-
Polska obawia się ograniczenia obecności wojsk USA na wschodniej flance NATO.
-
Redukcja liczebności amerykańskich żołnierzy w Europie mogłaby zachęcić Rosję do agresywniejszych działań.
-
Polskie władze zamierzają przekonywać stronę amerykańską, że obecność wojskowa w regionie jest kluczowa dla jego stabilności.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Ograniczenie obecności wojsk amerykańskich w Europie to temat, który regularnie wraca, napawając obawami zwłaszcza kraje tworzące wschodnią flankę NATO.
W kwietniu tego roku stacja NBC News, powołując się na wypowiedzi amerykańskich i europejskich urzędników podała, że USA rozważa wycofanie nawet 10 tysięcy żołnierzy z Europy Wschodniej. Dyskusje miały dotyczyć redukcji wojsk USA stacjonujących w Rumunii i Polsce.
USA. Spotkanie Nawrocki-Trump. O czym będą rozmawiać?
Amerykańscy urzędnicy nie kryją, że zmniejszenie obecności armii USA w Europie uwolniłoby zasoby wojskowe dla regionu Indo-Pacyfiku i jest „najwyższym priorytetem strategicznym” w związku z cięciami budżetowymi w Pentagonie. Zwłaszcza, że poczynione w ten sposób oszczędności amerykańska armia mogłaby wydawać na inwestycje w innowacyjny sprzęt i broń.
Temat obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce będzie jednym z tematów, które może pojawić się w rozmowie Karola Nawrockiego z prezydentem Donaldem Trumpem.
-
Trump sugeruje wysłanie wojska do nowego miasta. „Najniebezpieczniejsze”
-
Trump przerwał milczenie. Przekazał „11 rad” dla Amerykanów
Politycy z otoczenia polskiego prezydenta przyznają jednak, że sprawa jest trudna. – Amerykanie mają własne kalkulacje i interesy i inaczej patrzą na niektóre sprawy. Naszą rolą jest, aby przekonać ich, że w ich własnym interesie jest pozostanie w Europie, bo Rosja odczytałaby ten sygnał jako zachętę do bardziej agresywnych działań – przyznaje jeden z naszych rozmówców z Pałacu Prezydenckiego.
Dodatkowo wizyta Karola Nawrockiego spowodowała tak duże napięcia na linii rząd-prezydent, że nikt w Pałacu nie ma dziś wątpliwości, że decyzja o ograniczeniu liczebności wojsk amerykańskich w Polsce zostałaby odtrąbiona jako polityczna porażka prezydenta.
– To sprawa, która powinna być wyjęta spod politycznego sporu. Wszyscy powinniśmy grać do jednej bramki. Niestety widać już, że tak nie będzie – narzeka nasz rozmówca z Pałacu.
Karol Nawrocki w USA. Obecność wojsk w Polsce tematem rozmów z Trumpem?
O to, czy Karol Nawrocki poruszy temat obecności amerykańskich wojsk w Polsce w rozmowie z Donaldem Trumpem, był pytany przed wylotem do Waszyngtonu Marcin Przydacz – szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta.
– Świat się oczywiście zmienia. W USA są prowadzone analizy i dyskusje dotyczące ewentualnego ograniczania w ogóle obecności amerykańskich żołnierzy na całym świecie – nie mówię tylko o Europie, ale w ogóle o świecie – z uwagi na koszta i na przekierowanie uwagi na teatr Indo-Pacyfiku. Polska, w tym także resort polskiej dyplomacji i Ministerstwo Obrony Narodowej, powinno dołożyć wszelkich starań, aby te argumenty, które mamy w tym zakresie, a mamy je naprawdę mocne, trafiły do strony amerykańskiej i do naszych NATO-wskich sojuszników – stwierdził Marcin Przydacz.
– Obecność wojskowa na wschodniej flance NATO, tak w Polsce i tak w państwach bałtyckich oraz w Rumunii, czy w innych państwach, jest nieodzowna dla odpowiedniego balansu sił w tej części Europy i dla zapewnienia stabilności Europy Środkowej oraz wschodniej flance NATO, a tym samym dla zapewnia stabilności także wschodniej granicy Unii Europejskiej. Wszystkich tych argumentów będziemy używać w tej rozmowie – dodał prezydencki minister.
Kamila Baranowska z Waszyngtonu
-
„Przekazałem prezydentowi”. Tusk o kulisach spotkania z Nawrockim
-
Prezydent zabrał głos w Wieluniu. Apel do Niemców o „zadośćuczynienie”













