Premier Donald Tusk poczuł krew i chce przymusić prezydenta Karola Nawrockiego do podpisania ustawy o kryptowalutach na warunkach rządu. Pałac Prezydencki jest w panice i publicznie wręcz błaga o kilka poprawek do ustawy, by prezydent mógł wyjść z twarzą i by kryptoafera się do niego nie przykleiła.
Ten granat w końcu wybuchł. Zondacrypto upadło, pieniądze z firmy wyprowadzono, prezes uciekł, a klienci zostali oszukani. To nie, jak mówi szef rządu, „największa afera ostatnich dekad”, ale kryptoafera jest faktem. Wobec tego i premier, i prezydent przyspieszyli. Tusk z zapędzaniem prezydenta w pułapkę. Nawrocki z próbą ucieczki z niej.
Bogucki brzmi, jakby się obraził
5 maja — wtorek — Donald Tusk ogłosił, że rząd pilnie wraca do ustawy o kryptowalutach i będzie ją forsował po raz trzeci. Z jedną zmianą: kary mają być ostrzejsze. Projekt w tym tygodniu ma trafić do Sejmu. — Nikt nie może już udawać głupich — mówił Tusk, wskazując na prezydenta, PiS i Konfederację, bo oczywistą rzeczą staje się, że za Zondacrypto stała rosyjska mafia, a skończyło się oszukaniem ludzi.
6 maja — środa — szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki wychodzi na konferencję i ogłasza, że prezydent właśnie kieruje do Sejmu swój własny projekt o kryptowalutach. Notabene: parę miesięcy temu Bogucki obiecywał projekt prezydencki, potem się z tego wycofał, a teraz znów do niego wraca. Teraz Karol Nawrocki chce się wyplątać ze sprawy kryptowalut tak, aby Zondacrypto czy też kryptoafera się do niego nie przykleiła.
Warto zwrócić uwagę na słowa Boguckiego. Mówił o tym, że kolejne zgłaszanie tego samego projektu przez rząd to „PR-owy pomysł Tuska”. Powoływał się na publikację znienawidzonej w Pałacu Prezydenckim „Gazety Wyborczej” — nie był złośliwy wobec tego medium, ale uznał je za wiarygodne źródło. Apelował: — Koniec z polityką, proszę państwa. Tusk robi na tej sprawie politykę. I dalej: — Premier będzie się ścierał z prezydentem w tej sprawie.
Przekonywał, że Tusk „idzie na ścianę”, bo chce po raz trzeci uchwalić projekt rządowy — bez zmian, których chce prezydent.
W tych cytowanych słowach Bogucki ma rację. Tak — Tusk PR-owo rozgrywa sprawę kryptoafery, ale czym jest polityka, jak nie także PR-owymi zagraniami? Tak — Tusk idzie na ścianę, ale do tej ściany chce przyprzeć Nawrockiego i zmusić go do podpisu, a więc do kapitulacji. Tak — Tusk będzie się ścierał z Nawrockim o tę ustawę, bo służy to premierowi. Tak — Tusk robi na sprawie kryptoafery politykę, bo jest politykiem. Bogucki brzmiał jakby się obrażał na to, jak wygląda polityka.
Pałac Prezydencki chciałby jak najszybciej zamknąć sprawę ustawy o kryptoaktywach i zapomnieć o niej. A jednocześnie przekierować uwagę — nawet sięgając desperacko po „Gazetę Wyborczą” — na, co jest faktem, nieudolność prokuratury wobec Zondacrypto. I na to — co też jest prawdą — że obóz rządowy zmarnował dużo czasu, nim w ogóle zaczął pisać ustawę, a ta i tak by nie uchroniła klientów przed utratą pieniędzy.
Prawica współczuje Boguckiemu
Błagalny ton szefa Kancelarii Prezydenta jest uderzający. Swoją drogą: w obozie prawicy słychać głosy współczucia, że Bogucki musi dawać twarz tak beznadziejnej obronie kryptowalut, a nie ma wokół siebie sztabu prawników, za to dyrektorów w Pałacu jest masa.
Bogucki zarzekał się kilka razy, że projekt prezydencki to propozycja „oparta na projekcie rządowym”, „fundamentem jest projekt rządowy z odpowiednimi nakładkami, poprawkami”.
Pałac Prezydencki naniósł kilka poprawek, aby nie wyszło, że Nawrocki podpisze to, co dwa razy zawetował — to byłoby oczywiste przyznanie się do błędu.
Obrona kryptowalut jest Nawrockiemu obca, tak jak i Jarosławowi Kaczyńskiemu — ani się na nich nie zna, ani nie inwestuje. Ale Nawrocki był więźniem własnej obietnicy z kampanii prezydenckiej, że nie będzie utrudniał inwestowania w kryptowaluty, co akurat elektorat Sławomira Mentzena lubił. Zondacrypto łasiła się do środowiska Konfederacji, prezydenta i PiS — sypała pieniędzmi dla Telewizji Republika, sponsorowała CPAC w Rzeszowie, na którym wystąpił Nawrocki.
I teraz prezydent bardzo chce podpisać tę ustawę, ale tak by nie wyglądało to na kapitulację.

