Były wiceminister Jacek Żalek usłyszał poważne zarzuty w sprawie afery w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Przekonuje jednak, że sam był ofiarą układu. Autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” dotarli do byłych współpracowników Żalka, którzy przedstawili im jego wersję wydarzeń.

Nowe informacje ws. poszukiwań Romanowskiego. Służby są już blisko złapania posła

W ubiegłym tygodniu były poseł, wiceminister w rządzie PiS i współzałożyciel Partii Republikańskiej Jacek Żalek został razem z sześcioma innymi osobami zatrzymany przez CBA. Usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, usiłowania oszustwa w odniesieniu do mienia o znacznej wartości oraz powoływania się na wpływy. Śledztwo dotyczy nieprawidłowości w przyznawaniu dotacji w ramach konkursu „Szybka ścieżka — Innowacje cyfrowe”. Organizatorem konkursu było Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Żalek nadzorował je jako wiceminister funduszy i polityki regionalnej w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Były poseł Jacek Żalek ma prokuratorski zakaz kontaktowania się z mediami. Autorom podcastu „W związku ze śledztwem” Mariuszowi Gierszewskiemu z Radia ZET i Dominice Długosz z „Newsweeka” udało się jednak porozmawiać z byłymi współpracownikami polityka.

Według nich Żalek został zatrzymany w Białymstoku tuż przed zaplanowanymi spotkaniami z dawnymi oficerami służb specjalnych. Żalek od wielu miesięcy próbował dotrzeć do opinii publicznej i polityków ze swoją wersją wydarzeń. Chodzi o działania w końcówce rządów PiS przy przyznawaniu grantów w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Swoje tezy zawarł w doniesieniu do prokuratury, które złożył w październiku 2024 roku. Doniesienie to w czerwcu 2025 r. zostało przekazane Prokuraturze Europejskiej — właśnie tej, która tydzień temu postawiła Żalkowi zarzuty.

Żalek utrzymuje, że za aferą NCBiR stoi grupa powiązana z Adamem Bielanem, której zakusom on sam musiał się opierać.

Cofnijmy się do początku roku 2023. Po ujawnieniu przez Radio ZET informacji, że w konkursie NCBiR „Szybka Ścieżka — Innowacje Cyfrowe” przyznano 55 mln zł na projekt 26-latka, który spółkę z kapitałem 5 tys. zł zarejestrował w mieszkaniu prywatnym 10 dni przed złożeniem wniosku, wybuchła afera związana z grantami NCBiR.

Do jej wyjaśnienia rzucili się posłowie ówczesnej opozycji Michał Szczerba i Dariusz Joński, którzy ujawnili wiele nieprawidłowości w działalności centrum. Do NCBiR weszła kontrola CBA, w efekcie w marcu 2023 r. centrum wstrzymało wypłaty dla kilkudziesięciu firm, rezygnując z wielu projektów. Ze stanowisk zostali odwołani p.o. dyrektora NCBiR Paweł Kuch i wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jacek Żalek.

Drugim z projektów, które wywołały wtedy duże kontrowersje, był ten dotyczący „opracowania rozwiązań w zakresie cyberbezpieczeństwa” podmorskich kabli. W programie „Szybka Ścieżka — Innowacje Cyfrowe” przyznano na niego 123 mln zł, co było kwotą niespotykaną w takich konkursach. Dodatkowo szybko wyszło na jaw, że Piotr M. — właściciel firmy z Białegostoku, która złożyła projekt — jest dobrym znajomym Jacka Żalka, a wiceminister jest gorącym zwolennikiem przedsięwzięcia, ochrzczonego przydomkiem „projekt Kabel”. Piotr M. oraz jego współpracownicy z białostockiej firmy usłyszeli zarzuty tydzień temu, podobnie jak Żalek.

Współpracownicy Żalka, z którymi rozmawiali dziennikarze, twierdzą jednak, że poparcie Żalka dla „projektu Kabel” nie wynikało z kolesiostwa, lecz z przekonania o dużym potencjale proponowanych przez firmę Piotra M. rozwiązań.

„Projekt Kabel” złożony do NCBiR był tylko fragmentem dużego projektu o nazwie „Rejewski” dotyczącego stworzenia najszybszego połączenia telekomunikacyjnego z Nowego Jorku przez Polskę do Bombaju. Całą inwestycję, w którą miał być zaangażowany kapitał amerykański, wyceniano według tych relacji na ponad 4 mld zł. Miała też przynieść nawet 200 mld zł przychodów.

Ówczesny wiceminister Jacek Żalek miał w tej sprawie spotykać się z premierem Mateuszem Morawieckim oraz zabiegać o polityczne wsparcie u prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Projekt miał być również analizowany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Według informatorów autorów podcastu wybuch afery wokół NCBiR całkowicie pokrzyżował te plany.

Otoczenie Jacka Żalka twierdzi, że polityk miał być szantażowany przez grupę związaną z Adamem Bielanem. Wspomniana grupa miała grozić Żalkowi, że zablokuje finansowanie „projektu Kabel”, jeśli nie zdoła przeforsować swojego kandydata na dyrektora NCBiR. Po wybuchu afery Żalek miał, według relacji jego współpracowników, „dostawać na komunikatorze internetowym groźby”, że „może już wyjeżdżać z Polski, bo nie zostanie mu to darowane”.

Autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” zauważają, że ostatecznie śledczy nie wzięli pod uwagę wyjaśnień Jacka Żalka, skoro usłyszał on zarzuty. Według informacji dziennikarzy Żalek po zatrzymaniu miał odmówić składania wyjaśnień. Żalek i Bielan mieli też być wcześniej wielokrotnie przesłuchiwani w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w NCBiR.

Ona jest czołową dziennikarką polityczną, a on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.

Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia Zet i „Newsweek Polska” na YouTube’a.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version