Tymczasem Bosak stwierdził, że będzie namawiał kierownictwo partyjne do poparcia Sławomira Mentzena jako kandydata całej formacji w wyborach prezydenckich 2025.
„Dziękuję za wszystkie głosy zachęcające mnie do startu i proszę o zaufanie, że to najwłaściwsza decyzja, pozwalająca utrzymać jedność i rozwój Konfederacji” – napisał później w swoich mediach społecznościowych Krzysztof Bosak.
Wybory prezydenckie 2025. Rezygnacja Krzysztofa Bosaka ze startu
Deklaracja Bosaka wywołała w PiS niemałe poruszenie. Posłowie, z którymi rozmawiamy, nie kryją zadowolenia z takiego obrotu sprawy. Dlaczego?
PiS kalkuluje, że Krzysztof Bosak byłby zagrożeniem dla kandydata PiS, bo w pierwszej turze odbierałby głosy kandydatowi PiS, ktokolwiek nim zostanie. Bosak odwołuje się bowiem do tego samego elektoratu co PiS – patriotycznego, narodowego, ceniącego wartości konserwatywne itd.
Widać to było po wynikach wyborów parlamentarnych, gdy Bosak został liderem listy Konfederacji na Podlasiu i osiągnął tam bardzo dobry wynik (prawie 45 tysięcy głosów), stając się konkurencją dla kandydatów z listy PiS (jedynka PiS Jacek Sasin dostał 59 tysięcy głosów).
Tymczasem, wedle naszych rozmówców z PiS, Sławomir Mentzen jest problemem, ale bardziej dla Trzeciej Drogi i jej kandydata, którym najprawdopodobniej będzie Szymon Hołownia. Obaj odwołują się do podobnego elektoratu, liczą na wyborców liberalnych gospodarczo i stawiają na przekaz skierowany do przedsiębiorców.
W PiS usłyszeliśmy także, że sytuacja, w której startuje nie Bosak a Mentzen „jest dla PiS wygodna, bo Mentzen ma sposób na niezadowolonych wyborców Koalicji 15 października”.
– Chodzi o to, że krytykuje ich z zupełnie innych pozycji niż my i jest w tym wiarygodny. Przed nami teraz zupełnie inne wyzwanie, dotyczące wyboru naszego kandydata, który musi okazać się w drugiej turze strawny także dla wyborców Mentzena – uważa jeden z naszych rozmówców, analizując nową sytuację, w jakiej znalazła się partia po decyzji liderów Konfederacji.
PiS już od pewnego czasu próbuje zakopać topór wojenny z Konfederacją, a zwłaszcza z jej liberalnym skrzydłem, w którym nie widzi zagrożenia. Temu ma służyć m.in. powołany w Sejmie zespół Proste Podatki, który pracuje nad projektami ustaw, które wspólnie mogłyby popierać i PiS, i Konfederacja.
Prawybory na prawicy. Był pomysł, ale upadł
Informując o swojej decyzji dotyczącej rezygnacji ze startu w wyborach prezydenckich Krzysztof Bosak wspomniał też o sytuacji, w której mógłby zmienić zdanie. Stwierdził, że jest gotów stanąć do walki o Pałac Prezydencki, ale wówczas, gdy dojdzie do prawyborów na całej prawicy. Dodał też, że pomysł nie wyszedł od niego, lecz od środowisk prawicowych publicystów i komentatorów, które wystosowały apel w tej sprawie. Podpisali go m.in. Witold Gadowski, Paweł Lisicki, prof. Andrzej Nowak, Jan Pietrzak, Jan Pospieszalski i inni.
Z informacji Interii wynika, że także w kierownictwie PiS przez moment pojawił się taki pomysł. Szybko jednak upadł, bo nie zyskał aprobaty większości czołowych polityków partii. Powód był prosty.
– W prawyborach mógłby wygrać nie ten, kto ma szansę na zwycięstwo w wyborach, ale ten kto byłby najbardziej radykalny i wyrazisty wśród sympatyków prawicy. To było zbyt duże ryzyko – tłumaczy nam osoba znająca kulisy sprawy.
W partii obawiano się, że jeśli prawybory wygra Patryk Jaki lub Przemysław Czarnek, to nie będzie odwrotu od tej decyzji, a mieliby oni niewielkie szanse na zwycięstwo w drugiej turze.
PiS obecnie prowadzi wciąż badania, dotyczące cech i oczekiwań, jakie powinien posiadać idealny kandydat PiS na prezydenta. Prezes PiS, jak usłyszeliśmy, zna już ogólny profil kandydata, teraz zastanawia się, kto najlepiej do tego profilu mógłby pasować. Każdy z rozważanych przez kierownictwo kandydatów ma swoje słabe i mocne strony. Na dziś nie ma nikogo, kto wpisywałby się w stworzony przez badania profil w stu procentach.
Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage – polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!













