Kiedy Karolina miała 42 lata, przyszła z pozornie prostym tematem: „Chciałabym bardziej czuć przyjemność w seksie”. Dopiero po chwili dodała ciszej: „Tylko ja chyba nie wiem… co to właściwie dla mnie znaczy”. Publikujemy fragment książki „Sex care. Droga do kobiecej przyjemności”.

Karolina była w długoletnim związku, który określała jako dobry, stabilny, „bez większych dramatów”. Nie planowali dzieci. Seks był obecny, ale raczej przewidywalny. Orgazm — czasem się zdarzał, częściej nie. Przyjemność — „No jest okej”.

W toku rozmów zaczęło się jednak ujawniać coś głębszego. Karolina przez większość życia uczyła się: skupiać na potrzebach innych, być „dobrą partnerką”, reagować na inicjatywę, ale rzadko wychodzić z własną, traktować przyjemność jako coś dodatkowego, a nie centralnego. Kiedy zaczęłyśmy eksplorować jej doświadczenie w duchu sex care, okazało się, że pytanie o przyjemność nie jest pytaniem o technikę czy częstotliwość seksu. To było pytanie o relację z samą sobą.

Pierwsze odkrycie przyszło z ciała.

Poprosiłam Karolinę, żeby — bez oceniania — zauważyła, co dzieje się w jej ciele, kiedy myśli o przyjemności. Zaskoczyło ją, że zamiast rozluźnienia poczuła… napięcie. „Jakby ktoś ode mnie czegoś chciał” — powiedziała. To był moment, w którym zaczęło się rozplątywanie. Karolina zobaczyła, że przez lata przyjemność była dla niej czymś, co „powinna czuć”, czymś, co „dobrze by było dawać partnerowi”, czymś, co ma potwierdzać, że wszystko jest „w porządku”. Ale rzadko bywała czymś, co naprawdę należy do niej.

W pracy pojawiło się kilka kluczowych obszarów:

Odróżnienie przyjemności od powinności. Karolina zaczęła zauważać, jak często mówi „Lubię to”, podczas gdy jej ciało jest obojętne albo napięte. Uczyła się zadawać sobie pytanie: „Czy to jest dla mnie przyjemne, czy tylko znajome?”.

Poszerzanie definicji przyjemności. Na początku przyjemność była dla niej równoznaczna z seksem i orgazmem. Stopniowo zaczęła odkrywać, że przyjemność to także: ciepła kąpiel bez pośpiechu, dotyk własnego ciała bez celu, chwila ciszy, kontakt z oddechem, bycie widzianą bez konieczności „odwdzięczania się”. To był moment, w którym przyjemność zaczęła wykraczać poza łóżko.

Praca z granicami. Karolina odkryła, że niektóre rzeczy, które robiła w seksie, nie były dla niej przyjemne — stanowiły kompromis. Zaczęła eksperymentować z mówieniem „nie” i obserwować, co się wtedy dzieje w jej ciele. Ku jej zaskoczeniu więcej przestrzeni na przyjemność pojawiało się właśnie wtedy, gdy coś wycofywała.

Zgoda na tempo. Jednym z najtrudniejszych elementów było dla niej przyjęcie, że przyjemność nie przychodzi „na zawołanie”. Zamiast próbować ją wywołać, zaczęła ją zapraszać — poprzez obecność, ciekawość, łagodność wobec siebie.

Odejście od performatywności. Karolina zauważyła, że często „grała przyjemność” — dla partnera, dla obrazu relacji, dla własnego poczucia, że wszystko jest dobrze. Zaczęła eksperymentować z byciem autentyczną — nawet jeśli oznaczało to ciszę, brak reakcji albo przyznanie, że „nie wie”.

Po kilku miesiącach pracy powiedziała zdanie, które dobrze podsumowuje jej proces: „Myślałam, że uczę się, jak mieć więcej przyjemności. A ja uczę się, jak przestać się od niej odcinać”.

Dziś Karolina nie definiuje swojej drogi jako „naprawiania życia seksualnego”. Mówi raczej, że uczy się słuchać swojego ciała, rozpoznawać subtelne sygnały przyjemności i dawać sobie zgodę na to, żeby przyjemność była wystarczającym powodem do działania.

Według Deklaracji Przyjemności — oficjalnego dokumentu Światowej Organizacji Zdrowia Seksualnego (World Association for Sexual Health, WAS), ogłoszonego podczas Kongresu Zdrowia Seksualnego w 2019 roku w Meksyku i zatwierdzonego w 2021 roku w RPA — prawo do przyjemności seksualnej zostało uznane za jedno z podstawowych praw człowieka.

W deklaracji czytamy:

Przyjemność seksualna jest fizyczną i psychiczną satysfakcją oraz radością, czerpaną z indywidualnych lub wspólnych doświadczeń erotycznych — w tym myśli, fantazji, marzeń, emocji i uczuć. […] Doświadczanie przyjemności seksualnej jako elementu zdrowia seksualnego wymaga autonomii, zgody, bezpieczeństwa, prywatności, pewności siebie oraz zdolności do komunikowania się i negocjowania relacji seksualnych. Przyjemność seksualna powinna być dostępna w ramach praw człowieka, z poszanowaniem granic i dobrostanu innych osób[1].

Brzmi jak ideał, prawda? A jednak kiedy w gabinecie pytamy kobiety o przyjemność, to często zapada cisza. Albo pojawia się lekki, niepewny uśmiech. W kobiecych narracjach przyjemność rzadko brzmi jako coś oczywistego i naturalnego. Częściej jawi się jako luksus, nagroda po ciężkiej pracy albo drobny moment dla siebie, wyrwany gdzieś między obowiązkami. Coś, na co można sobie pozwolić, ale tylko od czasu do czasu — jak kilka spokojnych minut w łóżku, gdy ktoś inny przejmuje poranne obowiązki. To trochę tak, jakby przyjemność miała sens tylko wtedy, kiedy jest ukryta, zasłużona, wynegocjowana ze światem albo „sprytnie wykradziona”. Rzadko bywa uznawana za pełnoprawną potrzebę, integralną część dobrostanu psychicznego, emocjonalnego i cielesnego. Zamiast dbałości o regularny kontakt z tym, co sprawia, że chce nam się żyć, coraz częściej doświadczamy niedoboru w tej materii. A w najlepszym wypadku poczucia winy, gdy już tę przyjemność uda się poczuć. A przecież przyjemność nie jest kaprysem ani dodatkiem na koniec dnia. To potrzeba tak samo ważna jak odpoczynek czy bliskość. I jej spełnianie należy się każdej z nas. Bez wstydu. Bez poczucia winy. Bez konieczności ukrywania się. I być może właśnie to jest jedno z najważniejszych zadań sex care — odzyskiwanie przyjemności jako czegoś, co służy życiu, wzmacnia zdrowie i wzbogaca relacje — nie tylko z innymi, ale i z samą sobą.

[1] Światowa Organizacja Zdrowia Seksualnego (The World Association for Sexual Health, WAS), WAS Declaration on Sexual Pleasure, 2019, https://www.worldsexualhealth.net/was-declaration-on-sexual-pleasure [Dostęp: 5.05.2026]. Dokument przetłumaczyła oficjalnie na język polski Agata Loewe-Kurilla.

***

Fragment książki „Sex care. Droga do kobiecej przyjemności” wydanej przez Znak. Tytuły i lead przygotowała redakcja „Newsweeka”.

OPIS KSIĄŻKI OD WYDAWCY:

„Sex care. Droga do kobiecej przyjemności”

Katarzyna Kucewicz i Agata Loewe-Kurilla, znane i cenione ekspertki, stworzyły tę książkę właśnie dla ciebie. To nie przewodnik po technikach, a zaproszenie do rozmowy:

  • kobiecości i prawie do definiowania jej na własnych zasadach,
  • o relacji z własnym ciałem, emocjami i seksualnością,
  • o tym, jak wstyd, normy społeczne i cudze oczekiwania potrafią przejąć nad nami kontrolę,
  • o tym, że niskie libido to nie zawsze brak pragnienia – po prostu czasem bywasz przeciążona albo nie czujesz się swobodnie we własnym ciele,
  • o seksie jako doświadczeniu, które jest przyjemne, ale bywa też trudne i zmienne,
  • o tym, że bez względu na potrzeby i osobiste historie wszystkie zasługujemy na przyjemność.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version