W 1975 r. prezydent Gerald Ford w Ogrodzie Różanym żonglował futbolówką w towarzystwie Pelégo, na południowym trawniku odbywają się wielkanocne zawody w toczeniu jajek. Ale czegoś takiego świat jeszcze nie widział: przed Białym Domem od kilku dni rośnie wielka kopuła z areną, na której 14 czerwca odbędzie się gala MMA federacji UFC. Oficjalnie „Freedom 250” upamiętnia Deklarację niepodległości, ale to święto wypada 4 lipca. A 14 czerwca to 80. urodziny Donalda Trumpa. Pewnym zgrzytem może być zwołany na ten sam dzień kolejny masowy protest No Kings.

Mordobicie przed Białym Domem to prezent, jaki swemu przyjacielowi Trumpowi sprawił Dana White, szef UFC. Prawa do transmisji walk UFC w sierpniu kupił za 7,7 mld dol. koncern Paramount Skydance, kierowany przez Davida Ellisona, również zaprzyjaźnionego z Trumpem. Kasa na pewno będzie się zgadzać.

Ale gala to niejedyny prezent dla Ukochanego Przywódcy. Ellison dba, żeby Trump nie musiał irytować się mediami. Kiedy w zeszłym roku jego studio filmowe Skydance przejmowało koncern Paramount, musiało dostać zgodę Federalnej Komisji Łączności (FCC), bo do Paramount należy m.in. sieć telewizyjna CBS. Do FCC Trump wsadził swojego człowieka Brendana Carra, zajadłego zwolennika MAGA. Carr zdążył już zagrozić Disneyowi odebraniem licencji telewizji ABC z powodu żartu Jimmy’ego Kimmela (jego show zawieszono i szybko odwieszono po protestach widzów). W przypadku CBS Carr ugrał więcej: ceną za zgodę na fuzję była głowa Stephena Colberta z popularnego „Late Show”. Oficjalnie wszystko w białych rękawicach bokserskich: Colbertowi w maju 2026 r. kończył się kontrakt, więc uznano, że nie zostanie przedłużony na 12. rok.

Colbert 10 miesięcy temu zapowiedział na antenie: „Zabili ten program, ale popełnili błąd: pozostawili mnie przy życiu. Od teraz walczymy bez rękawic”. I rzeczywiście, przestał się ograniczać. W finałowym odcinku 21 maja pojawił się sam Paul McCartney, który na koniec programu wspólnie z Colbertem zgasił światło. Gospodarze innych wieczornych show tego dnia zrobili sobie wolne, żeby wszyscy mogli obejrzeć Colberta. I widzowie dopisali: 6,74 mln to trzykrotnie więcej niż średnia oglądalność „Late Show” w dni powszednie.

Colbert już dwa dni później pojawił się w lokalnej telewizji samorządowej w Monroe w stanie Michigan, gdzie stawiał pierwsze kroki. Godzinny show był kameralny, pełen nibyamatorskich wpadek. Wśród gości same gwiazdy: Eminem, Jack White czy Jeff Daniels.

Co dalej? Colbert ma już własny kanał na YouTubie i z gorzką Schadenfreude będzie obserwował CBS. Tydzień po jego odejściu nie przedłużono kontraktu Sharyn Alfonsi, doświadczonej reporterce śledczej z programu „60 Minutes”, autorce reportażu o salwadorskim więzieniu CECOT, do którego trafiają odsyłani przez ICE migranci. Mimo zgód prawników emisję osobiście wstrzymała nowa naczelna stacji Bari Weiss, zatrudniona przez Ellisona. W tym samym tygodniu CBS zamknęło też stację CBS Radio — tę samą, w której wojennym korespondentem był legendarny Edward Murrow.

Good night and good luck, zwłaszcza że niedawno Ellison przejął Warner Bros. Discovery, właściciela m.in. CNN i naszego TVN.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version