PAP podał, że wiceprezes PiS Anna Krupka jest rozważana jako kandydatka Jarosława Kaczyńskiego na premiera. Publikacja wzbudziła w samej partii wielką wesołość. Nasi rozmówcy z PiS przekonują, że sama posłanka suflowała w partii, że może być premierem.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Co zabawne, po publikacji PAP o rzekomej kandydaturze posłanki Anny Krupki na premiera z ramienia PiS, politycy tej formacji się ożywili. Sami pisali — nieoficjalnie oczywiście — że to niemożliwe, a taki przeciek to żart.

Anna Krupka teoretycznie ma papiery na to, aby ubiegać się o wysokie stanowiska, ale nie ma do tego realnego potencjału. Jest wiceprezesem PiS, była wiceministrem sportu, trzęsie świętokrzyskim PiS-em, została pełnomocniczką PiS ds. młodzieży.

Kłopot w tym, że nie jest rozważana jako kandydatka na premiera. Nasi rozmówcy z PiS wspominają, że ona sama miała tygodnie temu suflować, że jest potencjalną kandydatką, bo — nawet jeśli nie zostanie namaszczona — już samo pojawienie się nazwiska na giełdzie jest nobilitacją. Pojawiła się w przecieku rzekomym krótkiej listy kandydatów na premiera z PiS. Ale efekt jest zupełnie odwrotny.

W odpowiedzi w mediach jak i wewnątrz partii pojawiły się bowiem drwiny, a nie głosy docenienia.

Nasi rozmówcy z obozu prawicy opisują, że Anna Krupka zaczęła robić śledztwo, kto w partii dba o to, aby źle o niej pisano i prowokuje nieprzychylne jej publikacje. — Płaczę przez ten hejt na nią — mówi człowiek z tego obozu.

Inni doszukują się intrygi: jeśli ktoś zacznie publicznie dezawuować Annę Krupkę, to będzie w partii skreślony. Jarosław Kaczyński jest teraz bowiem bardzo wyczulony na jakiekolwiek krytyczne głosy polityków PiS o koleżankach i kolegach z partii. Prezes PiS publicznie groził — to w kontekście awantury wokół Ryszarda Terleckiego — że będzie zawieszał niezdyscyplinowanych członków partii.

Anna Krupka — na co zwracają uwagę nasi rozmówcy z PiS — ostatnimi czasy sam podkopała swoją pozycję w PiS. Podważyła swoją powagę sławetną bitwą o mikrofon — wyrwała go lokalnemu wrogowi, posłowi Michałowi Cieślakowi, gdy ten chciał zabrać głów w czasie otwarcia obwodnicy jednego z miast w regionie. Nagranie odbiło się wielkim echem w PiS i salwami śmiechu.

Sam Jarosław Kaczyński — jak pisaliśmy w „Newsweeku” — nazwał kiedyś Annę Krupkę swoim kaprysem, fanaberią. Posłanka jest sprawna w partyjnych grach — bez tej umiejętności nie byłaby wiceprezesem PiS.

W PiS jednak przekonują: nie można lekceważyć posłanki Anny Krupki, bo choć premierem nie będzie, to w partii potrafi kogoś wykończyć.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version