Premier Donald Tusk poinformował, że w nocy z wtorku na środę odnotowano 19 naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej. Drony nadleciały nie tylko z terytorium Ukrainy, ale również Białorusi. Trzy zostały zestrzelone. Szef rządu podkreślił, że te dane mogą być jeszcze zaktualizowane.
– To jest po raz pierwszy w czasie tej wojny, [kiedy] nie z Ukrainy w efekcie błędów, dezorientacji dronów czy małych rosyjskich prowokacji, po raz pierwszy spora część nadleciała bezpośrednio z Białorusi – wskazał Tusk.
Jak informuje Ministerstwo Obrony Narodowej, uruchomiono polskie i sojusznicze naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego. Zareagowały również lotnicze środki obrony powietrznej. MON podziękował za wsparcie Królewskim Holenderskim Siłom Powietrznym.
Drony nad Polską. Rosja śledziła ruchy NATO
Reakcji na naruszenie przestrzeni powietrznej bez wątpienia przyglądali się Rosjanie. – Na pewno jakieś informacje na temat naszej obrony Rosjanie mogli w ten sposób uzyskać, z sensorów satelitarnych albo rozmieszczonych na Białorusi – wskazuje w rozmowie z Interią Maciej Szopa, ekspert serwisu Defence24.
– Natomiast nie jest tak, że wiedza, którą uzyskali, diametralnie zmienia sytuację. Nasza obrona też często ćwiczy, wykonuje różne misje, więc tego rodzaju informacje Rosja i tak pozyskuje – zaznacza dalej nasz rozmówca.
Rosja buduje nowe zdolność szpiegowskie
Jak informowaliśmy w Interii, Rosja stale usiłuje poprawić swoje możliwości wywiadowcze. Obecnie, w obwodzie królewieckim, około 25 kilometrów od granicy z Polską, powstaje kompleks anten, który według ocen analityków ma posłużyć do monitorowania komunikacji wojskowej NATO w Europie.
Eksperci serwisu „Tochnyi” zwracają uwagę, że ze względu na wielkość kompleksu, Moskwa może zyskać możliwość śledzenia komunikacji NATO w odległości nawet 7 tys. kilometrów.


