Operator Kanału Panamskiego, Autoridad del Canal de Panamá (ACP), decyzję o ograniczeniu ruchu ogłosił w czwartek. Zmiany w ruchu zaczną się od września. Zasilany wodą z pobliskich jezior strategicznie ważny kanał żeglugowy od dłuższego czasu boryka się z niedoborami. Choć w Panamie panuje pora deszczowa, suma opadów jest znacznie niższa od spodziewanej, a jako bezpośrednią przyczynę tego stanu rzeczy operator wskazał suszę powodowaną przez El Niño.
Statki w kanale. Przepłynie ich znacznie mniej
Kanał Panamski to jedna z najważniejszych tras żeglugowych na świecie. Łączy oceany Atlantycki i Spokojny, umożliwiając przewożenie towarów znacznie szybciej i bezpiecznej, ponieważ statki nie muszą dzięki niemu okrążać całej Ameryki Południowej.
Przez kanał przechodzi pięć procent towarów przewożonych drogą morską, a także około 40 proc. wszystkich kontenerów zmierzających do Stanów Zjednoczonych. Największymi użytkownikami trasy są USA, Chiny, Japonia, Chile i Korea Południowa.
Od września ruch statków na kanale zostanie ograniczony: najpierw z 36 do 34 dziennie, a od 15 września do 32 jednostek w ciągu dnia. Jeśli sytuacja w regionie się nie poprawi, możliwe będą dalsze restrykcje. Wszystko zależy od tego, czy w kolejnych tygodniach nastąpią większe opady.
Już teraz z powodu niedoborów wody obowiązują pewne ograniczenia, między innymi nakazujące mniejsze zanurzenie jednostek, co wyklucza ruch największych statków.
To nie będzie pierwsze w ostatnich latach ograniczenie ruchu na kanale spowodowane niskim stanie wód w jeziorach. W 2023 roku z tego powodu zmniejszono liczbę przepływających tędy codziennie statków z 38 do 22.
Baseny Kanału Panamskiego zasilane są wodą słodką, z leżących w jego sąsiedztwie jezior. W tym roku deszczu padało mniej niż zwykle: od maja do sierpnia w regionie suma opadów była o 34 proc. niższa od średniej wieloletniej.
Niedobory wody stanowią poważny problem nie tylko dla ruchu morskiego. W Panamie jeziora są bowiem również ważnym źródłem wody pitnej dla nawet połowy mieszkańców tego ponad czteromilionowego kraju.
Postępująca susza zagraża tym samym nie tylko gospodarce, ale też ludziom bezpośrednio. Na zdecydowaną poprawę sytuacji trudno liczyć w obliczu kolejnych prognoz. Według ekspertów zjawisko El Niño, które odpowiada między innymi za niedobory wody, w tym roku może być rekordowe.
To może być zjawisko tysiąclecia. Już są dwa stopnie więcej
El Niño (hiszp. „chłopczyk”) to naturalny fenomen, występujący zwykle raz na dwa do siedmiu lat i trwa około roku. Polega na ogrzewaniu się powierzchni Oceanu Spokojnego w rejonie równika. Uwalniane do atmosfery ciepło powoduje wzrost temperatury, a także wzmacnia zjawiska pogodowe występujące na całym świecie.
W jednych rejonach Ziemi może to prowadzić do gwałtownych ulew i burz, a w innych do pogłębiającej się suszy. Z taką sytuacją mamy do czynienia między innymi w Ameryce Środkowej. Na niedobory wody cierpi nie tylko Panama – w środę władze Hondurasu wydały ostrzeżenie przed suszą dla 80 proc. terytorium kraju.
Wiele wskazuje na to, że to nie koniec problemów tego typu. Bardzo możliwe bowiem, że tworzące się obecnie El Niño może się okazać jednym z najsilniejszych w historii, a przynajmniej „najsilniejszym za naszej pamięci”, jak ogłosiła brytyjska służba meteorologiczna Met Office.
Jak podali eksperci, z tym zjawiskiem mamy do czynienia wówczas, gdy temperatura powierzchni Pacyfiku w jego środkowej części wrasta o co najmniej pół stopnia powyżej średniej. Obecne pomiary wskazują, że jest tam o dwa stopnie więcej niż zazwyczaj, a w kolejnych miesiącach może być nawet o około trzy stopnie cieplej.
To wartości bez precedensu w historii trwających od 1950 pomiarów i „prawdopodobnie najsilniejsze zjawisko od XIX wieku” – sugeruje Met Office.
Cytowany przez BBC dr Zeke Hausfather, klimatolog z amerykańskiej grupy badawczej Berkeley Earth, powiedział, że w najbliższych miesiącach El Niño będzie się rozwijać i może to być „rekordowe zdarzenie”.
Według eksperta nie można nawet wykluczyć, że „to może być najsilniejsze zjawisko El Niño od 500, a nawet 1000 lat„.
Jeśli faktycznie tak się stanie, może to oznaczać pogłębiające się susze w jednych rejonach globu, ale też bardziej gwałtowne i niszczycielskie burze, ulewy i powodzie w innych częściach Ziemi.
Źródło: AFP, BBC, Met Office
—–














