Afera z 29-letnim Dawidem Kacprzykiem, lekarzem, już byłym radnym KO, który w rok zarobił 1,6 mln zł m.in. w miejskim szpitalu podległym prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu, po raz kolejny dowodzi, że choć w polityce prawie wszystko się zmienia, jedno pozostaje niezmienne. Partyjna legitymacja wciąż jest przepustką do szybkiej kariery i tego, by się nachapać.

Wiem, wiem, nic w tym odkrywczego, wszak już w czasach rządów koalicji AWS-UW Jarosław Kaczyński ukuł powiedzenie TKM, czyli „Teraz k… my!”, co było malowniczym opisem przejmowania politycznych łupów przez wówczas rządzących od koalicji SLD-PSL. Dziś Kaczyński twierdzi, że autorem tych słów był jego przyjaciel, późniejszy marszałek Sejmu Marek Kuchciński (ten sam, który stracił funkcję, bo z sejmowego samolotu zrobił sobie podniebną taksówkę), w każdym razie spopularyzował je prezes, używając go w jednym z wywiadów. Pewnie do głowy mu nie przyszło, że powiedzenie to stanie się mottem polskiej polityki, wszak nepotyzm i nominacje dla politycznych kumpli stały się chroniczną chorobą kolejnych ekip.

Któż nie pamięta słynnego wyznania, że „Staszek chciał się sprawdzić w biznesie”, którym polityk SLD i minister skarbu Wiesław Kaczmarek tłumaczył dziennikarzom, dlaczego Stanisław Dobrzański, prominentny polityk PSL, dostał bez konkursu i kompetencji lukratywną posadę w państwowej spółce. Cytatów świadczących o tym, jak politycy potrafią się rozprowadzać po różnego rodzaju synekurach, jest więcej. Jeden z nich — także malowniczy — przedostał się nawet do literatury. Co prawda literatury faktu, co w tym przypadku brzmi nawet zabawnie.

Prof. Tomasz Nałęcz, były polityk Unii Pracy, szef sejmowej komisji śledczej ds. zbadania afery Rywina, w swojej książce o tejże sprawie, przypomina korespondencję esemesową między ówczesnym członkiem KRRiT Adamem Halberem, a prezesem TVP Krzysztofem Kwiatkowskim. Halber prosił w 2003 r. Kwiatkowskiego o fuchę dla znajomego, zachwalając jego pracowitość i lojalność. Zwieńczeniem wiadomości było zawołanie: „Precz z siepactwem. Chwała nam i naszym kolegom. Ch**e precz!”. Gdy SLD wykrwawiło się na skutek afery Rywina, do władzy doszła koalicja PO-PSL. I choć miała nastać moralna odnowa, rozprowadzanie swoich po synekurach przetrwało.

Był rok 2013 może 2014, gdy sejmowym korytarzem przechadzał się Marek Suski z plastikową niebieską teczką w czarną kratę. Zawartość owej teczki stanowiły gęsto zapisane płachty papieru, które poseł PiS chętnie rozpościerał przed zainteresowanymi. Owe metry tekstu miały stanowić wyrzut sumienia dla rządzącej koalicji Tuska z Pawlakiem, która obsiadła spółki. Suski oczywiście obiecywał, że gdy tylko PiS dojdzie do władzy, pogoni partyjnych nominatów z firm i obsadzi stołki profesjonalistami.

Praktyka rządów okazała się inna. Symbolem wymiany kadrowej a’la PiS jest partyjna działaczka Małgorzata Sadurska, która fuchę w zarządzie PZU dostała w zamian za donoszenie Kaczyńskiemu o tym, co dzieje się w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy, której przez chwilę była szefową. Wiceprezesem zarządu PKO BP został były poseł PiS Maks Kraczkowski, a żona Zbigniewa Ziobry weszła do zarządu Link4. Partyjne dominium wyszło znacznie poza spółki. Gdy prezesowi zepsuło się kolano, kule po zabiegu woził mu do domu sam dyrektor szpitala MSWiA. Terminalnie chory mąż marszałkini Sejmu Elżbiety Witek przeszło dwa lata leżał na OIOM-ie, na koszt podatnika. Gdy w pandemii Polacy nie mogli odwiedzić zmarłych bliskich, jednym, który nie miał z tym problemu, był Jarosław Kaczyński. Partia zrosła się z państwem, a emanacją partii są przecież jej liderzy.

Co się dziwić młodemu radnemu KO, że próbował kultywować polityczną tradycję? Jednocześnie pracował na kilku etatach, występował w mediach i na partyjnych spotkaniach, a przy okazji zrobił salonik VIP przy szpitalu dla kolegów z KO, żeby mieli na zawołanie badania i całą diagnostykę, a przy okazji nie musieli stykać się z motłochem.

Czy takie państwo obiecywał Donald Tusk? W końcu po to się idzie do władzy, by ludziom żyło się lepiej. A że nie chodzi o wszystkich ludzi w państwie, tylko o swoich, to nie zmienia się od lat.

Renata Grochal jest publicystką Programu III Polskiego Radia, współtwórczynią podcastu politycznego „Strefa Wpływów” oraz współprowadzącą program „Trójkąt Polityczny” w TVP Info.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version