Dorośli zapomnieli, jak się bawić. Międzynarodowe badanie Ingka Centres „Życie w społecznościach 2026” pokazuje, dlaczego tak się stało – i jak miejsca spotkań mogą to zmienić.
Dorośli coraz rzadziej pozwalają sobie na zabawę – a wraz z nią tracą lekkość i poczucie równowagi. Najnowsze wnioski z badania „Życie w społecznościach 2026” (Life in Communities 2026) przeprowadzonego przez Ipsos, pokazują, że zabawa stopniowo znika z codzienności dorosłych, a ludzie – także w Polsce – tęsknią za chwilami, które pozwalają im odetchnąć i pobyć razem. Organizacja Narodów Zjednoczonych poświęciła jej Międzynarodowy Dzień Zabawy 11 czerwca, podkreślając, że radość i swobodna aktywność są potrzebne każdemu, niezależnie od wieku. W świecie pełnym pośpiechu i ekranów coraz więcej osób szuka przestrzeni, które łączą ludzi i dają miejsce na bycie razem.
Zabawa jako dobrostan
W „Życie w społecznościach 2026” zabawa jest definiowana szeroko: jako każda aktywność, która daje radość, lekkość, kreatywność i poczucie bycia „tu i teraz”. To może być ruch, gotowanie, fotografowanie, gry, taniec, ogrodnictwo, spotkania z bliskimi czy zwykła spontaniczność.
W Polsce coraz wyraźniej widać potrzebę powrotu zabawy. W badaniu przeprowadzonym przez Ipsos ponad połowa Polek i Polaków mówi, że ma coraz mniej czasu na aktywności, które dają radość, a wielu przyznaje, że odpoczynek kojarzy im się bardziej z regeneracją niż z przyjemnością. Jednocześnie aż 66 proc. uważa, że tradycyjną zabawę wypierają ekrany, a 62 proc. ma poczucie, że ludzie bawią się mniej niż dekadę temu. To paradoks naszych czasów: deklarujemy, że zabawa jest potrzebna – ale w praktyce często zastępujemy ją skrolowaniem na ekranie.
Mimo to pojawiają się sygnały zmiany. Coraz więcej osób na świecie zaczyna myśleć o zabawie jako o czymś, co warto odzyskać. Prawie połowa badanych (46 proc.) wierzy, że w ciągu najbliższych pięciu lat będzie mieć więcej czasu i zasobów na aktywności, które dają radość. Największym optymizmem wyróżniają się mieszkańcy Chin (64 proc.) i Indii (75 proc.), ale też w Polsce – mimo codziennego pośpiechu – co trzecia osoba (30 proc.) wierzy, że w przyszłości będzie bawić się więcej. To niewiele, ale pokazuje, że potrzeba zabawy zaczyna przebijać się przez codzienność. Ludzie mają też jasną wizję tego, jak chcieliby bawić się w przyszłości. Najbardziej pociąga ich kontakt z naturą – w Polsce wskazuje go 45 proc. badanych. Dalej są kino (34 proc.), odkrywanie miasta (19 proc.) oraz aktywności, które pozwalają się wyciszyć lub pobyć razem: joga i pilates (12 proc.) czy kręgle i bilard (12 proc.). To pokazuje, że przyszła zabawa ma być prosta, bliska i wspólna.
Coraz więcej osób mówi też o „kryzysie zabawy”. W badanej populacji uważa tak ponad połowa dorosłych, a w Polsce ten odsetek sięga 46 proc. Podobne nastroje widać także w innych krajach – na przykład w Szwecji czy Wielkiej Brytanii. Co ciekawe, większość z nas ma poczucie, że to „inni bawią się mniej”, a nie my sami – jakbyśmy wszyscy trzymali się na powierzchni, obserwując, jak świat wokół nas traci lekkość i spontaniczność. Widać więc, że zabawa nie znika całkowicie, ale staje się krucha, łatwo wypierana przez tempo życia, technologię i brak przestrzeni, w której można po prostu pobyć razem.
Zabawa jako więź społeczna
Zabawa nie jest tylko formą odpoczynku – to jeden ze sposobów na budowanie relacji. W badaniu Ipsos aż trzy czwarte dorosłych deklaruje, że wspólne, lekkie aktywności zbliżają ludzi i zmniejszają poczucie samotności. W Polsce widać to szczególnie wyraźnie: najchętniej wybieramy zielone tereny, kino, odkrywanie miasta, jogę lub pilates oraz kręgle czy bilard. To pokazuje, że szukamy miejsc, które pozwalają być razem – swobodnie, naturalnie i bez presji. Jednocześnie wiele osób mówi wprost, co im tę zabawę utrudnia. Najczęściej wskazują na brak czasu (53 proc.), towarzystwa, przy którym czują się swobodnie (40 proc.), oraz brak środków na aktywności, które dają radość (36 proc.). To realne bariery, które sprawiają, że zabawa staje się czymś „na później”. A przecież zabawa nie musi oznaczać wielkich planów ani kosztownych atrakcji. Może być prosta i bliska – jak wspólne gry planszowe, spacer po okolicy czy pielęgnowanie ogródka. Ważne jest nie to, co robimy, ale z kim i jak się wtedy czujemy.
W Ingka Centres wierzymy, że zabawa ma znaczenie. To ona zamienia zwykłą wizytę w doświadczenie, a przestrzeń – w miejsce, do którego chce się wracać. Najlepiej działa wtedy, gdy tworzymy ją razem z lokalnymi społecznościami, bo zabawa jest uniwersalnym językiem, który przełamuje bariery, buduje zaufanie i łączy ludzi w każdym wieku – mówi Ferhan Topal, Market Manager na Europę Północno‑Wschodnią i Amerykę Północną w Ingka Centres.
Miejsca, które łączą ludzi
Port Łódź, Wola Park, Aleja Bielany i SKENDE Shopping to dziś znacznie więcej niż centra handlowe. To miejsca spotkań, w których Polacy spędzają czas z rodziną, odpoczywają, uczą się, bawią i budują relacje.
W ostatnich latach Ingka Centres wprowadziła w centrach szereg konkretnych rozwiązań, które realnie wspierają aktywność i integrację mieszkańców – od największego w kraju bezpłatnego placu zabaw w Porcie Łódź (Szwedzka Wioska), przez Ogród Ulricha przy Wola Parku, po wspólne, zielone ogrody społeczne tworzone i pielęgnowane przez mieszkańców, warsztaty rodzinne, kina plenerowe i wydarzenia sportowe organizowane w Alei Bielany czy w SKENDE Shopping. To inicjatywy, które odpowiadają na potrzeby Polek i Polaków, dając im przestrzeń do spędzania czasu razem w sposób naturalny, dostępny i przyjazny.
Pełny raport „Życie w społecznościach 2026” dostępny jest tutaj.

