Kardynał Stanisław Dziwisz napisał do sądu specjalny list, w którym stwierdził, że nie może być przesłuchiwany, bo sąd wywołuje u niego stres. A lekarz odradza mu się stresować. Były sekretarz Jana Pawła II pojechał za to na odpust parafialny do Poronina. I narzekał, że dzisiejszy świat jest niewrażliwy na los człowieka.

Krakowski sąd już kilka razy w ostatnim miesiącu próbował przesłuchać kard. Stanisława Dziwisza. Chodzi o sprawę byłego ministranta z Międzybrodzia Bialskiego Janusza Szymika, który pozwał archidiecezję za czyny księdza pedofila Jana Wodniaka.

Ks. Wodniak to nie tylko seryjny pedofil, ale także wieloletni kolega kard. Dziwisza. Ich wspólne zdjęcia z pieszych wędrówek górskich ujawniliśmy cztery lata temu w „Newsweeku”. Po latach, gdy wybuchła afera, Dziwisz wypierał się tej znajomości.

Właśnie o tę relację od przeszło miesiąca kardynała próbuje zapytać też sąd. Jak informowaliśmy niedawno, wezwany na świadka emerytowany hierarcha do tej pory się nie pojawił. Na ostatniej rozprawie sędzia odczytała list, jaki wysłał, by usprawiedliwić swoją nieobecność i poprosić o to, by sąd więcej go nie wzywał.

Stanisław Dziwisz napisał w nim, że jego przesłuchanie w najbliższym czasie nie będzie możliwe, ponieważ cały lipiec zamierza spędzić za granicą na planowanych wcześniej wyjazdach, w tym w Stolicy Apostolskiej.

Dodatkowo, jest już stary i schorowany, a to wystarczające powody, by dać mu spokój. Jak zaznaczył w liście do sądu, ze względu na jego wiek, stan zdrowia i zalecenia lekarzy, nie może brać udziału w czynnościach, wywołujących u niego stres. Na koniec poprosił, by najlepiej w ogóle nie wzywać go więcej na przesłuchanie.

Ale wykręt kardynała od razu wydawał się podejrzany.

Sędzia najpierw zobowiązała go do tego, by przedstawił zwolnienie od lekarza sądowego, że faktycznie jest schorowany i nie może osobiście złożyć zeznań. A po drugie, skoro zamierzał cały lipiec spędzić za granicą, niech przedstawi na to dowody: bilety lotnicze i rezerwacje hotelowe.

— Skoro świadek planuje wyjazd do Watykanu, to znaczy, że jest w stanie odbywać podróże, więc budzi to niepokój sądu co do usprawiedliwienia jego nieobecności — podkreśliła.

Zapowiedziała, że jeśli dalej będzie unikał obowiązkowego przesłuchania, to w końcu przymusowo doprowadzą go policjanci.

— Nie będzie to wyglądało poważnie, że sąd będzie przymusowo doprowadzał na przesłuchanie — skomentowała sędzia.

I wszystko wskazuje na to, że miała dobrą intuicję. Bo kardynał ani na chorego, ani bynajmniej na specjalnie zajętego nie wygląda.

Wiele wskazuje na to, że Stanisław Dziwisz po prostu okłamał sąd. I najlepiej świadczą o tym zdjęcia, które opublikowała właśnie archidiecezja krakowska. Emerytowany hierarcha nie mógł w lipcu pojawić się na przesłuchaniu, bo miał być za granicą. Pojechał jednak na odpust parafialny na Podhale.

Ale to nie wszystko. Bo uwagę zwraca też to, co kardynał opowiadał z ambony:

Kościół pragnie jeszcze bardziej czerpać z pokładów mądrości i wrażliwości kobiet, z ich charyzmatów, by docierać z Dobrą Nowiną do dzisiejszego świata, w którym panuje tyle przemocy, niewrażliwości na los człowieka, ale także obojętności na najważniejsze sprawy Boże — mówił podczas sumy odpustowej w parafii św. Marii Magdaleny w Poroninie.

Kardynał, który od dawna nic nie wie, nic nie pamięta i nie zamierza tłumaczyć się ani dziennikarzom, ani sądom, wszedł właśnie na kolejny poziom odklejenia od rzeczywistości. Oskarżając zły świat o przemoc i niewrażliwość na los człowieka, dał jedynie wyraz swojej hipokryzji.

Jego uniki przed sądem i wzięcie odpowiedzialności za krycie swojego kolegi, seryjnego pedofila w sutannie, świadczą o tym najlepiej.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version