Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Bezrobocie w Polsce nieco w górę. Już nie jesteśmy unijnym liderem – Biznes Wprost

Bezrobocie w Polsce nieco w górę. Już nie jesteśmy unijnym liderem – Biznes Wprost

5 maja, 2026
Atak żmii zygzakowatej. Co robić, gdy poczujesz ukąszenie?

Atak żmii zygzakowatej. Co robić, gdy poczujesz ukąszenie?

5 maja, 2026
Lubelskie. Pożar lasu w powiecie biłgorajskim. W akcji około 200 strażaków

Lubelskie. Pożar lasu w powiecie biłgorajskim. W akcji około 200 strażaków

5 maja, 2026
Ukraina. Rosja zaatakowała bombami lotniczymi. Wielu zabitych i rannych

Ukraina. Rosja zaatakowała bombami lotniczymi. Wielu zabitych i rannych

5 maja, 2026
Matura 2026 z matematyki unieważniona przez CKE. Uczniowie z telefonami

Matura 2026 z matematyki unieważniona przez CKE. Uczniowie z telefonami

5 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Bezrobocie w Polsce nieco w górę. Już nie jesteśmy unijnym liderem – Biznes Wprost
  • Atak żmii zygzakowatej. Co robić, gdy poczujesz ukąszenie?
  • Lubelskie. Pożar lasu w powiecie biłgorajskim. W akcji około 200 strażaków
  • Ukraina. Rosja zaatakowała bombami lotniczymi. Wielu zabitych i rannych
  • Matura 2026 z matematyki unieważniona przez CKE. Uczniowie z telefonami
  • Złom bardzo poszukiwany i cenny. Za węglik spiekany można dostać nawet 400 zł za kilogram – Biznes Wprost
  • Nowy program Mirek ma ruszyć latem. 8000 zł na zbieranie deszczówki
  • Sucha Rzeczka. Bohaterska akcja strażnika granicznego
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Klasa średnia na kempingu. „Spychana przez klasę wyższą coraz bliżej toalet”
Klasa średnia na kempingu. „Spychana przez klasę wyższą coraz bliżej toalet”
Aktualności

Klasa średnia na kempingu. „Spychana przez klasę wyższą coraz bliżej toalet”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości17 maja, 2025

Dawniej przyjeżdżało się tu, by poczuć wiatr i wolność. Teraz coraz bardziej czuje się tu pieniądze.

Gotowanie, sprzątanie, pranie. To samo miejsce, ci sami ludzie – mówi Joanna, chirurg plastyczny z Poznania. Po pięćdziesiątce, mąż, dwoje prawie dorosłych dzieci. Każdego roku przynajmniej część wakacji spędzają na kempingu między zatoką a morzem, co początkowo ciężko znosiła. Najpierw przyjeżdżali dlatego, że mąż lubi pływać na desce, brał udział w zawodach. Później dlatego, że dzieci pokochały windsurfing i wolność, którą daje życie na kempingu. Teraz już cała rodzina ma chyba wdrukowaną w DNA potrzebę bycia tutaj. Mimo niewygód.

Materiał archiwalny

Foto: Newsweek

– Mamy przyczepę podzieloną na trzy pokoje, do tego przedsionek, ale jednak to mała przestrzeń dla rodziny. Gotuje się na niewielkiej kuchence, później trzeba pozmywać. Trzeba opróżniać toaletę, robić pranie, potem je wysuszyć, co jest trudne, gdy pada deszcz. I wszędzie ten piasek – suchy z plaży, mokry na stopach po windsurfingu. Nanosi się i do przedsionka, i do przyczepy – mówi Joanna.

Będzie prawie ćwierć wieku, odkąd przyjeżdżają w to miejsce. Dawniej było tanio, później coraz drożej. Dawniej dominowały namioty, teraz przyczepy. Stoją jedna przy drugiej, rzędami. Najdroższe są miejsca w rzędzie pierwszym, tuż przy zatoce.

– Kiedyś tu do nas, na kemping w Chałupach, przyjechali znajomi, którzy wakacje spędzali w luksusowym hotelu w Juracie – wspomina pani doktor. Opowiadali, że oni na urlopie chcą być obsłużeni, a nie gotować, prać, sprzątać. Wydawało im się, że na kemping jadą ci, którzy chcą mieć tanie wakacje. Posiedzieli chwilę, zachwycili się, że można być tak blisko wody. Widok na zatokę bardzo im się spodobał. Gdy usłyszeli, że za postawienie przyczepy przy brzegu trzeba zapłacić 20 tys. zł, jęknęli.

– A nasz kemping wcale nie jest najdroższy. Tu są takie, w których za miejsce w pierwszej linii płaci się w tym sezonie już 35 tys. – mówi Joanna.

Pływanie na desce  to czekanie na wiatr, niektórzy wstają o świcie, by wykorzystać pierwsze podmuchy

Pływanie na desce to czekanie na wiatr, niektórzy wstają o świcie, by wykorzystać pierwsze podmuchy

Foto: Maciej Moskwa

Nie ma wiatru

Gdy w ostatnim tygodniu czerwca szukam w Chałupach noclegu i znajduję przyczepę do wynajęcia, mówią mi, że mam cholerne szczęście. 400 zł za dobę. Przyczepa stoi blisko ubikacji. Wokół wyłącznie takie jak ta, która mi się trafiła: ustawione jedna przy drugiej. Odległości między przyczepami a toaletami są tak niewielkie, że gdy idę wziąć prysznic, boję się, czy nie uderzę drzwiami kogoś, kto akurat będzie chciał opuścić swoją przyczepę.

W nocy nie mogę zasnąć, w przyczepie gorąco. Budzę się o świcie zmęczona wdychaniem nagrzanego powietrza. Idę nad zatokę, bo słyszałam, że ci, którzy mają największą zajawkę na pływanie, wychodzą z deską krótko po wschodzie słońca. Jednak na zatoce pusto. Nie ma wiatru.

– Wczoraj też nie było wietrznie. Jutro ma być lepiej – mówią instruktorzy ze szkółki kitesurfingu. 12 h zajęć z instruktorem plus wypożyczenie sprzętu i pianki kosztuje u nich 1850 zł, ale gdy są takie dni jak dziś, że nie wieje, to nie mają co robić. Chyba że ktoś chciałby trochę teorii.

– Ile lekcji trzeba wziąć, żeby jakoś sobie radzić na wodzie? – pytam.

– 10, 12 indywidualnych i można pływać – zapewnia Piotr (w ubiegłym miesiącu skończył medycynę, od lat przyjeżdżał na Hel wyszaleć się na kajcie, w wakacje zarabia, ucząc innych). Lekcje biorą i dzieci, i dorośli, także tacy 50 plus. Nie wszyscy jednak są tutaj, żeby pływać.

– Szczerze? Jak patrzę na niektórych, to się zastanawiam, dlaczego tu przyjechali – mówi Piotr.

Ola (drugi rok psychologii) mówi, że od osób, które uczy, często słyszy, że nie ma w Polsce drugiego tak fajnego miejsca. Twierdzą, że tu uwalniają się od zmartwień.

– Z pewnością uwalniają się od pieniędzy – twierdzi trzeci z instruktorów, Kuba. Pochodzi z Czech, typ backpackera – dziś tu, jutro tam, wysmagany wiatrem, włosy w nieładzie. – Gdy przyjechałem do Chałup i zobaczyłem te przyczepy, pół metra jedna od drugiej, pomyślałem: zwariowali? To jakiś horror – mówi. Nienawidzi błądzić w tym labiryncie przyczep. W życiu nie chciałby tu spędzać urlopu. I już dawno by stąd wyjechał, ale się zakochał. I tak tu siedzi z powodu dziewczyny. – Mnie trzyma miłość. Ale co tu trzyma innych? – mówi. Wiatr raz jest, raz go nie ma, zresztą jednym na wietrze zależy, innym wcale, skoro nie przyjechali tu pływać.

– Nieraz się zastanawiałem, z jakiego powodu chcą tu być? Siedzą w tym ścisku, niewygodnie, bo jednak kemping to kemping. A wydają tyle, że można by za to spędzić wakacje w hotelu na Karaibach – mówi Kuba.

Mekka surferów

– Nie ma badań, które by pozwalały ocenić, jaki procent Polaków lubi Chałupy i za co – uśmiecha się dr Michał Lutostański, socjolog z Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS. Można tylko zgadywać, że wielu przyciąga klimat na poły subkulturowy. – Choć polskie wybrzeże pełne jest charakterystycznych miejsc: Władysławowo czy Mielno kojarzą się rozrywkowo, okolice Jantaru i Mierzeja Wiślana – rodzinnie, to nie ma drugiego takiego miejsca jak Chałupy. Nazywane mekką surferów, przyciąga tych, którzy chcą pobyć w takim klimacie – tłumaczy dr Lutostański.

Niektórzy wykupują dwa miejsca pod przyczepy, żeby mieć więcej przestrzeni.

Niektórzy wykupują dwa miejsca pod przyczepy, żeby mieć więcej przestrzeni.

Foto: Maciej Moskwa

– Dawniej to naprawdę była mekka surferów. Ale już nie teraz – mówi Wojtek, instruktor windsurfingu. Od kilkunastu lat w każde wakacje zarabia tu, dając wczasowiczom lekcje. Przygląda się im i temu, jak bardzo zmienia się to miejsce.

– Kiedyś to była polska Kalifornia. Ludzie na tym piasku okalanym wodą chcieli się napływać, wybawić i było jak w piosence Wodeckiego „Chałupy Welcome To, Bahama mama luz”. Aby pływać na desce, trzeba mieć cierpliwość i dużo czasu, żeby ustrzelić najlepszy warun, czyli odpowiedni wiatr, dobrą falę. Początkowo przyjeżdżali więc ci, którzy mieli dużo czasu, jacyś freelancerzy, którzy sobie tak poukładali robotę, żeby móc poczekać na warun. Albo backpackerzy, którzy nie musieli sobie niczego układać, tylko czekali na dobry wiatr. Luzacy, barwni, interesujący, chodzący cały dzień na bosaka, śmiejący się, palący blanty. Za nimi przyjechali ci, których zaciekawił powstający tu świat. Zaczęli zachęcać znajomych. I w ten sposób – poza surferami – trafiło tu mnóstwo randomowych osób, które nawet nie chcą wchodzić na deskę. Gdy chętnych zaczęło przyjeżdżać więcej, niż kempingi mogły pomieścić, musiało się skończyć wzrostem cen i tym, że namioty, za postawienie których nie można przecież zażądać 20 czy 30 tys., zaczęły być wypierane przez przyczepy. Teraz przyczepy wypierają przyczepy – starsze, kupowane za 50 tys. zł, ustępują miejsca nowszym, za niemal ćwierć miliona. Klasa średnia, która dawniej rozkładała się w pierwszym czy drugim rzędzie, jest spychana przez klasę wyższą coraz bliżej toalet – mówi Wojtek.

I dodaje: – Stoją tu najnowsze modele audi, bmw, ale też porsche, aventadory, maserati. Właściciele tych wygodnych wozów raczej nie chcą mieć niewygody. Są tacy, którzy wykupują dwa miejsca pod przyczepy, żeby mieć więcej przestrzeni. Budują tarasy przed przyczepą, na przyczepie. Wstawiają jacuzzi. Coraz więcej tu przyczep z elegancką łazienką, żeby nie trzeba było korzystać ze wspólnych toalet, z wygodną kanapą, podgrzewaną podłogą na wypadek, gdyby zrobiło się zimniej, zmywarką, pralką, telewizorem 50 cali.

Republika dzieci

– Nie mamy telewizora, nie korzystamy z komputera, czytamy, gramy w planszówki – mówi Joanna, która stara się z rodziną zachować klimat życia kempingowego. Przez wiele lat miała żal do męża, że wciąż tu przyjeżdżają. – Teraz widzę, że to były dobre lata – mówi. – Dobre, szczególnie ze względu na dzieci – tłumaczy.

Syn, jak jest wiatr, wstaje o piątej rano, bo sorry, fala nie poczeka. Później na chwilę o dziewiątej wpada na śniadanie i dalej na zatokę. Z kolei córka o dziewiątej już idzie prowadzić zajęcia, jest instruktorką windsurfingu, jak jest dobry wiatr, pracuje do 18.

– Cieszę się, że zdążyły się tu wychować – mówi Joanna. W jeszcze prawdziwych, kempingowych warunkach.– Jeżeli nie były akurat na lekcji windsurfingu czy kitesurfingu, to na rowerze, na trampolinie albo bawiły się w policjantów i złodziei. Nigdy nie trzeba było szukać dzieciom zajęć. To trochę dzieci z Bullerbyn. Takie 6— czy 7-letnie już nie trzymały się mamy, taty, tylko kolegów. Krążąc między przyczepami. Zdarzało się, że u jednej „cioci” dostały obiad, druga dała deser. U nas na kempingu nadal jeszcze jest ta atmosfera, można umówić się z rodziną z sąsiedniej przyczepy: ja teraz idę na jogę albo rower, zerknijcie na mojego Jasia. A później ja zerknę na ich dziecko – mówi.

Przez lata pozawiązywały się przyjaźnie. – Córka ma dwie koleżanki, z którymi spotyka się tu od urodzenia, rok w rok. Czekają do wakacji, żeby się tylko znów zobaczyć.

Sezon na Helu rozpoczęty, Chałupy, 1 lipca 2021 r.

Sezon na Helu rozpoczęty, Chałupy, 1 lipca 2021 r.

Foto: Maciej Moskwa

– Przyjeżdżałam tu z rodzicami i ciągnie mnie tu – mówi Martyna (ma 28 lat, pracuje w agencji rekrutacyjnej), co roku na kemping do Chałup przyjeżdża z przyjaciółkami. Teraz ona już z dzieckiem, one już z dziećmi. W przyczepie dwa na sześć, rząd drugi od drogi. Ciasno, żadne luksusy, a płacą 3 tysiące za tydzień. Przez sentyment, przez wzgląd na dawne, spędzone tu lata. – Mój mąż powiedział: to szaleństwo. On by nie brał w tym udziału – mówi Olga, przyjaciółka Martyny, prawniczka. Jej mąż nie może pojąć: 3 tysiące za taką ciasnotę? A to i tak jest mało, kolega im wynajął swoją przyczepę, policzył niedrogo.

Absurdy nowych czasów

– Tylko chyba dzięki temu, że są tu jeszcze ludzie, którzy przyjeżdżają od lat, którzy tworzyli albo przynajmniej pamiętają klimat dawnych Chałup, to miejsce ma w sobie jeszcze coś z tamtych czasów. Natomiast martwią mnie absurdy czasów nowych. Ci ludzie, którzy przyjeżdżają tu tylko poudawać surferów, bo nie zobaczysz ich na wodzie, ale pijących szampana Moët – mówi Wojtek.

– Mam nadzieję, że za jakiś czas będzie kontrtrend. Ludzie zorientują się, że jedyne, co osiągnęli, to zmienili fajne, surferskie miejsce w bananownię. Może zaczną się przenosić w inne miejsce, a zostaną tylko ci, którzy tu przyjeżdżali od dawna. I zaczną przyjeżdżać ci, którzy by chcieli tu być, ale teraz ich nie stać. Dojdzie nowa energia, a nie jeszcze większa kasa. Na razie ci, którzy chcą surfować, przenoszą się dalej, szukają nowych miejsc. Jeśli chodzi o sporty wodne, obiecująco wyglądają Żuławy Wiślane, Stara Wisła, okolice Elbląga. Te miejsca dopiero czekają na swój czas. Pierwsi będą tam ludzie z pasją i namiotem. Jak już rozniesie się, że tam robi się interesująco, za nimi przyjadą ludzie passatami, a później ci w Ferrari.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
27

04.07.2021

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

„Premier zdał sobie sprawę z tego, jak źle to zabrzmiało”. PiS i prezydent ruszyli z szarżą

„Premier zdał sobie sprawę z tego, jak źle to zabrzmiało”. PiS i prezydent ruszyli z szarżą

„Klasa średnia w Polsce jest armią najemników. Żyje na pokaz, żeby nie być gorszym od sąsiada”

„Klasa średnia w Polsce jest armią najemników. Żyje na pokaz, żeby nie być gorszym od sąsiada”

Komunie kosztują Polaków krocie. „Kredytu dobraliśmy jedynie 20 tys.”

Komunie kosztują Polaków krocie. „Kredytu dobraliśmy jedynie 20 tys.”

Japan’s Population Crisis Worse Than Expected, Births Data Shows – B1

Japan’s Population Crisis Worse Than Expected, Births Data Shows – B1

Rogaska: syndrom oblężonej twierdzy, za który słono zapłacimy. Dokładają się do tego i Miller, i Tusk

Rogaska: syndrom oblężonej twierdzy, za który słono zapłacimy. Dokładają się do tego i Miller, i Tusk

„Uczysz się czegoś, co za chwilę przestanie istnieć”. Jakie studia wybrać, żeby nie przegrać z AI?

„Uczysz się czegoś, co za chwilę przestanie istnieć”. Jakie studia wybrać, żeby nie przegrać z AI?

The Hidden Benefit 
of Good Marriages – B2

The Hidden Benefit of Good Marriages – B2

Były wiceszef KNF: Czuję się mniej bezpieczny, niż po zamachu na moje życie

Były wiceszef KNF: Czuję się mniej bezpieczny, niż po zamachu na moje życie

Co zrobić, gdy zaginie dziecko? „Każdy szczegół z jego życia może mieć znaczenie dla policji”

Co zrobić, gdy zaginie dziecko? „Każdy szczegół z jego życia może mieć znaczenie dla policji”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Atak żmii zygzakowatej. Co robić, gdy poczujesz ukąszenie?

Atak żmii zygzakowatej. Co robić, gdy poczujesz ukąszenie?

5 maja, 2026
Lubelskie. Pożar lasu w powiecie biłgorajskim. W akcji około 200 strażaków

Lubelskie. Pożar lasu w powiecie biłgorajskim. W akcji około 200 strażaków

5 maja, 2026
Ukraina. Rosja zaatakowała bombami lotniczymi. Wielu zabitych i rannych

Ukraina. Rosja zaatakowała bombami lotniczymi. Wielu zabitych i rannych

5 maja, 2026
Matura 2026 z matematyki unieważniona przez CKE. Uczniowie z telefonami

Matura 2026 z matematyki unieważniona przez CKE. Uczniowie z telefonami

5 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Złom bardzo poszukiwany i cenny. Za węglik spiekany można dostać nawet 400 zł za kilogram – Biznes Wprost

Złom bardzo poszukiwany i cenny. Za węglik spiekany można dostać nawet 400 zł za kilogram – Biznes Wprost

5 maja, 2026
Nowy program Mirek ma ruszyć latem. 8000 zł na zbieranie deszczówki

Nowy program Mirek ma ruszyć latem. 8000 zł na zbieranie deszczówki

5 maja, 2026
Sucha Rzeczka. Bohaterska akcja strażnika granicznego

Sucha Rzeczka. Bohaterska akcja strażnika granicznego

5 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.