Nie ulega kwestii, że olimpijska rywalizacja w Tokio, ta z 1964 roku, była dla reprezentacji Polski wyjątkowo udana. Polska mogła się pochwalić dorobkiem siedmiu złotych, sześciu srebrnych i dziesięciu brązowych medali. Co więcej, nie tylko cenne miejsca na podium, ale też rekord świata – pojawiły się po polskiej stronie.
Złota sztafeta i rekord świata Polek! Późniejszy dramat Ewy Kłobukowskiej
Pierwsze złoto na IO 1964 dla Polski zdobył Waldemar Baszanowski, w podnoszeniu ciężarów. Kolejne dwa złota olimpijskie również padły łupem panów, Egon Franke w szermierce oraz Józef Szmidt, tu już lekkoatletyka, konkretnie trójskok.
Trudno jest porównywać złoto do złota, ale z pewnością pod względem rozgłosu, czegoś wyjątkowego dokonała w Tokio polska sztafeta kobiet 4×100 metrów. Polki dokładnie 61. lat temu pobiegły w finale z czasem 43,6 sekundy – pobijając tym samym rekord świata. Polski zespół wystąpił w składzie: Teresa Ciepły, Halina Górecka, Irena Kirszenstein (znana później jako Szewińska) i Ewa Kłobukowska.
Właśnie ostatnia z wymienionych, okazała się być postacią tragiczną, spoglądając na traktowanie Polki poprzez najwyższe, międzynarodowe władze sportowe. Dlaczego? Kłobukowska była fenomenalną lekkoatletką. Polka potrafiła biegać nie tylko w sztafecie, ale też indywidualnie, potwierdzając to m.in. podczas tych samych igrzysk, sięgając po brązowy krążek indywidualnie w biegu na 100 metrów.
Ale to nie wszystko, bo pochodząca z Warszawy lekkoatletka potrafiła pobić rekord świata na 100 m, konkretniej w Pradze (1965) z czasem 11,1 s. Niestety, w 1967 roku nagle zniknęła z bieżni, co początkowo tłumaczono oficjalnie kontuzją. Z czasem okazało się, że donosy RFN i ZSRR do Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych na Kłobukowska, dotyczące rozróżnienia płci na podstawie konfiguracji chromosomów, przyniosły efekt. Dopiero po latach oficjalnie przyznano, że Polka została po prostu skrzywdzona przez stronę niemiecką i rosyjską.
Kłobukowska „podpadła” zwłaszcza Rosjanom (wówczas Sowietom), ogrywając wszystkich podczas mistrzostw Europy w Budapeszcie (1966). Międzynarodowy Komitet Olimpijski dopiero po 25 latach od fatalnego oskarżenia i w konsekwencji, definitywnego zakończenia kariery przez Kłobukowską, przyznał się do błędu.
– Byłem na konferencji podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie, podczas których ogłaszano ten komunikat. Nikt jednak nie przeprosił Ewy Kłobukowskiej, największej ofiary błędu komisji medycznej MKOl, a przecież zrujnowano jej całe życie (chciała nawet popełnić samobójstwo). Co gorsza, Ewa nie została przez MKOl do dziś zrehabilitowana. Uważam to za największe naruszenie reguły Fair Play w historii ruchu olimpijskiego – mówił Maciej Petruczenko, legendarny i nieodżałowany dziennikarz sportowy, cytowany na stronie Muzeum Historii Polski.
Rekord świata Polek z IO 1964 został wymazany ze światowych list. Ale ludzie i tak pamiętają, jak fantastyczną drużynę lekkoatletyczną miała wówczas Polska. Nawet biorąc pod uwagę, że od tamtego czasu minęło już rzeczone, ponad 60 lat.


