Historia szwajcarskiej spółki Orlen Trading Switzerland mogłaby posłużyć za scenariusz filmu sensacyjnego. Orlen nie otrzymał zamówionej ropy, a gigantyczne zaliczki rozpłynęły się gdzieś w Azji, zamienione na kryptowaluty.

Ta historia skupia jak w soczewce wszystkie patologie, które miały występować w spółce. Nawet osoby z otoczenia Daniela Obajtka przyznają w rozmowach z nami, że zawiodły państwowe mechanizmy kontrolne. Jak podkreślają, gdyby zadziałały, nie doszłoby do zniknięcia półtora miliarda złotych.

„Financial Times” opisuje, jak ponad 200 mln dol. zainwestowanych w kryptowaluty i zapisanych na pendrive’ach zniknęło gdzieś w mrocznych zakamarkach Caracas. Cała historia przypomina scenariusz gangsterskiego filmu klasy B. W narracji gazety Samer A. oraz pośrednik Kam Ho „Alex” Tse sami padli ofiarą oszustwa ze strony nieuczciwych brokerów, kolejnych pośredników i handlarzy kryptowalutami.

W opowieści przedstawionej przez dziennikarzy „Financial Times” brakuje jednak wielu wątków, którymi zajmuje się polska prokuratura. Nie ma w niej pytań o wątpliwości, jakie od lat budziła postać Samera A., o zarzuty stawiane mu przez śledczych w sprawach dotyczących wyłudzeń VAT ani o to, jak doszło do sytuacji, w której największy polski koncern paliwowy realizował zakupy ropy za pośrednictwem sieci pośredników działających w Wenezueli. To właśnie te kwestie są dziś jednym z kluczowych elementów prowadzonego śledztwa.

OTS to spółka córka, w całości należąca do PKN Orlen. Została założona w sierpniu 2022 r. w szwajcarskim kantonie Zug — znanym na całym świecie raju podatkowym dla firm handlujących surowcami. Od początku była obciążona grzechami pierworodnymi. Nie jednym, lecz kilkoma.

Początkowo OTS miała handlować produktami gotowymi Orlenu, czyli sprzedawać bez pośredników chemię przemysłową, tworzywa sztuczne, olej napędowy czy paliwo lotnicze. Jednak tuż przed rejestracją OTS w Szwajcarii dopisano do statutu spółki także handel surową ropą.

Nasi informatorzy wskazują, że stał za tym wiceprezes Orlenu Michał R. Audyty przeprowadzone po zmianie władzy pokazały, że zamiast globalnego handlu z zewnętrznymi podmiotami, blisko 90 proc. transakcji OTS stanowił obrót produktami własnymi grupy Orlen. Orlen stworzył sobie spółkę dublującą już istniejące kanały sprzedaży. A OTS generowała ogromne koszty, na które składały się głównie apanaże jej menedżerów.

Dodatkowo utworzenie OTS zmarginalizowało istniejące od dawna Biuro Handlu Ropą i Paliwami w Płocku. Pracowali tam doświadczeni handlowcy, analitycy rynkowi oraz prawnicy, którzy opierali się na sprawdzonych procedurach weryfikacji kontrahentów. Biuro w Płocku zostało w dużej części odcięte od decyzji dotyczących zakupów spotowych, czyli transakcji natychmiastowych zakupu ropy. Dziś, po czterech latach, możemy już powiedzieć, że gdyby Biuro nadal spełniało swoją rolę, nie doszłoby do przelania milionów dolarów pośrednikom bez twardych gwarancji bankowych.

I wreszcie trzeci grzech. Na czele OTS stanął Samer A. — biznesmen z polskim i libańskim obywatelstwem. Kiedy zakładano szwajcarską spółkę, Samer A. od wielu miesięcy figurował w prokuratorskich aktach jako osoba podejrzana w śledztwie dotyczącym wyłudzania podatku VAT. Wewnętrzne służby bezpieczeństwa Orlenu i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ostrzegały Obajtka przed powoływaniem Samera A. na to stanowisko. Nic to jednak nie dało. W rozmowie z nami Obajtek twierdził wprost, że powołując do życia OTS, nie wiedział nic o zarzutach dla Samera A.

Jednak od dawna w wąskim gronie dziennikarzy śledczych krążyła notatka pod tytułem „Ogólny opis negatywnych zjawisk w PKN Orlen”, która miała pochodzić od służb specjalnych. Znajdował się w niej niepokojący opis: „Samer (tu pada pełne nazwisko) Libańczyk, powiązany z organizacją Hezbollah, podejrzewany o udział w omijaniu sankcji nałożonych na Iran — sprzedaż ropy irańskiej jako pochodzącej z Jemenu. (…) to, że wcześniej Samer (tu nazwisko) łamał sankcje USA niesie podwójne ryzyko dla Grupy kapitałowej Orlen, bo każde naruszenie sankcji międzynarodowych ma wpływ na cały Orlen.”

Nie wiemy, kto był autorem tej notatki, ani czy na pewno pochodzi od służb specjalnych. Wiemy natomiast, że te informacje zaczęły docierać do dziennikarzy mniej więcej pod koniec 2022 r., a upublicznione zostały wiosną 2024 r. Donald Tusk zareagował na te doniesienia natychmiast, publikując na X post o treści: „Poprosiłem dziś o odwiedziny panów prokuratora generalnego i koordynatora służb w sprawie kluczowej dla bezpieczeństwa państwa: miliardowe straty i możliwych powiązań z Hezbollahem byłego szefa Orlenu [w domyśle: szefa szwajcarskiej spółki]. Polacy muszą poznać prawdę. Nie ma na co czekać!”.

Ponad 1,5 mld zł to niewyobrażalne pieniądze, które nie mogły przecież tak po prostu zniknąć. To równowartość całego zysku Orlenu za 2024 r. Kiedy do Orlenu weszły nowe władze, okazało się, że tych pieniędzy prawdopodobnie nigdy nie uda się odzyskać. „Korekta wynika głównie z analizy możliwości odzyskania przez spółkę zależną środków pieniężnych, które uiściła tytułem przedpłat na poczet zakupu ropy oraz produktów ropopochodnych. Wobec braku dostaw ropy oraz produktów ropopochodnych w terminie określonym we właściwych umowach, spółka zależna wystąpiła z żądaniami zwrotu przedpłat” — napisał w komunikacie koncern.

Wydarzenia, które doprowadziły do tak olbrzymiej straty finansowej, rozegrały się w drugiej połowie 2023 r. Stany Zjednoczone w tym czasie tymczasowo zawiesiły sankcje nałożone na ropę naftową z Wenezueli, a menedżerowie OTS postanowili na tym zarobić. Klasycznie — kupić tanią wenezuelską ropę i drogo ją sprzedać. A spółka zadziałała w charakterystyczny dla czasów rządów PiS sposób — zamiast skorzystać z utartych ścieżek i sprawdzonych pośredników, postanowiła sprawdzić nowe możliwości.

Mariusz Gierszewski ujawnił cały ten mechanizm w materiale przygotowanym dla Radia Zet dwa lata temu. Samar A. wydawał polecenia zapłaty przez WhatsAppa. Następnie OTS dokonywało kolejnych wpłat zaliczek, mimo że od kilku tygodni było już wiadomo, że pośrednicy nie wywiązują się z umów. W grudniu 2023 r. w porcie w Wenezueli czekały trzy tankowce wynajęte przez OTS do transportu ropy z Ameryki Południowej. Tyle tylko, że czekały na próżno. Z późniejszych ustaleń wynika, że surowiec nigdy nie został zamówiony przez pośredników. Zaliczki poszły, ropa nie przyszła.

Za każdy dzień stania tankowców na redzie Orlen płacił 130 tys. dol. Pół miliona polskich złotych dziennie za samo bezczynne stanie statków, które czekały na niewidzialny towar. Dodatkowo Orlen zapłacił kary w wysokości ponad 600 tys. dol. dziennie. To nie wszystko. Tuż przed Wigilią 2023 r. OTS przelał 100 mln dol. firmie Horizon Global z Dubaju. Następnego dnia 155 mln dol. poszło przelewem do Hannon International Middle East DMCC, także z siedzibą w Dubaju.

— Już po kilku dniach przestoju tankowców w firmie powinny zapalić się wszystkie lampki ostrzegawcze — mówił nasz informator — Po drugie, to pośrednik powinien skontaktować się ze spółką i wytłumaczyć z zaistniałej sytuacji. Zwyczajowo to pośrednik ponosi koszty takich przestojów, to zjada jego marżę, więc powinien stawać na głowie, aby wszystko wyprostować. Nic takiego się nie działo.

W sumie ponad 240 mln dol. trafiło m.in. do malutkiej spółki z Dubaju, założonej w 2021 r. przez… 25-letniego obywatela Chin, z którym Orlen nigdy wcześniej nie współpracował.

Jeszcze w kwietniu 2024 r. ruszyło śledztwo w sprawie afery w OTS. Zawiadomienie złożyły nowe władze Orlenu po pierwszych audytach, które ujawniły skalę problemu. Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie wyrządzenia spółkom OTS oraz Orlen S.A. szkody majątkowej wielkich rozmiarów (początkowo szacowanej na ok. 378 mln dol., czyli ok. 1,5 mld zł).

Bardzo szybko wyszło na jaw, że szef OTS Samar A. został zatrzymany kilka tygodni wcześniej i … wypuszczony na wolność. Jak do tego doszło? Pod koniec lutego 2024 r., tuż przed wystąpieniem premiera Donalda Tuska poświęconym aferze OTS, służby zatrzymały w Warszawie prezesa szwajcarskiej spółki, który przyjechał do siedziby Orlenu na spotkanie. Nie miało to jednak związku ani z jego działalnością w OTS, ani z samym Orlenem. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, która od pewnego czasu poszukiwała go listem gończym.

Z Warszawy Samar A. trafił do Bydgoszczy, gdzie usłyszał szereg zarzutów dotyczących udziału w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się wyłudzaniem podatku VAT. Chodziło o karuzelę VAT-owską funkcjonującą ponad dekadę wcześniej, bo w latach 2008-2013. Grupa działająca na terenie całego kraju miała zajmować się fikcyjnym obrotem wyrobami stalowymi, blachą czy napojami. Według ustaleń prokuratorskich miała w tym celu wykorzystywać tak zwane słupy, czyli osoby lub spółki nieformalnie działające na rzecz przestępców. Prezes spółki, która obracała setkami milionów dolarów Orlenu usłyszał zarzuty udziału w grupie przestępczej, wyłudzenia podatku VAT, poświadczenia nieprawdy w dokumentach i prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa. W sumie w tej sprawie zarzuty postawiono dziewięciu osobom.

Zarzuty postawiono, ale historia na tym się nie skończyła. Samer A. wpłacił 250 tys. zł poręczenia majątkowego i wyszedł na wolność. Ćwierć miliona złotych wystarczyło, by opuścić areszt. Prokuratura nie zatrzymała mu jednak paszportu. Nietrudno przewidzieć, co wydarzyło się później. Samer A. wyjechał do jednego z państw Zatoki Perskiej i nie wrócił.

Gdy w Polsce zaczęła wychodzić na jaw skala strat poniesionych przez Orlen w związku z działalnością OTS, były szef spółki przebywał już poza granicami kraju. Na przełomie 2024 i 2025 r. śledczy wydali postanowienia o przedstawieniu zarzutów m.in. Samerowi A., byłemu prezesowi OTS, a także innym członkom kierownictwa spółki, Filipowi W. i Marcinowi O. Zarzucili im wyrządzenie szkody wielkich rozmiarów poprzez zawarcie skrajnie niekorzystnych kontraktów. Sądy zgodziły się na zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztu.

W styczniu 2025 r. Samer A. został namierzony i zatrzymany na terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich na podstawie wydanej wcześniej przez polski rząd czerwonej noty Interpolu. W sierpniu 2025 r. władze sądowe w Dubaju odmówiły ekstradycji. Polski wniosek miał nie spełniać wymaganych warunków. Samer A. został wypuszczony na wolność. I znowu rozpłynął się we mgle.

W marcu 2026 r. Prokuratura Regionalna w Warszawie zaocznie rozszerzyła mu zarzuty o kolejny niekorzystny kontrakt. Łączna wartość szkód zarzucanych Samerowi A. w śledztwie wynosi obecnie około 390 mln dol. (ok. 1,5 mld zł). Polski sąd ponownie wydał decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu, co oznacza, że poszukiwania podejrzanego trwają.

Kiedy próbowaliśmy ustalić, skąd bierze się niezwykła skuteczność Samera A. w wymykaniu się polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, od osób związanych ze służbami specjalnymi usłyszeliśmy, że pochodzi on z bardzo wpływowej i szanowanej rodziny libańskiej, od lat wspierającej Kościół katolicki. Nasi rozmówcy zwracali też uwagę na jego zawodowe kontakty. Samer A. pracował dla takich gigantów jak Saudi Aramco, Sabic czy Mazrui, jednej z największych prywatnych grup inwestycyjnych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Według tych źródeł mógł dzięki temu zbudować rozległą sieć kontaktów w świecie arabskiej finansjery.

Orlen wszedł na drogę sądową z dubajskimi pośrednikami. Choć w sprawach przeciwko firmie Horizon polski koncern wywalczył korzystny wyrok przed sądem w Londynie nakazujący zwrot przedpłat, odzyskanie tych pieniędzy w praktyce okazuje się niezwykle trudne. Na początku 2025 r. przedstawiciele Orlenu zapewniali, że Orlen Trading Switzerland podpisała ugodę z pośrednikiem — Horizon Global z siedzibą w Dubaju. Według informatorów ugoda miała zakładać, że pośrednik zwróci całą kwotę w ratach. Jednak pod koniec 2025 r. Orlen nie potwierdził, że pośrednik wywiązał się z ugody.

Daniel Obajtek nieustannie powtarza, że nie wiedział nic o przeszłości Samera A. ani o jego działaniu w OTS.

Jeśli kiedyś chcieliście spotkać twórców podcastów, których słuchacie na co dzień — będzie ku temu okazja. 9 i 10 października w Warszawie odbędzie się BLASTCAST, pierwszy festiwal podcastów w Polsce. Będą rozmowy, nagrania na żywo i spotkania z twórcami.

Bilety na BLASTCAST! Podcast Festival znajdziecie pod adresem https://blastcast.pl/#bilety

Dla słuchaczy „W związku ze śledztwem” mamy specjalny kod rabatowy — 15 proc. Wpisz: WZZSBC15

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version