W koalicji rządzącej rozgorzał nowy fundamentalny spór — tym razem dotyczący zmian w umowach o pracę. Od tygodni było jasne, że między lewicą a liberałami zgody nie ma, ale trwała dyskusja. Nagle premier jednym ruchem wyrzucił ustawę do kosza.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Sytuacja zaczęła być na tyle mało komfortowa, że marszałek Sejmu z lewicy Włodzimierz Czarzasty zaprosił do siebie dwoje innych polityków lewicy — wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego i ministrę pracy Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk. Oficjalnie przed spotkaniem wszyscy zapewniali dziennikarzy, że nic się nie dzieje, a to co właśnie się dzieje, to wyłącznie merytoryczna dyskusja, a „jeśli jest oczekiwanie dodatkowych wyjaśnień, to lewica ich udzieli”. To cytat z ministry pracy.

To samo jak mantrę powtarzał szef klubu Koalicji Obywatelskiej Zbigniew Konwiński. Tyle tylko że czas na rozmowy zazwyczaj jest, zanim jeszcze projekt ujrzy światło dzienne, a zresztą swoją decyzją premier i tak dyskusję uciął. Ministra zapewne będzie musiała napisać ustawę od nowa.

— Nie udawajmy, że nie dało się tego poprawić na rządzie albo nawet w Sejmie — rozkładają ręce politycy koalicji. — Po prostu Kierownik się wściekł.

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy umożliwia okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Projekt regulacji został opracowany w resorcie rodziny, a na początku grudnia przyjął go Stały Komitet Rady Ministrów. Jednak we wtorek premier Donald Tusk poinformował, że prace nad ustawą nie będą kontynuowane. Jak tłumaczył, przesadna władza dana urzędnikom byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu osób.

Jednak nikt nie jest w stanie powiedzieć, o co chodzi i co właściwie liberałom w projekcie nie pasuje. Jedyne, co można usłyszeć, to enigmatyczne „mamy różne wrażliwości”. Nasi rozmówcy sugerują, że ustawa trafiła do kosza, bo zwyczajnie premierowi podpadły dwie ministry. Dziemianowicz-Bąk forsując zmiany, które utrudniają życie przedsiębiorcom, a szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050) — dopychając je kolanem, „bo KPO”. W dodatku premiera zewsząd zaatakowały spoty z ministrą pracy zachwalające wolną Wigilię. A Tusk jest na to bardzo wyczulony. Już jeden spot Dziemianowicz-Bąk zablokował — wtedy akurat chodziło o rentę wdowią.

— Tu się dużo rzeczy poskładało. Po pierwsze, ta ustawa naprawdę nie pasuje nikomu poza lewicą. Po drugie, wkurzyły go na ostatnim rządzie. Po trzecie, postanowił walnąć pięścią w stół. No klasyk. My way or hard way — relacjonują politycy KO.

Zmiany w ustawie zostały zapisane jako jeden z kamieni milowych w Krajowym Planie Odbudowy i w końcu muszą zostać wprowadzone. Pierwotnie — jeszcze rząd PiS — zapisał, że oskładkowane zostaną umowy o dzieło. Miało to nastąpić rok temu.

Rząd Tuska zrezygnował z tego rozwiązania na rzecz wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy. Wieczorem ma dojść do spotkania marszałka Sejmu z premierem.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version