To była cena, jaką w kampanii Karol Nawrocki zobowiązał się „zapłacić” za poparcie „Solidarności”. Jej szef Piotr Duda poprosił prezydenta, by złożył wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie polityki klimatycznej UE właśnie teraz. Wniosek nie ma w Senacie szans, ale i tak ważniejsze jest coś innego.
— Kalendarz. Proszę spojrzeć, co robi „Solidarność” — mówi człowiek z otoczenia Karola Nawrockiego, gdy pytamy go o to, dlaczego akurat teraz, dość niespodziewanie prezydent zdecydował się wystąpić z wnioskiem o referendum ogólnopolskie.
Nawrocki obiecuje, więc Duda mówi „sprawdzam”
Punkt o referendum był zaszyty w porozumieniu zawartym z NSZZ „Solidarność” 13 lutego 2025 r. w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej. Wcale nie eksponowany, ale był.
Nawrocki zobowiązał się w nim, że będzie prowadził politykę zmierzającą do „podjęcia działań hamujących negatywne skutki wynikające z polityki Europejskiego Zielonego Ładu, w tym w szczególności złożenia do Senatu RP wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie implementacji założeń polityki klimatycznej UE zawartej w Europejskim Zielonym Ładzie”.
— Takie było ustalenie z „Solidarnością”. Prowadziliśmy rozmowy z przewodniczącym „S” Piotrem Dudą. Od pewnego czasu „S” zależało na tym, aby prezydent skierował ten wiosek o referendum — słyszymy w Pałacu Prezydenckim.
A zależało jej, by stało się to teraz, bo dla „Solidarności” wniosek prezydenta to narzędzie do podgrzania atmosfery na kolejnym z protestów organizowanych pod hasłem „Idziemy po was, oszuści”. „S” wzywa właśnie do wielkiego protestu zaplanowanego na koniec maja. Na stronie związku czytamy: „Komisja Krajowa NSZZ »Solidarność« zaprasza wszystkich, którzy nie są zadowoleni z kierunku, w którym zmierza Polska pod obecnymi rządami. Weź udziału w wielkim proteście 20 maja w Warszawie. Początek o godz. 12 na Placu Zamkowym!”.
W kilkunastu punktach „Solidarność” pisze, przeciwko czemu chce protestować. Domaga się m.in. „odrzucenia destrukcyjnej polityki klimatycznej (Zielony Ład, Fit For 55, ETS, ETS2)”.
„Solidarność” szczyci się tym, że akcję wsparli także politycy m.in. PiS. Od Andrzeja Śliwski, przez Antoniego Macierewicza i Marię Kurowską, po Edwarda Siarkę i Michała Wosia. — Idziemy po was, oszuści — mówili albo krzyczeli politycy PiS z mównicy. Najczęściej były to wystąpienia przy niemal pustej, do kamery, by móc je wykorzystać w spotach.
Z kolei Nawrocki musiał się wywiązać ze słowa danego Piotrowi Dudzie ponad rok temu. I zrobił to właśnie teraz na jego prośbę.
Nawrocki chce referendum, „Solidarność” protestuje
Przesłanie do Senatu wniosku o referendum prezydent ogłosił 7 maja. Ale nie zrobił tego zbyt uroczyście — nie było orędzia, nagrał krótkie przemówienie, które następnie opublikował w internecie. — Żyjemy w czasach wielkich przemian. Decyzje podejmowane dziś będą miały wpływ na nasze życie przez długie lata. Dotyczy to szczególnie europejskiej polityki klimatycznej, której negatywne skutki odczuwamy już teraz. Zielony Ład i ETS [Europejski System Handlu Emisjami — red.] to wyższe ceny energii, spadek konkurencyjności gospodarki czy upadek produkcji rolnej. Ma to szczególne znaczenie dla państwa polskiego, a zgodnie z art. 125 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w takich właśnie sprawach głos powinien należeć do narodu. Dlatego, zgodnie z wcześniejszą obietnicą, podjąłem decyzję o skierowaniu wniosku do Senatu o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum. Polacy muszą mieć prawo bezpośredniego wyrażenia opinii w sprawie konsekwencji Zielonego Ładu — mówił Nawrocki.
I zaproponował takie pytanie referendalne: „Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”.
Było jednak widać, że Nawrocki obawia się, że zostanie mu przyklejona łatka zwolennika polexitu — wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Dlatego zapewniał: — Chcę jasno powiedzieć: to referendum nie jest przeciwko ochronie środowiska czy naszemu członkostwu w zjednoczonej Europie.
Zgodnie z regulaminem pracy Senatu izba ta ma 14 dni na głosowanie nad wnioskiem prezydenta o referendum. Wniosek powinien więc zostać rozpatrzony na najbliższym posiedzeniu 20-21 maja. A protest „Solidarności” jest 20 maja. Głosowanie w Senacie może więc zostać wykorzystane przez związek zawodowy do podgrzewania atmosfery na pikietach rozsianych po Polsce.
W Senacie większość ma koalicja rządząca. Wniosek prezydenta niechybnie upadnie.

