Prawo i Sprawiedliwość zaczyna stawać na czele najbardziej antyukraińskich ugrupowań w Polsce. Co prawda prezes Jarosław Kaczyński zmarszczył brew, słysząc wypowiedzi własnego kandydata na premiera, ale prawda jest taka, że wcale nie dlatego, że uważa je za nadzwyczaj niepolityczne. Po prostu Czarnek wybrał zły moment.
Przemysław Czarnek poszedł do Telewizji Republika i postanowił zająć stanowisko w sprawie stosunków polsko-ukraińskich. Oczywiście chodzi przede wszystkim o to, co on by zrobił, gdyby stał na czele rządu.
— To trzeba po prostu wprost powiedzieć: Ukraina bazująca na antywartościach, które będą gloryfikowały ideologię banderowską, tożsamą z nazizmem niemieckim — dla takiej Ukrainy nie ma miejsca w Europie i to muszą przyznać stolice europejskie. Trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich — ogłosił Czarnek w studio telewizji Sakiewicza.
I przez 24 godziny właściwie nie było problemu. Że się pojawił, Prawo i Sprawiedliwość zauważyło dopiero po kilkunastu godzinach i wyłącznie dlatego, że wypowiedź polityka PiS zaczęła być narracyjnie łączona z atakiem na dzieci w autobusie. Nie jest to bardzo wyrafinowany zabieg — PiS szczuje na Ukraińców w Polsce i proszę, oto konsekwencje. Nawet nie trzeba się starać, bo PiS robi naprawdę dużo, żeby taka narracja sama się narzucała.
„Lepszego kandydata na premiera niż Czarnek Rosja nie mogła sobie wymarzyć” — napisał na X premier Donald Tusk.
I wyłącznie dlatego prezes, a raczej osoby prowadzące jego konto na portalu X, zapowiedziały, że będzie poważna rozmowa w tej sprawie.
„Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna. To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa. Sprawa wypowiedzi Pana @CzarnekP zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii” — można przeczytać na profilu prezesa Kaczyńskiego.
Zapowiedź prezesa we frakcji „maślarzy” wzbudziła pewną konsternację. Wszyscy nasi rozmówcy uważają, że Czarnek nie powiedział niczego nadzwyczajnego.
— Trzeba mówić wprost, że mamy narzędzia nacisku na Ukrainę i że możemy ich użyć. Może to jest zagrywka bardzo wysoko, że nie będziemy finansować zbrojeń, ale dla naszych wyborców to jest oczywista konsekwencja tego, co robią teraz Ukraińcy — mówią nam politycy PiS.
W dodatku nie wszyscy rozumieją, dlaczego publicznie zapowiedziano rozmowę o wypowiedzi Przemysława Czarnka.
— Po co to było? To tylko szkodzi naszemu wizerunkowi. Znowu mamy sytuację, że chcemy coś powiedzieć, ale zaraz się wycofujemy z tego. Kompletnie bez sensu. Trzeba było skończyć na tym, że będziemy finansować wojnę w Ukrainie, bo to nasze bezpieczeństwo, ale po co sugerować, że będzie jakieś wzywanie kogoś na dywanik? To nas nie buduje — zżymają się nasi rozmówcy.
Ale druga frakcja, przeciwników Czarnka, rozkłada ręce i mówi: „A czego się spodziewać? Naprawdę jest pani zaskoczona?”.
— Czarnek nie ma kompletnie umiejętności panowania nad tym, co mówi. Jak zaczyna go nieść, jak chce być widoczny, słyszany i cytowany, to przestaje uważać i taki jest efekt. Teraz będziemy się tłumaczyć, że przecież nie chodzi nam o to, żeby Putin wygrał. Kompletnie idiotyczne — przekonują politycy niezbyt przychylni kandydaturze Czarnka na premiera.
Tylko, że właśnie po to Czarnek został przez prezesa Kaczyńskiego namaszczony. Prezes PiS doskonale wiedział, że na prawo od byłego ministra edukacji jest tylko ściana i właśnie do tej ściany chce PiS się dopchać, miażdżąc przy okazji obie Konferencje. Od samego początku było jasne, że jeśli dojdzie do wzrostu antyukraińskich nastrojów — a wydawało się pewne, że dojdzie — to PiS będzie chciało je wykorzystać i stanąć w jednym szeregu z Braunem. I że Czarnek nie zawaha się i nie zatrzyma.
To teatr polityczny
Nagła zapowiedź prezesa jest więc tylko teatrem politycznym. Co niby władze partii mają wyjaśniać? Czy Czarnek to powiedział? Tak, powiedział. Czy Czarnek tak myśli? Tak, tak myśli. Czy partia tak myśli? Tak, partia tak myśli. Czy partia chce to przyznać? A to zależy od okoliczności i sondaży.
Po miesiącach różnych prób widać, że PiS nie bardzo ma czego szukać w centrum sceny politycznej, bo przez lata szło na prawo, a w centrum zrobiło się trochę ciasno. Ale i na prawo nie jest komfortowo. Jednak każdy sondaż pokazuje, że w tej chwili zyskują tylko obie Konfederacje i że są to przepływy od PiS-u.
Kaczyński chce powstrzymać wyborców przed dalszą ucieczką, a tych, co już uciekli, przekonać, że warto wrócić. Ale w tym celu trzeba iść z trendem wyznaczonym przez Brauna. I naprawdę wypowiedź Czarnka to nie jest najgorsze, co w tej zbliżającej się kampanii usłyszymy.

