Nie możemy dopuścić do tego, by Izrael „wyburzył” efekty polskiej pomocy na Zachodnim Brzegu. Byłaby to wielka strata i zaprzepaszczenie dorobku kilkuletniej pracy i ładnych kilku milionów złotych, które poszły na to z budżetu państwa — mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medyczynej.

Małgorzata Olasińska-Chart: Chan al-Ahmar to beduińska społeczność, która składa się z kilkudziesięciu rodzin, łącznie około 150-200 osób. Jeśli nie uda się powstrzymać tej procedury, ci ludzie niemal z dnia na dzień staną się bezdomni. Zostaną zmuszeni do przeniesienia się w inne miejsce, najpewniej na kolejne wzgórze doliny, skąd być może znowu będą przepędzeni przez izraelskich osadników.

Co więcej, być może będzie to teren, na którym nie będą mogli wypasać owiec, ani uprawiać oliwek, bo drzewa oliwne zostały już tam wykarczowane w ramach nieoficjalnej, ale konsekwentnej polityki pozbawiania Palestyńczyków środków do życia. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że w nowym miejscu Beduini Chan al-Ahmar będą mieć bardzo ograniczoną możliwość utrzymania swoich rodzin, gdyż żyją głównie z wypasu owiec i uprawy oliwek. Nie będzie w stanie dotrzeć do nich nasza klinika mobilna.

Wiele wskazuje bowiem na to, że zostaną przesiedleni w miejsce, do którego z racji różnego rodzaju ograniczeń nie będziemy w stanie dojechać. Zachodni Brzeg Jordanu nie jest dużym terenem, ale izraelskie blokady dróg dojazdowych znacznie utrudniają dostarczanie tam pomocy humanitarnej. I tak, żeby dojechać do wioski, musimy jechać 36 km w jedną stronę, a nie sześć, co znacznie ogranicza mobilność zespołu medycznego.

Podsumowując, jeśli nie uda się powstrzymać tej akcji, mieszkańcy Chan al-Ahmar zostaną odcięci od pomocy medycznej, od źródeł zarobku i skazani na tułaczkę. Nie po raz pierwszy rząd Izraela próbuje wysiedlić Beduinów z tego miejsca. Pierwszą próbę podjął już w 2018 r., ale została ona wstrzymana pod międzynarodową presją. Mam nadzieję, że stanie się tak też tym razem. Poprosiliśmy o interwencję polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

— 4,5 mln zł na trzy lata począwszy od 2024 r. Finansowaliśmy z tego m.in. cotygodniowe wizyty kliniki mobilnej, porady lekarzy specjalistów, ginekologa z badaniami USG, pediatry, farmaceuty z bezpłatnymi lekami dla tej społeczności i innych.

W ramach projektu przystosowaliśmy i umeblowaliśmy również istniejące budynki, by móc prowadzić w nich działania pomocowe. Ważną częścią naszej działalności na Zachodnim Brzegu są zajęcia psycho-społeczne dla dzieci i kobiet straumatyzowanych agresją ze strony izraelskich osadników. Ci regularnie grożą Palestyńczykom na ich własnej ziemi, by zmusić ich do opuszczenia ziemi, na której później budowane są kolejne, nielegalne osiedla żydowskie.

Izraelczycy starają się w różny sposób uprzykrzyć życie Palestyńczyków czy Beduinów — karczują drzewa oliwne, nie tylko zabraniają wypasu owiec, ale też kradną owce, nachodzą wioski po zmroku, świecą dzieciom latarkami po oczach, na oczach całej rodziny biją osoby starsze czy osoby niepełnosprawne. Trzeba zrozumieć, że jak tym ludziom wykarczuje się drzewa oliwne i zabierze owce, po prostu zaczną umierać z głodu. Wypędzanie mieszkańców jest częścią szerszego planu rządowego, mającego na celu przejęcie kontroli nad całym centralnym obszarem Zachodniego Brzegu. A przecież są to tereny kluczowe dla ciągłości terytorialnej przyszłego państwa palestyńskiego i pokojowego rozwiązania izraelsko-palestyńskiego konfliktu.

— Zgadza się. Nasza klinika mobilna na Zachodnim Brzegu odwiedza tylko beduińskie wioski. Żyją w nich ludzie biedni, pozbawienia jakiejkolwiek pomocy publicznej, bez szans na zdobycie wykształcenia. Poziom analfabetyzmu, zwłaszcza wśród kobiet, jest bardzo wysoki. Byłam dwa razy na Zachodnim Brzegu. Widziałam, jak wygląda życie w tych wioskach. Matki robią, co mogą, by wykształcić swoje dzieci, ale jest to bardzo trudne, bo z powodu izraelskich blokad dróg Izraela znacznie wydłuża się czas dojazdu do szkół. Beduinów nie stać na opłacenie transportu. Nie są w stanie odprowadzać dzieci kilkanaście kilometrów do szkoły, więc dzieciaki próbują dostać się tam na skróty. Słyszałam, że idą rurami ściekowymi, które są położone na ziemi i w ten sposób omijają blokady i punkty kontrolne. I ten skrót pozwala tym dzieciom dotrzeć do szkoły, a jezdnią nie dadzą rady, bo jest za daleko.

— Nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi na nasze pismo. Zwróciliśmy się w nim z apelem do MSZ, aby polski rząd podjął działania dyplomatyczne mające na celu ochronę społeczności z Chan al-Ahmar.

Liczymy, że w ten sposób uda się powstrzymać procedurę wyburzenia beduińskich domów. Co więcej, uważamy, że pieniądze polskiego podatnika powinny być szanowane przez naszego sojusznika. Nie możemy dopuścić do tego, by Izrael „wyburzył” efekty polskiej pomocy. Byłaby to wielka strata i zaprzepaszczenie dorobku kilkuletniej pracy oraz kilku milionów złotych, które poszły z budżetu państwa na tę pomoc.

Chcę też przypomnieć, że wyburzenie i przesiedlenie Chan al-Ahmar narusza Międzynarodowe Prawo Karne (MPK) i Międzynarodowe Prawo Humanitarne (MPH), które zakazują przymusowego przesiedlenia osób chronionych z terytorium okupowanego. Artykuł 8 Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego klasyfikuje „deportację lub przesiedlenie całości lub części ludności okupowanego terytorium” jako zbrodnię wojenną.

Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:

  • ustaw płatność cykliczną w Twoim banku na działania PMM lub na https://pmm.org.pl/wplacam/
  • przekaż darowiznę na numer konta Polskiej Misji Medycznej: 40 1030 1508 0000 0008 2378 3004
  • wpłać za pośrednictwem BLIK na numer biura Polskiej Misji Medycznej: 575 222 705

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version