Lot w kosmos Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego przekładano już wielokrotnie. Teraz jednak start misji IGNIS jest już w zasadzie pewny. Drugi Polak w kosmosie spędzi na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dwa tygodnie. I na pewno nie będzie się w tym czasie nudził. Aż 20 godzin poświęci na przeprowadzenie eksperymentów w ramach jednego tylko programu edukacyjnego Polskiej Agencji Kosmicznej.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka

Wraz z Polakiem na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) lecą Węgier Tibor Kapu, Shubhanshu Shukla z Indii oraz Amerykanka Peggy Whitson, szefowa misji i była astronautka NASA.

Pierwotnie załoga Ax-4 (czyli czwartej załogowej misji wysyłanej w kosmos przez prywatną spółkę Axiom Space), miała wylecieć 29 maja o 19.03 naszego czasu, ale drobne usterki sprzętu opóźniły start. Kolejny termin wyznaczono na pierwszy tydzień czerwca, ale z powodu złej pogody i awarii przekładano go wielokrotnie. Ostatnim terminem był 11 czerwca, ale start odwołano, gdy technicy wykryli wyciek ciekłego tlenu z pierwszego stopnia rakiety Falcon 9.

Uznański-Wiśniewski i reszta załogi wystartują z Kennedy Space Center, czyli kosmodromu na Florydzie. Na ISS dowiezie ich kapsuła załogowa Dragon, którą w kosmos wyniesie właśnie rakieta Falcon 9. Zarówno rakieta, jak i kapsuła to dzieło Space X, czyli kosmicznej firmy Elona Muska. Kilka dni temu, kiedy najbogatszy człowiek świata publicznie posprzeczał się z prezydentem Trumpem, zagroził nawet przez chwilę, że „ze skutkiem natychmiastowym” wycofa z użycia kapsuły Dragon. Szybko jednak zmienił zdanie i zapewnił, że tego nie zrobi. Bez Dragona trudno w tym momencie myśleć o lotach pasażerskich w kosmos. Konkurencyjny Starliner Boeinga zaliczył kilka miesięcy temu kosmiczną wpadkę: choć dowiózł załogę na ISS, to ryzyko awarii było tak duże, że kapsuła wróciła na Ziemię pusta, a astronauci czekali nie dwa tygodnie, lecz kilka miesięcy na powrót na pokładzie Dragona.

Misję Ax-4, o kryptonimie IGNIS (ogień) organizuje prywatna firma Axiom Space, w której władzach zasiada m.in. były szef programu ISS w NASA. Rakietę i kapsułę podstawia Space X Elona Muska, infrastruktura startowa należy do NASA, ale sponsorem całej misji jest ESA – Europejska Agencja Kosmiczna, do której od 2012 r. należy także nasza POLSA – Polska Agencja Kosmiczna.

Polak trafił do załogi Ax-4 dzięki umowie podpisanej między ESA i Ministerstwem Rozwoju i Technologii jeszcze za rządu Mateusza Morawieckiego. Ale wcześniej, w 2021 r., dr Sławosz Uznański-Wiśniewski przeszedł rygorystyczne eliminacje do Europejskiego Korpusu Astronautów. Zgłosiło się ponad 22 tys. osób, w tym ponad 500 z Polski. Na końcu zostało 17, do tego 11 osób rezerwowych, w tym dr Uznański-Wiśniewski.

Koszt lotu na ISS to 65 mln euro i w tej cenie mieści się nie tylko start rakiety i pobyt na stacji, ale także szkolenia i przygotowania, możliwość przeprowadzenia kilkunastu eksperymentów na pokładzie ISS oraz działania edukacyjne i promocyjne.

– Wspólnie z ekspertami ESA wybraliśmy 13 najlepszych propozycji spośród 66 bardzo dobrych zgłoszeń – mówiła „Newsweekowi” dr Aleksandra Bukała, która ze strony POLSA nadzoruje misję Polaka.

Jeden z eksperymentów, jakie przeprowadzi nasz astronauta, to Leopard ISS, czyli test niewielkiego komputera (10x10x10 cm), wyposażonego w algorytmy sztucznej inteligencji. Chodzi o to, by dowiedzieć się, jak zachowują się takie jednostki w warunkach wzmożonego promieniowania kosmicznego na orbicie. Jeśli test wypadnie pomyślnie, być może kolejne generacje satelitów będą miały na pokładzie podobne komputery, które np. przyspieszą analizę zdjęć i ich kompresję, a więc i szybkość przesyłu danych na Ziemię. Uznański-Wiśniewski będzie też testował miernik promieniowania. Jeśli chodzi o promieniowanie, ma mocne papiery, bo pracując w CERN i Wielkim Zderzaczu Hadronów, specjalizuje się właśnie w tej dziedzinie.

Jednak zdecydowanie najwięcej czasu zajmą eksperymenty z zakresu fizjologii, medycyny i biologii. Specjaliści z różnych polskich firm i laboratoriów chcą sprawdzić, jak pobyt w kosmosie wpływa na budowę kości, tkanek miękkich, mięśnie, mikrobiom w jelitach, a także stan psychiczny astronautów. Do tego dochodzą jeszcze eksperymenty związane ze sterowaniem urządzeniami za pomocą fal mózgowych.

W ramach eksperymentów biologicznych na orbitę trafią nawet drożdże z wszczepionym genem niesporczaka, czyli jednej z najbardziej odpornych istot na Ziemi. Z kolei hinduski astronauta wiezie na orbitę same niesporczaki, by badać ich rozwój w warunkach kosmicznych. I Polska, i Indie do tej fauny dorzucają wulkaniczne glony, które być może kiedyś będą w stanie pomóc w produkcji tlenu w kosmosie.

Lista eksperymentów zaplanowanych przez trójkę specjalistów Ax-4 liczy prawie 60 pozycji przygotowanych przez 31 krajów. Jednym z najmniej oczywistych jest np. test „kołyski Newtona” w warunkach nieważkości. Jak będą zachowywać się zawieszone na nitkach kulki, które na Ziemi przekazują sobie energię od pierwszej do ostatniej i z powrotem? Przekonamy się dzięki Polakom, którzy znaleźli sposób, jak zabrać ten dość ciężki sprzęt na orbitę, mimo drastycznych ograniczeń co do wagi bagażu. W bagażu Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego znalazło się też miejsce na liofilizowane pierogi, naszywkę z polską flagą z kosmicznego skafandra Mirosława Hermaszewskiego, plakat Andrzeja Pągowskiego upamiętniający lot Polaka z 1978 r. Mało? Do tego jeszcze kawałek bursztynu (także w celach naukowych), bryłka soli z Wieliczki, faksymile stron z dzieł Mikołaja Kopernika i Marii Skłodowskiej Curie, wiersz Wisławy Szymborskiej, partytura mazurka Chopina i ludowa krajka.

Jedną czwartą czasu pracy na pokładzie stacji kosmicznej zajmą naszemu astronaucie eksperymenty w ramach programu edukacyjnego. POLSA ogłosiła specjalny konkurs dla młodzieży, w którym można było zgłaszać pomysły na takie doświadczenia w stanie nieważkości. Najlepsze i najciekawsze Uznański-Wiśniewski będzie realizował na orbicie w sumie aż przez 20 godzin. Czterokrotnie w ciągu lotu nasz astronauta ma się łączyć z Ziemią w ramach wydarzeń edukacyjnych. Uczniowie z Warszawy i Łodzi będą mogli podczas łączenia zadawać pytania. W Rzeszowie i Wrocławiu odbędą się z kolei dwie audycje radiowe z udziałem Uznańskiego-Wiśniewskiego, który będzie łączył się z ISS.

POLSA planuje też liczne działania edukacyjne już po powrocie Polaka z orbity. Wszystko po to, by rozbudzić zwłaszcza wśród młodych zainteresowanie kosmosem. Poprzedni lot Polaka na orbitę miał miejsce 28 czerwca 1978 r., w zupełnie innej epoce politycznej. Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego (rocznik 1984) nie było jeszcze wtedy nawet na świecie, podobnie jak wielu ludzi młodych ludzi, dla których lot polskiego astronauty powinien być inspiracją.

Dr Aleksandra Bukała zaznacza, że Uznański-Wiśniewski nie będzie miał wielu chwil prywatności, bo przez dużą część misji będzie oklejony różnymi czujnikami.

Z braku ciążenia wiele rzeczy na orbicie nie jest tak oczywistych, jak na Ziemi. Choćby czynności fizjologiczne. Kosmiczna toaleta to zaawansowany projekt inżynieryjny z różnymi końcówkami dla kobiet i mężczyzn. Co ciekawe, w kosmosie płyny fizjologiczne podlegają oczyszczeniu i recyklingowi. Zapasy wody owszem, są, ale to ciężki towar, a przy ładowaniu rakiety liczy się dosłownie każdy kilogram. Poza tym płyny wpływają na środek ciężkości statku kosmicznego.

Brak ciążenia sprawia też, że trudno powiedzieć, że ktoś położył się spać – raczej udał się do łóżka-śpiwora, w którym zasnął w stanie nieważkości.

Opanowanie życia w tych warunkach wymagało długich ćwiczeń. Od miesięcy Uznański-Wiśniewski, Kapu i Shukla trenowali pod okiem Peggy Whitson – i w Ameryce, i w ośrodku ESA pod Kolonią, a także np. w Japonii. Jak wygląda takie szkolenie? Na opublikowanych przez Axiom filmikach widać np. jak załoganci trenują na makiecie ISS otwieranie włazów. Albo kosmiczną konsumpcję. Bo w warunkach nieważkości to, co wydaje się proste na Ziemi, może sprawiać niezwykłe problemy. Tubki czy puszki trzeba otwierać ostrożnie, by ich zawartość nie unosiła się w kabinach ISS. Z tego samego powodu trzeba ostrożnie postępować z wodą, by jej swobodne krople nie doprowadziły gdzieś do zwarcia. W kosmosie nie ma miejsca na błędy.

Polski astronauta nie jest pilotem, lecz inżynierem, specjalistą od wpływu promieniowania na układy elektroniczne. Ukończył z wyróżnieniem studia na Politechnice Łódzkiej, potem na uniwersytecie w Nantes, na tamtejszej politechnice, a w 2011 r. doktoryzował się w Marsylii. Współpracował przy projektowaniu wielu komercyjnych satelitów (m.in. dla polsko-fińskiej spółki ICEYE), ale najwięcej doświadczeń zdobył, pracując w genewskim CERN, gdzie tworzył elektronikę odporną na promieniowanie – m.in. w słynnym Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC). Przepracował tam blisko dekadę, z czego przez dwa lata odpowiadał jako inżynier za pracę zderzacza.

Prywatnie od kilku miesięcy jest mężem Aleksandry Wiśniewskiej, posłanki Koalicji Obywatelskiej.

Oprócz Polaka w misji Ax-4 polecą Węgier Tibor Kapu (również inżynier), Hindus Shubhanshu Shukla (pilot wojskowy) oraz Amerykanka Peggy Whitson – dyrektorka ds. lotów załogowych w Axiom Space i kosmiczna rekordzistka: na pokładzie ISS spędziła 675 dni, więcej niż ktokolwiek w Ameryce. Z wykształcenia Whitson jest biolożką i chemiczką. Kiedy na Uniwersytecie Rice w Houston broniła doktoratu z chemii… Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego jeszcze nie było na świecie.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version