Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost

Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost

12 kwietnia, 2026
Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę

Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę

12 kwietnia, 2026
Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY

Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY

12 kwietnia, 2026
Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost

Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost

12 kwietnia, 2026
Ten jeden zabieg sprawi, że czereśnie będą słodkie. Soczyste i bez robaków

Ten jeden zabieg sprawi, że czereśnie będą słodkie. Soczyste i bez robaków

12 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Kamil Semeniuk bohaterem we Włoszech. Reprezentant Polski w wyśmienitej formie – Siatkówka – Sport Wprost
  • Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę
  • Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY
  • Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost
  • Ten jeden zabieg sprawi, że czereśnie będą słodkie. Soczyste i bez robaków
  • Był policjantem w Wielkiej Brytanii. Stracił obywatelstwo przez Rosję
  • Aluron CMC Warta Zawiercie górą w półfinale. Porażka Asseco Resovii – Siatkówka – Sport Wprost
  • Na łąkach wielkie ożywienie. Decydujący czas dla zagrożonych gryzoni
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Hitler w Warszawie. Niewiele brakowało, a zostałby tu na zawsze
Hitler w Warszawie. Niewiele brakowało, a zostałby tu na zawsze
Aktualności

Hitler w Warszawie. Niewiele brakowało, a zostałby tu na zawsze

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości31 sierpnia, 2024

Podczas wizyty w Warszawie Adolf Hitler wyglądał na ponurego, spędził tu tylko kilka godzin. Odebrał defiladę, która mogła być jego ostatnią. Zamach był dobrze przygotowany. O niepowodzeniu zdecydowała sekunda zawahania.

Żołnierze glancowali buty, ordynansi prasowali mundury swoich oficerów, orkiestry czekały w gotowości. Wszystko zapięto na ostatni guzik. W Paryżu miał odbyć się triumfalny pochód, jakiego świat jeszcze nie widział. Ledwie jednak Adolf Hitler przybył do pognębionej francuskiej stolicy, a wszelkie przygotowania odwołano. Dyktator nie chciał popisów i parad. Oficjalnie stwierdził, że obawia się, iż defilada zwycięstwa zostanie zakłócona przez angielskie lotnictwo. Ale w prywatnej rozmowie z ulubionym architektem Albertem Speerem tłumaczył: „Nie jestem w humorze do świętowania. Przecież jeszcze nie skończyliśmy”. Był czerwiec 1940 roku.

Rewizjoniści – ci sami, którzy kwestionują Holokaust i szukają rzekomych przymiotów nazizmu – lubią wracać do tej chwili. Twierdzą, że decyzja Führera mówi wszystko o jego politycznym zmyśle i… szacunku do pokonanych – paryską defiladę odwołano, bo nie chciał poniżać Francuzów i nastawiać ich przeciw sobie. I przekonują, że kanclerz III Rzeszy postępował tak przez całą II wojnę światową, odmawiając udziału w wojskowych paradach, jeśli te groziły wyalienowaniem nowych poddanych.

Czytaj też: Pijak, kawalarz, człowiek honoru. Bolesław Wieniawa-Długoszowski przez kilka dni był prezydentem Polski

Trudno o większą bzdurę. Osiem miesięcy wcześniej Hitler nie miał żadnych rozterek. Ledwie nabrał pewności, że los Polski został przypieczętowany, a rozkazał, by na znak zwycięstwa przez tydzień biły wszystkie dzwony w Niemczech. Następnie sam wyruszył nad Wisłę.

Führer z lornetką

Zdążył już dobrze, choć z dystansu poznać polską stolicę. Gdy 8 września Wehrmacht podszedł pod Warszawę, dowódcy byli tak pewni swego, że oficjalnie ogłoszono zdobycie miasta. Włosi wyrazili podziw, Wiaczesław Mołotow, główny dyplomata Stalina, winszował sukcesu i pozdrawiał zwycięski rząd III Rzeszy.

W rzeczywistości walki o miasto dopiero się rozpoczynały. Obrona była tak zaciekła, że Hitler postanowił osobiście pofatygować się na linię oblężenia i upewnić o zaangażowaniu własnych żołnierzy. Przyjmuje się, że w całej kampanii wrześniowej Führer odbył około dziesięciu wizyt na froncie. Z tego aż trzy razy próbował zawitać do Warszawy.

Polskie lotnictwo zostało rozbite, dyktator nie musiał już więc – jak w pierwszych dniach wojny – poruszać się opancerzonym pociągiem. 22 września wyruszył z Sopotu i wylądował na przedmieściach Pragi. Z wieży kościoła Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Marysinie Wawerskim obserwuje miasto przez lornetę, co widać na jednym z zachowanych zdjęć. Na innym wykonanym w tym samym punkcie widać jego najbliższych akolitów i najważniejszych dowódców.

Bombardowanie nie przynosiło zamierzonych skutków. Atakujący nie unikali strat. Hitlerowi przekazano, że nieopodal od kuli snajpera albo zabłąkanego pocisku karabinu maszynowego właśnie zginął Generaloberst Werner von Fritsch. Drugi niemiecki generał zabity w tej wojnie. Führer odebrał raport, po czym wrócił na lotnisko, stamtąd zaś – do Sopotu.

Trzy dni później, 25 września, znów przyleciał. Opór stolicy dogorywał, ale wciąż nie został zdławiony. Z Grodziska Mazowieckiego, w którym znajdowali się dowódcy 8. i 10. Armii nacierających na Warszawę, Hitler oglądał zmasowany nalot bombowy na stolicę. Nacieszywszy oczy pożarami, które ogarnęły miasto, odleciał do Lęborka.

Pomimo miażdżącej przewagi wroga Polacy walczyli jeszcze trzy doby. Dopiero 28 września ogłoszono kapitulację.

Zmęczony histeryk

Był 5 października, godzina 11.30. Tym razem samolot wodza nie lądował na peryferyjnym wojskowym pasie, ale na samym Okęciu. Hitlera witano z pompą i uniżonym respektem. Na lotnisku czekali Gerd von Rundstedt (szef Naczelnego Dowództwa na Wschodzie), Walther von Brauchitsch (naczelny dowódca wojsk lądowych), Johannes Blaskowitz (8. Armia) i Walther von Reichenau (10. Armia).

Po pospiesznym salucie dyktator wsiadł do sześciokołowego mercedesa i w pokaźnej eskorcie ruszył pędem do śródmieścia.

„Wyjechała liczna kolumna motocykli z przyczepami” – relacjonował świadek, nauczyciel Ksawery Świerkowski. „Na siodełkach siedzieli w ogromnych hełmach niemieccy policjanci ubrani w granatowe płaszcze. W przyczepach policjanci półleżeli na lewym boku, odwróceni do tylu z karabinami w garści i palcem na spuście. Za tą kolumną jechał ogromny, staromodny wóz pancerny, z którego luku nad pokładem sterczał żołnierz obrócony też do tyłu i trzymający palec na spuście karabinu maszynowego”.

Dalej były trzy otwarte auta. Najpierw wóz z oficerami, z podczepionym działkiem przeciwlotniczym. Za nim limuzyna wioząca grupkę generałów. Wreszcie: najważniejszy, nieproszony gość. „W trzecim [samochodzie] niespodziewanie ujrzałem Hitlera” – wspominał Świerkowski. „Ubrany w płaszcz politischer leitera, miał po prawej młodego adiutanta. Blady, o mocno zagryzionych ustach, zrobił na mnie wrażenie histeryka, zmęczonego i całkowicie zobojętniałego na wszystko”.

Miasto skazane na zagładę

Rzeczywiście, na październikowych fotografiach z Warszawy Führer wygląda na ponurego, wyczerpanego lub ostatecznie – rozzłoszczonego. Nie zachowały się żadne jego wspomnienia z wizyty, nie sposób więc stwierdzić, jakie wrażenie zrobiło na nim miasto. Po drodze oglądał głównie ruiny. Szeregowy niemiecki żołnierz, który w tym samym dniu przejeżdżał przez Warszawę, zanotował: „Nie widziałem ani jednego domu, który choćby w części nie uległ zniszczeniu”. „Kto ma pieniądze na wstawienie nowych szyb, na naprawdę przewodów, na zreperowanie dachów? Nikt! Warszawa to miasto i ludność skazane na zagładę” – zgadzał się z nim jeden z generałów Wehrmachtu.

Kawalkada przemierzyła kilka dzielnic, by stanąć dopiero przez pałacem Saskim na placu, którego już nie wolno było nazywać imieniem Piłsudskiego, ale który dopiero za rok miał dostać miano Adolf-Hitler-Platz. Dyktator na stojąco powitał członków wybranych oddziałów, po czym znowu się rozsiadł w aucie i odjechał w tumanach kurzu.

Właściwe uroczystości zaplanowano 2 km dalej, przy Alejach Ujazdowskich. „Wśród ruin eleganckich niegdyś willi i dawnych ambasad wzniesiono tam podium” – wyjaśnia brytyjski historyk Roger Moorhouse. „Za nim, między złocącymi się drzewami, powiewała wielka niemiecka flaga wojenna”.

Defilada ruszyła natychmiast, gdy tylko wódz zajął wyznaczone mu miejsce. Piechota, kawaleria, artyleria zmotoryzowana… Na dostępnych kliszach Aleje Ujazdowskie toną w morzu hełmów i mundurów. Pułki, jeden za drugim, dziarskim krokiem przesuwają się przed obliczem Führera. Potok ludzi, maszyn i koni zdaje się nie mieć końca. Wódz podziwia wygolonych dryblasów, ciężarówki, cekaemy, tankietki. Kamerzyści robią zbliżenia na zawzięte twarze żołnierzy. Ale zwłaszcza na samego Hitlera, raz po raz unoszącego rękę w nazistowskim pozdrowieniu.

Zakazana rewia

Organizatorzy zadbali, by uwiecznić każdy aspekt propagandowego spektaklu. Zdjęcia robiono z trybuny honorowej, z chodników, wreszcie – z wysokich pięter budynków, które przetrwały oblężenie. Pracowało kilka ekip filmowych. Przebieg parady utrwalono z ziemi, ale też z kamery zamontowanej na pace samochodu jadącego równolegle do maszerujących żołnierzy. Już planowano wydanie albumów, produkcję filmów propagandowych, pospieszną emisję kroniki wojennej.

Na ujęciach nie widać tylko jednego. Jakichkolwiek gapiów. Na trybunach – gąszcz czapek mundurowych. Chodniki na zmianę puste bądź obstawione… żołnierzami fetującymi innych żołnierzy. Gdzieniegdzie militarne popisy śledzą pojedynczy Niemcy w cywilnych strojach. Próżno jednak szukać zwykłych warszawiaków.

„Mieszkańcom zabroniono, pod groźbą użycia broni, zbliżać się do defilujących żołnierzy” – tłumaczy niemiecki historyk Jochen Böhler. „Wstrzymano funkcjonowanie całego miasta” – dopowiada Moorhouse. Centrum stolicy zostało odgrodzone, a z kilku ulic w śródmieściu tymczasowo wysiedlono wszystkich mieszkańców. Każdy róg obstawiały patrole.

Na trasie przemarszu wartownicy stali co dwa metry. Nawet samo podejście do okna groziło śmiercią. Kronikarz okupowanej Warszawy, Władysław Bartoszewski, pisał o prewencyjnych łapankach. Moorhouse precyzuje, że zwłaszcza „ważne osobistości wzięto jako zakładników, aby zapewnić właściwe zachowanie innych”. Do niewoli trafiło około czterystu osób, w tym przedstawiciele magistratu z prezydentem Stefanem Starzyńskim na czele. Zwyczajni warszawiacy byli przerażeni nagłym zaostrzeniem reżimu. Zwłaszcza że nie znali jego przyczyn.

Kanclerz III Rzeszy czuł się tak bezpieczny, że po zejściu z podium znów wsiadł do niezadaszonego samochodu. Odwiedził Belweder, a w nim gabinet Józefa Piłsudskiego. Biograf niemieckiego dyktatora Peter Longerich twierdzi, że w ten sposób Hitler „złożył hołd mężowi stanu, którego podziwiał”.

Generałowie chcieli pokazać wodzowi resztę rzuconego mu do stóp miasta, a zwłaszcza – wydać na jego cześć bankiet, Führer nie zamierzał jednak dłużej zaszczycać ich swoją obecnością.

Kanclerz w pośpiechu ruszył na lotnisko. Rozpędzona kawalkada pomknęła przez Nowy Świat w stronę skrzyżowania z Alejami Jerozolimskimi. Tam właśnie miał zginąć Adolf Hitler.

Sekunda wahania

Decyzję podjęto kilka dni wcześniej. Miasto jeszcze nie skapitulowało, a rodząca się konspiracyjna Służba Zwycięstwu Polski już zaczęła szykować zamach na niemieckiego przywódcę. Rozkazy wydawał gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski. Bezpośrednio zaangażowano majora saperów Franciszka Niepokólczyckiego i grupę jego podkomendnych. Ludzi odważnych czy wręcz brawurowych, choć wielu powiedziałoby, że raczej szaleńców.

Czytaj też: Człowiek, który wiedział wszystko

25 września – gdy Luftwaffe, ku uciesze przebywającego w Grodzisku Hitlera zrzuciła na konającą metropolię setki ton bomb zapalających i burzących – grupa żołnierzy dostała rozkaz przewiezienia przez całe śródmieście olbrzymiego ładunku trotylu. Na wozy załadowano łącznie 500 kilogramów materiału wybuchowego. Transport przemierzył 5 km zgliszcz i ulic zasypanych gruzem, zanim dotarł do wyznaczonego celu. Trotyl zakopano w dwóch rowach przy Nowym Świecie – 250 kilogramów z jednej strony ulicy, tyle samo z drugiej. Ładunki zostały połączone kablami, detonator ukryto pod pobliską kawiarnią. 4 października wszystko było gotowe do zamachu na Hitlera.

Żołnierze znali swoje zadania i byli gotowi poświęcić życie, byle zgładzić dyktatora. Nie znali jednak tras przejazdu Führera, a nawet nie byli przekonani, że ten przybędzie do miasta akurat 5 października. Obsesyjne środki bezpieczeństwa przyniosły skutek. W obliczu blokad i łapanek major Niepokólczycki nie zdołał dotrzeć na miejsce akcji. A saper, który dyżurował na posterunku… nie nacisnął detonatora. Słyszał wprawdzie przejazd kolumny, nie miał jednak pewności, że wiezie ona samego Hitlera. I wolał nie ryzykować. „Trudno dziś zgadnąć, jak potoczyłaby się wojna, gdyby nie ta jedna sekunda wahania” – skomentował po latach Jan Nowak-Jeziorański.

Zupa zamiast bankietu

Wizyta trwała ledwie kilka godzin. Adam Czerniaków, przewodniczący gminy żydowskiej i prezes świeżo powołanego Judenratu, zanotował, że rano 5 października nie można było się przedostać przez Aleje Jerozolimskie. Blokada, wedle jego notatek, trwała do godziny 13. Podobne wiadomości podano w drukowanych nazajutrz gazetach. Dopiero z nich warszawiacy oficjalnie dowiedzieli się o „wielkiej rewii wojsk niemieckich”. I o tym, że ostatnie restrykcje zniesiono około godziny 15.

Czytaj też: Sowieckie miasta były pełne inwalidów. Aż nagle po prostu zniknęli… Co się z nimi stało?

Wtedy Hitler był już na Okęciu, a jego samolot przygotowywał się do startu. Andrew Nagorski, amerykański dziennikarz polskiego pochodzenia, twierdzi, że przed odlotem Führer zdążył jeszcze w typowy dla siebie sposób obrazić własnych generałów. Wierchuszka wojska czekała na niego w hangarze, przy stole zakrytym białym obrusem i ozdobionym kwiatami. Hitler nie zasiadł do niego, ale wyszedł przed budynek i zjadł zupę z prostymi żołnierzami, wdając się z nimi w pogawędkę. A gdy był już pewien, że propagandowy cel został osiągnięty, ruszył na pas startowy. Śpieszył się do Berlina, gdzie następnego dnia miał wygłosić ważne przemówienie w Reichstagu. Wezwał w nim zachodnie mocarstwa do zakończenia „niepotrzebnej wojny”.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
40

29.09.2019

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Mają 30 lat, ale nie stać ich na własny kąt. Muszą mieszkać z rodzicami

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Kacper dostawał coraz bardziej pikantne wiadomości. „Spodobała mi się ta gra”

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Polskiego CSAR nie będzie. Zagórski: to przez decyzję Antoniego Macierewicza

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Hasło „nemzeti érdek” stało się wytrychem. A w polityce nie ma sentymentów

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Słynny brytyjski pisarz: USA, jeśli będą podążać obecną ścieżką, upadną

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Amerykańska historyczka: pierwszą osobą, która spojrzała mi w oczy i powiedziała „Trump wygra”, była Agnieszka Holland

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Politolog: Donald Tusk uprawia politykę odpowiadania na „popyt”. A według mnie decyduje odgórna „podaż”

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Dyplomata: trzeba sporo umiejętności, żeby być u władzy nieprzerwanie przez 16 lat. Ale Orbán popełnił wielki błąd

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Stan finansów państwa na rok przed wyborami? „Bądźmy szczerzy, w naszej chatce mamy wielkiego słonia. Jest gorzej niż w Rumunii!”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę

Ukąszony przez węże 200 razy. Amerykanin chce stworzyć rewolucyjną odtrutkę

12 kwietnia, 2026
Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY

Wybory na Węgrzech. Victor Orban pogratulował wygranej TISZY

12 kwietnia, 2026
Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost

Francisco Roig krytykowany za swoje zachowanie. To nowy trener Igi Świątek – Tenis – Sport Wprost

12 kwietnia, 2026
Ten jeden zabieg sprawi, że czereśnie będą słodkie. Soczyste i bez robaków

Ten jeden zabieg sprawi, że czereśnie będą słodkie. Soczyste i bez robaków

12 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Był policjantem w Wielkiej Brytanii. Stracił obywatelstwo przez Rosję

Był policjantem w Wielkiej Brytanii. Stracił obywatelstwo przez Rosję

12 kwietnia, 2026
Aluron CMC Warta Zawiercie górą w półfinale. Porażka Asseco Resovii – Siatkówka – Sport Wprost

Aluron CMC Warta Zawiercie górą w półfinale. Porażka Asseco Resovii – Siatkówka – Sport Wprost

12 kwietnia, 2026
Na łąkach wielkie ożywienie. Decydujący czas dla zagrożonych gryzoni

Na łąkach wielkie ożywienie. Decydujący czas dla zagrożonych gryzoni

12 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.