W relacjach rodziców i nastolatków miłość jest silna, ale sama relacja przechodzi głęboką transformację. Codzienność wypełniają momenty złości, niezrozumienia, odcięcia i poczucie „bywam dla ciebie ważny, ale nie zawsze cię lubię”. Co leży u źródła nowych zjawisk zachodzących w rodzinie i dlaczego mimo miłości nie zawsze się lubimy?
Przyjrzyjmy się temu zjawisku. Może więcej światła rzuci badanie przeprowadzone przez IRCenter wśród rodziców i nastolatków i stanie się jednocześnie przyczynkiem do szerszej dyskusji nad tym, dlaczego mimo miłości nie zawsze się lubimy. Co sprawia, że wciąż tkwimy w dawnych schematach, że matka jest pierwszą instancją, do której zwraca się młody człowiek w sytuacjach kryzysowych? Czy jest szansa, aby ojciec również uczestniczył w procesie dorastania nastolatka, bez poczucia, że jest on głównie dorosłym, który kontroluje, a nie stara się zrozumieć młodego człowieka?
Dyskusja na temat zjawisk i procesów zachodzących w rodzinie to pierwszy etap. Kolejnym powinno być wypracowanie narzędzi, które pomogłyby obu stronom — rodzicom i nastolatkom — we wzajemnym porozumieniu. O ile bunt okresu dojrzewania nie jest niczym nowym i przypisany jest młodości jako takiej, o tyle gdy rodzic głośno mówi o tym, że nie zawsze lubi swoje dziecko — dotykamy jednak wciąż strefy tabu.
Badanie „Bez Tabu: O czym (nie) rozmawiamy w domach”, które zainicjowały Fundacja SEXEDPL, Socjolożki.pl i TikTok — bada relację rodzic — nastolatek. Odsłania coś, o czym rzadko mówi się głośno: zarówno dzieci, jak i rodzice przeżywają momenty emocjonalnego dystansu, frustracji i niechęci, nie przestając jednocześnie czuć bliskości i odpowiedzialności za drugą stronę. To nie jest kryzys więzi — to jej najbardziej wymagający etap.
Wspomniane wyżej badanie zostało przeprowadzone na dwóch próbach respondentów:
Rodzicach, próba reprezentatywna N=417, mówiących o swoich nastolatkach.
Nastolatkach w wieku 15-18 lat, próba reprezentatywna N= 414; 117 ankiet wypełnionych przez nastolatków, 297 przez rodziców za osoby nastoletnie (co zostało sprawdzone eksperymentalnie poprzez zadania kontrolne).
Wyniki badania zostały uzyskane dzięki odpowiedziom rodziców na temat swoich nastolatków (417 osób) oraz odpowiedziom nastolatków na swój własny temat (117 osób).
Miłość nie znika w okresie dorastania
Miłość w relacjach pomiędzy rodzicami a nastolatkami jest bardzo silna. Zdecydowana większość nastolatków deklaruje, że kocha swoją mamę (85 proc.), nieco mniej tatę (72 proc.). W przypadku rodziców niemal wszyscy (94 proc.) kochają swoich nastolatków.
To ważny punkt wyjścia: miłość nie znika w okresie dorastania. Ona raczej staje się tłem, czymś oczywistym, nieustannie zakładanym. Na pierwszy plan wychodzą jednak napięcia, rozczarowania, zderzanie się granic. Nastolatek może więc z pełnym przekonaniem powiedzieć: „Kocham moją mamę, ale są momenty, kiedy naprawdę jej nie lubię”. To samo, choć po cichu, mógłby przyznać niejeden rodzic, myśląc o swoim dziecku. Dlaczego po cichu? Z perspektywy społecznej temat ten wciąż pozostaje tabu. Rodzic „powinien” kochać bezwarunkowo, zawsze rozumieć, zawsze mieć cierpliwość. Tymczasem dane pokazują coś przeciwnego: rodzice również doświadczają momentów niechęci wobec swoich dorastających dzieci.
Nie oznacza to braku miłości. Wręcz przeciwnie — bardzo często jest to efekt jej nadmiaru: troski, odpowiedzialności, lęku o przyszłość dziecka, zmęczenia ciągłym napięciem wychowawczym. Nastolatek, który kwestionuje zasady, zamyka się w sobie lub reaguje agresją, potrafi wyczerpać emocjonalne zasoby nawet najbardziej zaangażowanego dorosłego. Zdecydowana większość rodziców deklaruje, że często martwią się o przyszłość swoich dzieci (71 proc.), a 40 proc. czuje w relacjach z nimi bezradność.
Rodzice przyznają również, że rozmowy z dziećmi bywają trudne, kończą się konfliktem lub wycofaniem. W efekcie pojawia się dystans — nie jako strategia wychowawcza, lecz jako mechanizm obronny. To moment, w którym rodzic nie przestaje kochać, ale na chwilę przestaje „lubić” — bo relacja staje się zbyt obciążająca.
Znacząca część nastolatków przyznaje, że nie zawsze lubi swoich rodziców — zarówno mamę (50 proc.), jak i tatę (55 proc.). Nie chodzi jednak o trwałe odrzucenie, lecz o reakcję na konkretne sytuacje: brak zrozumienia, poczucie nadmiernej kontroli, niewysłuchanie, zmęczenie codziennymi konfliktami.
Co istotne, młodzi ludzie deklarują, że czują się nielubiani przez rodziców, szczególnie dotyczy to ojców (41 proc.). W przypadku mam jest to 22 proc. W ich poczuciu brak rozmowy, chłodniejszy ton, zdawkowe odpowiedzi czy zmęczenie dorosłych bywają odczytywane jako sygnał emocjonalnego wycofania. Nastolatek, który intensywnie przeżywa relacje i stale testuje swoją tożsamość, jest szczególnie wyczulony na takie sygnały. Mimo budowania swojej autonomii młode osoby sygnalizują coraz częściej, iż są samotne, nie potrafią budować trwałych relacji czy nazywać wyraźnie swoich potrzeb.
To właśnie tutaj pojawia się paradoks dorastania: im bardziej dziecko potrzebuje autonomii, tym silniejsza jest jego potrzeba bycia widzianym i akceptowanym. A każda luka w komunikacji szybko wypełnia się interpretacjami — często na niekorzyść rodzica.
Rodzice mnie nie rozumieją
Przyjrzyjmy się bliżej temu, co wpływa na ambiwalencję emocji pomiędzy rodzicami a nastolatkami. Z jednej strony deklaracje miłości i przywiązania, z drugiej widoczne napięcia.
Jedną z najmocniejszych emocji w relacji nastolatek — rodzic jest poczucie niezrozumienia. Spory odsetek młodych mówi wprost: „Są momenty, kiedy czuję, że moja mama mnie nie rozumie” (75 proc.) oraz „że mój tata mnie nie rozumie” (72 proc.) Za tym stwierdzeniem stoi cała dynamika dorastania. Nastolatek zaczyna mieć swój własny świat: inne tempo, inne wartości, inną wrażliwość, ale i doświadczenia — choćby z mediami społecznościowymi. Blisko połowa rodziców deklaruje, że nie rozumie swojego nastolatka (47 proc.). Wydaje się, że żyjemy w dwóch równoległych światach, które przecinają się głównie w trudnych momentach.
Sytuacja wygląda odmiennie w przypadku matek i ojców. Matki są wciąż na linii frontu nastolatkowych potrzeb i oczekiwań. Większość młodych osób deklaruje, że mama jest w stanie zrobić dla nich wszystko, czego będą potrzebować (71 proc. vs tata 59 proc.), oraz że bez względu na wszystko są dla swoich mam najważniejsze (68 proc. vs tata 52 proc.). Matka jest dla nastolatka większym autorytetem i źródłem siły. To z nimi, częściej niż z ojcami, młody człowiek rozmawia na ważne dla niego tematy. Ojcowie wciąż są rodzicem mniej obecnym. Wprawdzie na podobnym poziomie oceniani są przez nastolatków jako osoby, które je rozumieją, jednak częściej niż matki nie chcą rozmawiać na trudne tematy (40 proc. vs mama 24 proc.).
Co trzeci rodzic odczuwa, że jego dziecko nie chce rozmawiać na ważne dla niego tematy (29 proc.), czy nie kontroluje wielu spraw w życiu nastolatka (35 proc.). W danych pojawia się ciekawy motyw poczucia wpływu i kontroli. Duża część nastolatków uważa, że rodzice — zarówno mama, jak i tata — nie kontrolują wielu spraw w ich życiu, a czasem „nie mają wpływu na to, co robię”. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak wymarzona wolność, ale z nią wiąże się też odpowiedzialność. Z jednej strony nastolatek potrzebuje „robić po swojemu”, a z drugiej potrzebuje reakcji na swoje działania.
Brak kontroli może być odczytywany jako zaufanie: „Ufasz, że dam radę”, ale też jako obojętność: „Nie interesuje cię, co robię”. Zwłaszcza gdy łączy się z komunikatem: „Wolę nie wiedzieć, żeby nie musieć reagować”.
Zdrowy etap oddzielania się
Dane z badań dobrze pokazują, że współczesna relacja nastolatek — rodzic jest zasadniczo ambiwalentna: bardzo wysoka deklarowana miłość i poczucie, że rodzic „zrobi wszystko”, równocześnie wysoki poziom poczucia niezrozumienia, wycofania, braku rozmowy, chwilowego „nie lubię”.
To nie jest obraz patologicznej rodziny, tylko raczej standardowego doświadczenia dojrzewania. „Kocham, ale nie lubię” można potraktować jako zdrowy etap oddzielania się: „kocham cię”, bo jesteś moją bazą i mogę na ciebie liczyć, „nie lubię cię” — bo stajesz na drodze mojej samodzielności albo nie nadążasz za moim
światem.
Po stronie rodzica ambiwalencja brzmi podobnie: „kocham cię” — bo jesteś centralną osobą w moim życiu, „nie lubię cię” — bo konfrontujesz mnie z moją bezradnością, lękiem o ciebie i własnymi ograniczeniami.
Problem pojawia się nie wtedy, gdy ta ambiwalencja istnieje, ale gdy nie ma porozumienia, chęci (czy umiejętności) rozmowy. Gdy w domu obowiązuje narracja: „w rodzinie się kocha, a nie złości”, „rodzic zawsze lubi swoje dziecko”, „dziecko powinno szanować rodzica bez szemrania” — wtedy „nie lubię” zamienia się w ciche wycofanie, sarkazm, chłód, pasywno-agresywne komentarze zamiast otwartego dialogu.
Jak tę ambiwalencję przekuć w rozmowę, w poszukiwanie ścieżek na porozumienie, ale także jak być otwartym na drugą stronę, niezależnie od tego, ile ma lat? Może wyniki tych badań skłonią nas do refleksji nad relacjami międzypokoleniowymi? Pokażą nastolatkom, że ich emocje nie są czymś niewłaściwym, a z rodziców zdejmą ciężar bycia „idealnymi”?
Relacja z nastolatkiem nie jest relacją łatwą. Jest relacją w przebudowie. A w każdej przebudowie pojawiają się chaos, zmęczenie i zniechęcenie. To nie znak, że dom się rozpada — to znak, że powstaje nowa przestrzeń. Bo nawet jeśli czasem się nie lubimy, to wciąż się kochamy. I to wystarczy, by relacja mogła trwać.
Katarzyna Krzywicka‑Zdunek i Dorota Peretiatkowicz — socjolożki, z badaniami rynku związane od ponad 25 lat. Partnerki w firmie IRCenter. Twórczynie platformy instagramowej https://www.instagram.com/socjolozki.pl/, dzięki której popularyzują wiedzę na temat badań i omawiają różnego rodzaju zjawiska społeczne. Liderki projektów dotyczących różnego rodzaju grup społecznych: rodziców (Kids Power, Family Power i Generacja Alfa), młodych (Świat Młodych i Młodzi Dorośli), kobiet (Świat Kobiet), seniorów (Silver Generation). Najświeższe ich badanie to „Polki2025”

