-
Około 1600 pasażerów izraelskiego statku wycieczkowego uniemożliwiono zejście na ląd na Syros z powodu protestu greckich mieszkańców przeciwko wojnie w Strefie Gazy.
-
Demonstranci zablokowali port, trzymając flagi Palestyny i transparenty, przez co turyści musieli pozostać na pokładzie statku.
-
Po bezskutecznych próbach interwencji, rejs na wyspę został odwołany, a statek popłynął na Cypr, co wywołało debatę na temat bezpieczeństwa izraelskich turystów w Grecji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Statek wycieczkowy „Crown Iris” obsługiwany przez izraelskiego giganta żeglugowego Mano Maritime, zbliżył się do wybrzeża wyspy Syros we wtorek po południu. Pasażerowie przebywający na pokładzie mieli w planach zejście na ląd w porcie w Ermupoli, by przez sześć godzin rozkoszować się urokami turystycznego raju.
Gdy ok. 1600 pasażerów przygotowywało się już do opuszczenia statku, załoga wydała komunikat dotyczący „niewielkiego opóźnienia” dokowania łodzi. Wszystko w związku z trwającym na brzegu protestem.
Turyści z Izraela utknęli na statku. Mieszkańcy wyspy nie pozwolili im zejść na ląd
Manifestacja została zorganizowana przez mieszkańców wyspy, którzy sprzeciwiali się temu, że pomimo trwającej w Strefie Gazy wojny, turyści z Izraela wciąż są ciepło przyjmowani w greckich kurortach.
Jak tłumaczyli w mediach społecznościowych, ich celem było „podniesienie pięści w solidarności z Palestyńczykami w Gazie”. Postanowili skutecznie zablokować możliwość przybicia do brzegu izraelskiego statku. W manifestacji wzięło udział ok. 300 osób.
Demonstranci mieli ze sobą flagi Palestyny i transparenty z napisami „W piekle nie ma klimatyzacji”. Wykrzykiwali też – zarówno w języku angielskim jak i greckim – hasła nawołujące rząd Binjamina Netanjahu do wycofania się z podjętych w Gazie działań.
Grecy protestują, Izraelczycy wyrażają swój sprzeciw
Załoga „Crown Iris” poleciła pasażerom, by ze względów bezpieczeństwa pozostali w wewnętrznych częściach statku i nie wychodzili na pokład. Wskazywała, że demonstranci powinni rozejść się w ciągu pół godziny.
Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych dostrzec można, że część turystów sprzeciwiła się jednak zaleceniom. Niektórzy, okazując swój sprzeciw, wykrzykiwali w stronę manifestantów, a jeden z pasażerów zaczął wymachiwać dużą flagą Izraela.
W rozmowie z Channel 12 jeden z pasażerów informował, że policja dotarła na miejsce po dwóch godzinach. Z doniesień greckiej agencji Syros Press wynika jednak, że służby były w pełnej gotowości, by – w razie konieczności – interweniować.
Należy podkreślić, że decyzja o pozostaniu na pokładzie została podjęta przez obsługę wycieczkowca, a nie przez grecką policję i władze portu, które deklarowały, że są w stanie zapewnić turystom bezpieczne zejście na ląd.
Wizyta w turystycznym raju odwołana. Co dalej z izraelskimi wycieczkami do Grecji?
W trakcie incydentu interwencję podjął izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar, który skontaktował się ze swoim greckim odpowiednikiem. Ostatecznie nie przyniosło to jednak rozwiązania sytuacji, a załoga zadecydowała, że odwiedziny Syros zostaną całkowicie odwołane.
Statek obrał nowy kurs, kierując się w stronę Limassol na Cyprze, gdzie turyści ostatecznie mogli opuścić pokład. W rozmowie z mediami jeden z pasażerów stwierdził, że postanowienie było jak najbardziej słuszne, zwłaszcza że wśród pasażerów było prawie 300 dzieci.
Grecja stanowi bardzo popularny kierunek turystyczny dla obywateli Izraela, którzy chętnie spędzają tam wakacje. Według szacunków, na które powołuje się Times of Israel wynika, że w ubiegłym roku kraj odwiedziło 621 tys. Izraelczyków.
Wskazane medium sugeruje również, że incydent może przyczynić się do znacznego spadku w statystyce, tym bardziej, że w Grecji odnotowano w ostatnim czasie również kilka innych zdarzeń, które obniżyły komfort podróżowania i poczucia bezpieczeństwa Izraelczyków.
- Szef Pentagonu miał ujawnić tajne dane. Kulisy afery z Signalem
- Nietrzeźwa pilot samolotu. Miała sterować maszyną do USA
Źródło: Times of Israel













