując go o zdarzeniu”.
– Gdy policja udała się do jego mieszkania, zatrzymała go na klatce schodowej. Miał przy sobie większą sumę pieniędzy i spakowane rzeczy osobiste oraz paszport – mówił prokurator. Mężczyzna legalnie posiadał broń. Jest instruktorem strzelectwa. Borysowi B. grozi dożywocie.


