Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Zmiany w dziedziczeniu nieruchomości. Krótsze procedury i mniej formalności – Biznes Wprost

Zmiany w dziedziczeniu nieruchomości. Krótsze procedury i mniej formalności – Biznes Wprost

6 maja, 2026
Ile czasu potrzebuje Iran na stworzenie broni jądrowej? Wywiad USA wprost

Ile czasu potrzebuje Iran na stworzenie broni jądrowej? Wywiad USA wprost

6 maja, 2026
Rada Nowej Konstytucji. Prof. Ryszard Piotrowski przeciwko zmianie prawa

Rada Nowej Konstytucji. Prof. Ryszard Piotrowski przeciwko zmianie prawa

6 maja, 2026
Mobilizacja wojskowa 2026. Kogo dotyczy i jakie grożą kary? – Biznes Wprost

Mobilizacja wojskowa 2026. Kogo dotyczy i jakie grożą kary? – Biznes Wprost

6 maja, 2026
Bliski Wschód. Marco Rubio ogłosił zakończenie operacji „Epicka Furia”

Bliski Wschód. Marco Rubio ogłosił zakończenie operacji „Epicka Furia”

6 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Zmiany w dziedziczeniu nieruchomości. Krótsze procedury i mniej formalności – Biznes Wprost
  • Ile czasu potrzebuje Iran na stworzenie broni jądrowej? Wywiad USA wprost
  • Rada Nowej Konstytucji. Prof. Ryszard Piotrowski przeciwko zmianie prawa
  • Mobilizacja wojskowa 2026. Kogo dotyczy i jakie grożą kary? – Biznes Wprost
  • Bliski Wschód. Marco Rubio ogłosił zakończenie operacji „Epicka Furia”
  • Mentzen skrytykował gen. Kukułę. „Ten człowiek jest nienormalny”
  • Wojska Obrony Cyberprzestrzeni wkrótce wytrenują swoją AI. 5 mld zł na cybertechnologię – Biznes Wprost
  • Hantawirusy na statku Atlantyckim – jak gryzonie zabiły pasażerów?
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Już nie tak „alles gut” jak kiedyś. Polacy z Berlina mówią, jak się tam żyje
Już nie tak „alles gut” jak kiedyś. Polacy z Berlina mówią, jak się tam żyje
Aktualności

Już nie tak „alles gut” jak kiedyś. Polacy z Berlina mówią, jak się tam żyje

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości13 maja, 2025

Matylda przestała czuć się czubkiem i ciągnie ją do kraju. Łukasz chciałby nauczyć dzieci miłości do ziemi. Damian tęskni za czystością. Tylko za co żyć i jak się leczyć w Polsce?

Przeraża mnie hiperkapitalizm w polskim wydaniu. – Tomek rozsiada się wygodnie na kanapie. – Jak masz kasę, to jesteś pan. Jak nie, to ścierwo i takich jak ty się nie szanuje.

Kanapa stoi na drugim poziomie stumetrowego mieszkania w starej kamienicy. Budynek zbudowano na granicy Charlottenburga i Mitte, dwóch dzielnic uważanych dziś w Berlinie za jedne z lepszych. – W Polsce patrzą, jakie masz buty, zegarek i telefon. U nas możesz być łachmaniarzem i nikt cię za to nie oceni. U was zapier******, żeby pokazać, że mają. U nas wyznacznikiem statusu jest czas wolny – porównuje Tomek, głaszcząc pieska.

Materiał archiwalny

Foto: Newsweek

Za 100 metrów płacą z Iwoną 950 euro miesięcznie, już z ogrzewaniem. – W Polsce nie byłoby mnie stać na taką jakość. Jeśli tylko zechcemy, możemy się w tym mieszkaniu zestarzeć. Nikt nas nie wyrzuci – tłumaczy.

W Berlinie mieszka prawie 3,5 mln ludzi. Tomek i Iwona są wśród 85 proc. wynajmujących tu mieszkanie. Przez ostatnie siedem lat kwota czynszu wzrosła w mieście o 44 proc., a średnia pensja tylko o 30. Z plusów – właściciel nie może wyrzucić lokatorów, chyba że udowodni, że nie płacą czynszu ze złej woli albo że sam znalazł się w trudnej sytuacji i nie ma gdzie mieszkać.

Tańsze są mieszkania socjalne i spółdzielcze. Jest ich w sumie nieco ponad 300 tys., co stanowi zaledwie 1/7 wszystkich mieszkań w mieście.

Łukasz w Berlinie

Łukasz w Berlinie

Foto: Bartek Warzecha

Jednak niezależnie od tego, z którego systemu nie skorzystać, znalezienie miejsca do mieszkania stało się w Berlinie ekstremalnie trudne. Miasto – jak i cały kraj – przeżywa kryzys mieszkalnictwa, jakiego nie widziano tu od upadku muru. W 2022 r. w Niemczech brakowało 700 tys. lokali. W Berlinie oferty znikają w parę minut, na jedno miejsce jest kilkudziesięciu chętnych i trzeba przejść casting. Na lepsze lokale spółdzielcze są zapisy. Czeka się latami i płaci łapówki.

60 proc. pensji od państwa

Tomek przez dekadę pracował jako menedżer pokładu w samolocie. Kiedy go zwolnili, przekwalifikował się na programistę. W trakcie zmiany nie martwił się o życie. Przez te 2,5 roku, kiedy robił kursy, państwo przelewało mu 60 proc. poprzedniej pensji i opłacało szkołę. – To, gdzie teraz jestem, zawdzięczam systemowi socjalnemu – uważa Tomek.

– Chcesz się czegoś nauczyć, państwo wyłoży na ciebie dużą kasę, bo gdy już znajdziesz dobrą pracę, dostanie od ciebie podatek. A jak nie chcesz się rozwijać, to po prostu pomoże ci przeżyć – opowiada Iwona, która pracuje w firmie budującej przepływomierze. – Różnica między Polską a Niemcami się zmniejsza, ale wciąż istnieje. W Polsce zarabiałabym 1/3 mniej. Tęsknię za krajem, ale trzymają mnie tu zarobki. No i nie musimy zasuwać na wkład własny i kredyt, bo i tak nic tu nie kupimy – dodaje.

W Berlinie mieszka ok. 100 tys. osób pochodzenia polskiego i ta liczba nie maleje. 66 tys. z nich ma wyłącznie polski paszport. Przez lata Polacy byli w Berlinie drugą mniejszością po Turkach. Od niedawna są nią Ukraińcy.

Mieszkania w Berlinie

Mieszkania w Berlinie

Foto: Wolfram Steinberg / DPA/PAP

Łukasz i Iwona mają niemieckie obywatelstwa. Tomek z przerażeniem patrzy na wyniki AfD (Alternatywa dla Niemiec), która w Brandenburgii jest drugą siłą. W wyborach do lokalnego parlamentu zdobyła 29,2 proc. głosów i przegrała o włos z SPD. – W Polsce odpowiednikiem AfD mogłaby być Konfederacja – porównuje Tomek i przedstawia swoją diagnozę popularności AfD. – Lewica zamyka oczy na ewidentne problemy i twierdzi, że nie istnieją. Nie da się zaprzeczyć napływowi uchodźców ani temu, kto atakuje w Niemczech nożem. To często ludzie, którzy musieli uciekać ze swoich krajów, straumatyzowani przez wojnę i przemoc. Nie radzą sobie z tym psychicznie i potrzebują pomocy. Przekonywanie, że ich przestępstwa nie mają związku z tym, skąd przyjechali, jest głupie i staje się wodą na młyn dla takich partii jak AfD. Ultraprawicowi politycy mówią: „My was uratujemy, a tamtych wyrzucimy”. To nieprawda, ale ludzie na nich głosują, bo nikt nie bierze się za problem imigracji na poważnie – uważa Tomek.

Migracja matką wszystkich problemów

Z wyników zeszłorocznego badania Barometru Rady do spraw Integracji i Migracji wynika, że 2/3 respondentów w Niemczech miało przekonanie, że migracja jest czymś pozytywnym. W tym samym badaniu pytano o poczucie zagrożenia. Wzrosło ono o 10 proc. w stosunku do roku 2018. – To pokłosie agresywnej retoryki AfD, dla której migracja jest matką wszystkich problemów. W sytuacjach kryzysowych migranci są zawsze najłatwiejszym celem, a strach – paliwem wyborczym – mówi Katarina Niewiedzial, pełnomocniczka ds. partycypacji, integracji i migracji Berlina.

Dodaje, że nie istnieją statystyki, które wskazywałyby, że imigranci popełniają przestępstwa i wykroczenia częściej niż Niemcy. – To mit. Jeśli migranci są sprawcami, to najczęściej chodzi o kradzieże albo jazdę na gapę – tłumaczy Niewiedzial.

– Na Podkarpaciu wszystko było jednoznaczne, a tutaj nie – Joanna tłumaczy pierwszą fascynację stolicą Niemiec. Wyjeżdżała bez pomysłu i na chwilę. Miała wakacje, jedną torbę i 1000 zł w kieszeni. Spodobało się jej, że w Berlinie można leżeć w parku na kocu, pić piwo w tramwaju, nieźle zarobić, w sklepie pogadać z obcymi, więc została. – Niby stolica, ale nie czuć pędu – ocenia.

Gdy wraca do rodzinnego miasta, znajomi nie zawsze znajdują czas, żeby się spotkać. – Są zabiegani, żyją bardziej luksusowo, mają domy, kilka samochodów, ale im nie zazdroszczę, bo wiem, że bez tego też może być dobrze – mówi Joanna, która razem z mężem wychowuje dwójkę dzieci.

Jedna z kawiarni w Berlinie

Jedna z kawiarni w Berlinie

Foto: iStock

Bez własnego mieszkania, ale z dobrą służbą zdrowia

Przez te 12 lat w Berlinie czynsz wzrósł im o 90 euro. Za 85 metrów płacą 800 euro. Nie zna nikogo, kto kupiłby tu mieszkanie. – Jeśli masz dzieci, żyje się tu prościej. Żeby mieszkać w Warszawie, trzeba mieć kasę. Mamy 15 minut komunikacją miejską do Bramy Brandenburskiej, a milionerami nie jesteśmy. No i czujemy się pewnie dzięki dobrej służbie zdrowia.

– To dla mnie bardzo ważna sprawa, obie ciąże prowadziłam w publicznej służbie zdrowia i nie wydałam na to ani jednego euro – mówi Joanna.

Kiedy lekarz nie ma terminu, można pójść rano i jest duża szansa, że się uda. Na ortopedę czeka się dwa tygodnie, na rezonans podobnie. Potrzebowała tomografu, szybko ją przyjęto. – W Polsce samo skierowanie byłoby cudem – mówi.

Na co dzień pracuje w luksusowym hotelu razem z ludźmi z 80 krajów. – W Berlinie nauczyłam się otwartości. Szanuję ludzi i ich pracę. Czy przeszkadzają mi uchodźcy? A jakie mieli wyjście? Niektórzy musieli uciec ze swoich domów. W momencie zagrożenia człowiek chce być tam, gdzie jest bezpiecznie. Tu państwo ci pomaga, a nie wywozi na granicę i stawia mur – mówi Joanna.

Jeszcze kilka lat temu zastanawiała się nad powrotem do Polski, ale teraz nie widzi tam dla siebie miejsca. — Tutaj każdy może być sobą i żyć na luzie. Nie chciałabym z tego rezygnować. Nie musimy tak bardzo walczyć, żeby funkcjonować na pewnym poziomie – tłumaczy.

Jej koleżanka Sonia mieszka w Berlinie od kilkunastu lat i pomaga Polakom w załatwianiu spraw urzędowych. Czasem nachodzą ją myśli o powrocie, ale wtedy patrzy na kilkunastomiesięczną córkę, którą wychowuje samotnie. We wrześniu Soni skończyło się roczne macierzyńskie, ale dalej nie pracuje. – Państwo opłaca mi mieszkanie, daje na utrzymanie i jeszcze dodatek za dziecko, który będziemy dostawać do jej 25. roku życia. Jak przeżyłabym w Polsce w takiej sytuacji? Musiałabym chyba pożyczać – mówi Sonia.

Ludzie chcą tu zostać

Łukasz przez kilka lat prowadził pizzerię. Niedawno się przekwalifikował i pracuje w spedycji. – Mieszkam w Niemczech, ale zarabiam w złotówkach i to najlepszy dowód na to, że w Polsce zaszła zmiana. Ale jest coś, czego w Polsce nie ma. Jeśli tu powinie ci się noga, nie musisz się od razu rzucać z mostu albo wracać do rodziców. Kolega był szefem kuchni w dobrej restauracji, zarabiał 5 tys. euro miesięcznie. Kiedy go zwolnili, dostawał 3,5 tys. zasiłku. Dlatego ludzie chcą tu być – mówi.

Wystąpienie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Bundestagu

Wystąpienie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Bundestagu

Foto: MICHAEL KAPPELER / PAP

Na emigracji Łukasz spędził ponad połowę życia. Po studiach kupił bilet w jedną stronę do Londynu, gdzie nauczył się robić pizzę. 15 lat temu przyciągnął go berliński luz. – I spokój. Choć policja nie chodzi tu po ulicach, to zawsze czułem się bezpieczniej niż w Londynie – opowiada, że tam dwa razy wciągnięto go w bójkę, raz miał przy skroni lufę. A przez te kilkanaście lat w Berlinie nigdy nie poczuł zagrożenia. – Są miejsca, których lepiej nie odwiedzać, szczególnie gdy robi się gorąco na Bliskim Wschodzie. Imigranci przejmują niektóre dzielnice i są adresy, gdzie Niemcy już praktycznie nie mieszkają, ale wciąż to nie getta, do których strach się wybrać – mówi.

Zawsze uważał, że trzeba przyjmować ludzi, którzy potrzebują pomocy, bo sam mógłby znaleźć się w takiej sytuacji. – Problemem jest to, że niektórzy nie potrafią się zintegrować – ocenia.

Historia Niemiec pokazuje, że integracja długo była interpretowana jednostronnie. Katarina Niewiedzial tłumaczy, że od zawsze gospodarz decydował, kto jest dobrze, a kto źle zintegrowany, i w każdej chwili mógł zmienić zdanie. – Dziś priorytetem jest zapewnienie równości szans, przeciwdziałanie wykluczeniu i umożliwienie migrantom udziału we wszystkich sferach życia społecznego. Służą temu specjalne kursy języka niemieckiego, które pokazują, jak funkcjonują Niemcy – dodaje.

Manifestacja solidarnościowa w Berlinie

Manifestacja solidarnościowa w Berlinie

Foto: CLEMENS BILAN / PAP/ EPA

Łukasz jest zmęczony życiem w wielkim mieście. Chciałby mieszkać na wsi, bliżej rodziców, którzy się starzeją. Uważa, że człowiek chcący osiągnąć szczęście musi tworzyć coś własnymi rękami, mieć kontakt z ziemią i naturą i to chciałby pokazać dzieciom. – Do powrotu do Polski przekonują mnie lepsze drogi, coraz bardziej zachodnio myślący ludzie i to, że coraz więcej osób odchodzi z Kościoła katolickiego, którego nie znoszę za hipokryzję i cynizm. Uważam, że religia jest potrzebna, ale nie w takim wydaniu, i wydaje mi się, że coraz więcej Polaków myśli podobnie – mówi.

Zmęczeni emigracją

– Dojrzałam do Polski, w końcu potrafię się w niej odnaleźć i nie czuję się jak czubek – mówi Matylda i bierze łyk czarnej herbaty.

Chciałaby pójść do sklepu i powiedzieć po polsku: poproszę dwie bułki. – Jestem zmęczona emigracją. Nie marzy mi się wyjazd do ciepłych krajów. Marzy mi się Polska – dodaje.

W Berlinie dochodzi południe. Kawiarnię na Kreuzbergu prowadzą Turcy jak większość miejsc wokół. Po wojnie dzielnica była jedną z najbiedniejszych w zachodniej części miasta. Osiedlali się w niej wabieni pustostanami i niskimi czynszami artyści i antysystemowcy, a po upadku muru – imigranci. Już 20 lat temu co trzeci mieszkaniec Kreuzbergu nie urodził się w Niemczech. Dziś w dzielnicy żyje 180 narodowości.

– A może to Polska dojrzała do mnie? – zastanawia się Matylda, która wyjechała z małego miasteczka na Podkarpaciu na początku lat 90. – Dwie ulice i kościół. Społeczeństwo, które tobą rządziło. Nie mogłeś się w niczym wybić, nawet w ubiorze, bo traktowali cię, jak rasiści traktują Murzyna. Nie chodziłeś do kościoła? Po tobie. Miałeś inne poglądy? Nie przyjmowali cię do grupy.

Berlin

Berlin

Foto: 123RF

Za granicą mogła pójść w piżamie do supermarketu i nikt się nie gapił. Przez 20 lat mieszkała w Grecji. Wyszła za Syryjczyka. Urodziła syna. Po kryzysie gospodarczym w 2008 r. pracy było coraz mniej, w sklepach drożyzna. Nosiła chustę. Zaczęli się bać faszystów z partii Złoty Świt, którzy nawoływali do czystek.

Do Niemiec wyjechali w 2013 r. Miała 45 lat i musiała zaczynać wszystko od początku. Nowy kraj wsparł ją zasiłkiem mieszkaniowym, skierował na bezpłatną naukę języka, dopłacił do dziecka.

Matylda pracuje dziś w Domu Pomocy Społecznej jako opiekunka i fizjoterapeutka. – Kiedy tu przyjechaliśmy, istniał już problem z mieszkaniami spółdzielczymi. Trzeba było zapłacić pośrednikom 2 tys. euro. Znajoma mówiła, że teraz za 70 metrów w dobrej lokalizacji zapłaciła 20 tys. łapówki – wzdycha Matylda.

Początkowo mieszkali w okolicach Sonnenallee, „arabskiej ulicy”, jak nazywają ją w Berlinie. – Dziękujemy Bogu, że się przenieśliśmy. Mój mąż jeździ tam czasem do pracy i mówi, że nigdy nie chciałby się tam znaleźć po zmroku. Ulica ma złą sławę, dochodzi do strzelanin – mówi Matylda.

– Berlin ma odwrotną strukturę niż np. Paryż – tłumaczy Katarina Niewiedzial. – U nas największa populacja migracyjna żyje w centrum miasta, a nie na peryferiach, gdzie do dzisiaj zdarzają się szkoły, w których nie ma ani jednego emigranckiego dziecka. Ale i to się zmienia, bo na peryferiach powstają ośrodki dla uchodźców.

Matylda policzyła, że nie będzie jej stać na emeryturę w Berlinie. – Patrząc na ceny w Polsce, mogę o niej zapomnieć. Myślę o Grecji – mówi.

Polska na fali wznoszącej

– Niemcy dołują, Polska jest na fali wznoszącej – mówi Elżbieta, koleżanka Matyldy.

Wyjechała do Niemiec 1990 r. z małego miasta w Wielkopolsce, na chwilę, żeby popracować. Jej mała córka szybko poszła tu do szkoły i zostali. Kanclerzem był Helmut Kohl. – Porządny sternik. Ogarniał kraj, stabilizował. Teraz jest chaos. Wielu Niemców mówi, że nie czują się we własnym państwie jak u siebie. Przyjezdni nie szanują tego, że ktoś ich przyjął. Być może wielu z nich przeżyło szok kulturowy, bo z małej afrykańskiej wioski trafili nagle do czteromilionowego miasta – zastanawia się Elżbieta.

Z drugiej strony, dodaje, to w Niemczech nauczyła się tolerancji. – Przestałam dostrzegać różnicę między ludźmi, nie ma dla mnie znaczenia, skąd jesteś i jaką masz skórę. Ważne, jak się zachowujesz.

– Migranci są często dobrze wykształceni. Pomagamy nostryfikować zagraniczne dyplomy, żeby jak najszybciej mogli podjąć pracę zgodną z kwalifikacjami – mówi Niewiedzial i dodaje, że dobrze wykształcony i mówiący po niemiecku inżynier z Bliskiego Wschodu poradzi sobie tu lepiej niż niemówiący po niemiecku i słabiej wykształcony Europejczyk. – Liczy się nie kraj pochodzenia, ale kapitał społeczny migrantów – dodaje.

Elżbieta za rok planuje wielki powrót. Córka wyszła za Niemca i przenoszą się do Szczecina, a ona za nimi. – Zięć jest zakochany w Polsce. Czuje się tam bezpiecznie. Tu nie kupi mieszkania, bo musiałby zapłacić milion euro. Tam kupi za milion złotych – opowiada Ela.

Wzór dla innych

– Wysiadłem z pociągu, zobaczyłem porządek i bogactwo. Pragnąłem tego świata po życiu w szarej Polsce. Pierwszego dnia dostałem drogi zestaw klocków. – Damian wyjechał w 1989 r. spod Pabianic do Hannoveru. W Berlinie mieszka od 15 lat. – Wszystko się pogarsza. Przyjechali ludzie, których nie powinno tu być. Moja mama zaczyna się bać, wychodząc na ulice i widząc zgrupowania ciemnoskórych. Znika pruska czystość. Zapadają się chodniki, ulice są zamykane na pół roku, ludzie się już śmieją z tego i sadzą pomidory na tych kupach ziemi – mówi Damian.

Olaf Scholz i Angela Merkel

Olaf Scholz i Angela Merkel

Foto: Hannibal Hanschke/Reuters/Forum / Forum

Chciałby wrócić, ciągnie go pod Pabianice. – Polska zaczęła robić się kolorowa, ale wciąż nie jest zaśmiecona. Staliśmy się przykładem dla wielu krajów. Emigranci czują tam większy respekt i dzięki temu szybciej się integrują – mówi Damian.

Katarina Niewiedzial, która miała 12 lat, kiedy niedługo po upadku muru przyjechała do Niemiec z rodzicami z Gryfina, mówi, że zrozumienie intencji migrantów w Berlinie było kiedyś łatwiejsze, bo przyjeżdżali, żeby zostać. Dziś dla wielu miasto jest tylko przystankiem. – W integracji nie chodzi o to, by nowo przybyły stał się „lepszym Niemcem”, ale o to, by pomóc mu zaaklimatyzować się w wielokulturowym środowisku. Niemcom brakuje wykwalifikowanych pracowników. Migranci, pracując na renty i emerytury dla wszystkich, stabilizują system – tłumaczy Niewiedzial.

Dodaje, że dzieje Berlina to historia migracji i bez niej miasto byłoby zupełnie inne. – Dziś 40 proc. berlińczyków ma korzenie migracyjne, więc nawet nie za bardzo wiadomo, do kogo nowo przybywający mieliby się dopasowywać.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
3

12.01.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

„Premier zdał sobie sprawę z tego, jak źle to zabrzmiało”. PiS i prezydent ruszyli z szarżą

„Premier zdał sobie sprawę z tego, jak źle to zabrzmiało”. PiS i prezydent ruszyli z szarżą

„Klasa średnia w Polsce jest armią najemników. Żyje na pokaz, żeby nie być gorszym od sąsiada”

„Klasa średnia w Polsce jest armią najemników. Żyje na pokaz, żeby nie być gorszym od sąsiada”

Komunie kosztują Polaków krocie. „Kredytu dobraliśmy jedynie 20 tys.”

Komunie kosztują Polaków krocie. „Kredytu dobraliśmy jedynie 20 tys.”

Japan’s Population Crisis Worse Than Expected, Births Data Shows – B1

Japan’s Population Crisis Worse Than Expected, Births Data Shows – B1

Rogaska: syndrom oblężonej twierdzy, za który słono zapłacimy. Dokładają się do tego i Miller, i Tusk

Rogaska: syndrom oblężonej twierdzy, za który słono zapłacimy. Dokładają się do tego i Miller, i Tusk

„Uczysz się czegoś, co za chwilę przestanie istnieć”. Jakie studia wybrać, żeby nie przegrać z AI?

„Uczysz się czegoś, co za chwilę przestanie istnieć”. Jakie studia wybrać, żeby nie przegrać z AI?

The Hidden Benefit 
of Good Marriages – B2

The Hidden Benefit of Good Marriages – B2

Były wiceszef KNF: Czuję się mniej bezpieczny, niż po zamachu na moje życie

Były wiceszef KNF: Czuję się mniej bezpieczny, niż po zamachu na moje życie

Co zrobić, gdy zaginie dziecko? „Każdy szczegół z jego życia może mieć znaczenie dla policji”

Co zrobić, gdy zaginie dziecko? „Każdy szczegół z jego życia może mieć znaczenie dla policji”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Ile czasu potrzebuje Iran na stworzenie broni jądrowej? Wywiad USA wprost

Ile czasu potrzebuje Iran na stworzenie broni jądrowej? Wywiad USA wprost

6 maja, 2026
Rada Nowej Konstytucji. Prof. Ryszard Piotrowski przeciwko zmianie prawa

Rada Nowej Konstytucji. Prof. Ryszard Piotrowski przeciwko zmianie prawa

6 maja, 2026
Mobilizacja wojskowa 2026. Kogo dotyczy i jakie grożą kary? – Biznes Wprost

Mobilizacja wojskowa 2026. Kogo dotyczy i jakie grożą kary? – Biznes Wprost

6 maja, 2026
Bliski Wschód. Marco Rubio ogłosił zakończenie operacji „Epicka Furia”

Bliski Wschód. Marco Rubio ogłosił zakończenie operacji „Epicka Furia”

6 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Mentzen skrytykował gen. Kukułę. „Ten człowiek jest nienormalny”

Mentzen skrytykował gen. Kukułę. „Ten człowiek jest nienormalny”

6 maja, 2026
Wojska Obrony Cyberprzestrzeni wkrótce wytrenują swoją AI. 5 mld zł na cybertechnologię – Biznes Wprost

Wojska Obrony Cyberprzestrzeni wkrótce wytrenują swoją AI. 5 mld zł na cybertechnologię – Biznes Wprost

5 maja, 2026
Hantawirusy na statku Atlantyckim – jak gryzonie zabiły pasażerów?

Hantawirusy na statku Atlantyckim – jak gryzonie zabiły pasażerów?

5 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.