Sprawa z Kłodzka, w której zapadły surowe, choć nieprawomocne wyroki za przestępstwa wobec dzieci, stała się paliwem dla ostrej wojny politycznej i medialnej. Podczas gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości intensywnie ją wykorzystują, Koalicja Obywatelska konsekwentnie milczy — jak wynika z ustaleń dziennikarzy, jest to element świadomej strategii PR. W podcaście „W związku ze śledztwem” Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski tłumaczą, dlaczego to milczenie może okazać się dla KO poważnym błędem i jakie niesie konsekwencje.
Na początku Dominika Długosz porządkuje fakty. — Proszę państwa, żeby była jasność — nieustannie pełne potępienie dla pedofilii. Sprawa została przez prokuraturę zbadana. Prokuratura wniosła akt oskarżenia w dwóch przypadkach do sądu i sąd osądził tę sprawę. Mężczyzna dostał 25 lat więzienia i jego małżonka, była działaczka Koalicji Obywatelskiej, dostała na razie 6,5 roku za brak reakcji w sprawie wykorzystywania nieletnich i za znęcanie się nad zwierzętami. To są dwa wyroki jeszcze nieprawomocne, w tej sprawie wypowie się jeszcze druga instancja — mówi.
— Sprawa budzi wielkie emocje i jest nadal bardzo popularna w mediach społecznościowych. Zastanawialiśmy się tydzień temu nad tym, co powinni zrobić rządzący, ponieważ to głównie w ich stronę idzie atak, jeżeli chodzi o tę sprawę. Wiadomo, że politycy Prawa i Sprawiedliwości bardzo to wykorzystują — dodaje Mariusz Gierszewski.
Na razie reakcje Koalicji Obywatelskiej były dość zdawkowe. Z informacji, do których dotarli prowadzący podcast, wynika, że to świadoma strategia, za którą stoi Igor Ostachowicz — specjalista od PR, który od lat blisko współpracuje z Donaldem Tuskiem.
— Zastanawialiśmy się, czy coś, czy będzie jakaś odpowiedź władz Koalicji Obywatelskiej, może premiera Tuska. No i według naszych informacji nie będzie, ponieważ jest taki bardzo znaczący człowiek Igor Stachowicz, taki PR-owiec premiera – zdradza Gierszewski. — Do wszystkich członków rządu poszła rekomendacja, że należy tę sprawę przemilczeć i nikt nie będzie się tutaj wypowiadał.
KO a sprawa z Kłodzka. Milczenie to błąd
— Donald Tusk o tym powiedział, przypomniał, co robił ponad 10 lat temu. A do tej historii nijak właściwie się nie odniósł. Mówiłam w zeszłym tygodniu o tym, że z tą kobietą byli związani również politycy z pierwszych rzędów Koalicji Obywatelskiej. Teraz pojawiły się również nagrania i zdjęcia wicemarszałkini Moniki Wielichowskiej z Koalicji Obywatelskiej z tą kobietą, one się chyba znały jakiś czas. To nadal nie oznacza, że ona cokolwiek wiedziała na ten temat. Żeby była jasność — to nie jest tak, że jak z kimś mamy zdjęcia czy nawet się z nim znamy, to wiemy o wszystkich, zwłaszcza tak strasznych historiach. Ja nie czynię tutaj zarzutu Monice Wielichowskiej, że ona cokolwiek wiedziała. Natomiast w tej chwili też nie wydała żadnego oświadczenia — komentuje Długosz.
— Ktoś opublikował nawet nagranie ze spotkania w tym kole w Kłodzku, z którego wynika, że Monika Wielichowska informowała działaczy w Kłodzku, że ta pani została wyrzucona. To podobno nie jest prawda. Podobno ona sama odeszła już po tym, jak dostała zarzuty. Jestem przekonana, że komórka lokalna nie dopilnowała sprawy. Jeśli pojawiają się zarzut, zwłaszcza tego kalibru, natychmiast trzeba osobę usuwać z komórki partyjnej, bo to naprawdę się nie może dobrze skończyć — dodaje.
Przyznaje, że rozumie logikę decyzji KO o tym, żeby nie komentować sprawy, ale uważa ją za błąd. — Ja rozumiem, jakie mogą argumenty stać za tą rekomendacją. Bo jeśli politycy coś mówią, jeśli się zaczynają tłumaczyć, jeśli zaczynają składać oświadczenia, to łatwo ich przykleić do zdarzeń, które komentują. Ale tutaj to już jest przyklejone – stwierdza. – Absolutnie uważam, że politycy Koalicji Obywatelskiej popełniają fundamentalny polityczny błąd, niczego nie mówiąc.
— Powinna powstać jakaś partyjna komisja, która powinna zająć się tą komórką i prześwietlić, co wiedziano, kiedy wiedziano, stworzyć jakieś kalendarium tych zdarzeń i to po prostu powszechnie opublikować — proponuje Gierszewski.
Ponowna wiktymizacja
Prowadzący zwracają również uwagę na dodatkowy problem — sposób, w jaki sprawa funkcjonuje w mediach, zwłaszcza prawicowych. Długosz zauważa, że „część mediów się troszkę zagalopowała i zachodzi ponowna wiktymizacja ofiar tego absolutnie haniebnego procederu”.
— Poziom manipulacji, poziom absolutnie obrzydliwych zdań padających po stronie fanbojów, działaczy, sympatyków, pseudo‑dziennikarzy prawicy jest niewyobrażalny — ocenia Dlugosz.
— Tutaj najważniejsze są dzieci i osoby pokrzywdzone, bo wojna polityczna może powinna chwilę poczekać — mówi. Przypominając sprawę śmierci syna posłanki Magdaleny Filiks, dodaje, że taka historia może się skończyć tragicznie.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia ZET i „Newsweek Polska” na YouTube.

