Dlaczego tak łatwo przychodzi nam nienawidzić ludzi, którzy myślą inaczej niż my? Psycholog społeczny Paul Dolan przekonuje w swojej książce, że źródłem współczesnych podziałów nie są same różnice poglądów, lecz „poglądyzm” — skłonność do oceniania wartości człowieka przez pryzmat jego przekonań. W jednym z rozdziałów analizuje, co naprawdę kształtuje nasze zapatrywania i dlaczego nawet brat i siostra wychowani przez tych samych rodziców mogą mieć zupełnie różne poglądy na świat.
Co roku w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia moje dzieci i ja jedziemy do centrum Brighton i przekazujemy jedzenie, napoje i pieniądze dla bezdomnych. Kilka lat temu, kiedy Poppy miała dziewięć lat, a Stan osiem, kupiliśmy kubek herbaty dla bezdomnej kobiety. Ta zapytała, czy mogłaby dostać do niej cukier.
Kiedy poszliśmy z powrotem do kawiarni po cukier, między moimi dziećmi i mną wywiązała się rozmowa na temat moralności tej sytuacji (bez obaw, dzieci nie ujmowały tego w takich kategoriach). Córka była zdania, że kobieta zachowała się niewdzięcznie i że powinna po prostu nam podziękować, przyjąć herbatę i sama pójść po cukier. Z kolei syn uważał jej prośbę za całkowicie uprawnioną. I Poppy, i Stan przedstawili dobre argumenty na poparcie swoich stanowisk. Ostatecznie każde z nich pozostało przy swoim zdaniu, ale się nie pokłócili. A przynajmniej żadne nie przyłożyło drugiemu.
Każde z moich dzieci widziało naszą interakcję z bezdomną kobietą w zupełnie innym świetle, mimo że oboje wychowali się w tym samym domu. Nie wątpię, że czytelnicy mający dwójkę lub więcej dzieci zaobserwowali podobne różnice w postrzeganiu przez nie świata. Tego rodzaju przykłady uświadamiają nam, że nasze przekonania mogą być zakorzenione w tym, kim jesteśmy na najgłębszym, najbardziej fundamentalnym poziomie.
W związku ze złożonością procesu formowania się przekonań musimy pogłębić naszą wiedzę na temat czynnika „naturalnego”, żeby zrozumieć, w jaki sposób genetyczna matryca kształtuje nasze przekonania i reakcje na otaczający nas świat — być może również na nasz poziom poglądyzmu. Warto zauważyć, że nie zaszlibyśmy daleko jako gatunek w procesie ewolucji, gdybyśmy wszyscy myśleli w ten sam sposób.
Czynnik wychowania obejmuje wpływ, który środowisko domowe, edukacja i wartości podzielane w społeczeństwie wywierają na nas w okresie formowania się naszej osobowości. Tradycje i nauki rodzinne w ogromnym stopniu wpływają na nasze przekonania religijne; warunkowanie kulturowe kształtuje przekonania na temat ról płciowych i norm społecznych i tak dalej.
Siłą rzeczy traktowaliśmy każde z naszych dzieci inaczej choćby dlatego, że pierwsze przez piętnaście miesięcy było jedynaczką, a drugie nigdy nie doświadczyło tego „przywileju”; oraz ponieważ jedno z nich jest dziewczynką, a drugie chłopcem. W różnych badaniach pokazano, jak wierzenia religijne, ideologie polityczne i opinie na temat różnych problemów społecznych są często kształtowane przez środowisko rodzinne. W jednym z wyjątkowych eksperymentów w latach osiemdziesiątych przebadano 471 rodziców, a dekadę później ich dorosłe dzieci.
Wyniki pokazały znaczący poziom transmisji przekonań z rodzica na dziecko. Jak jednak można było się spodziewać, na poziom wspomnianej transmisji wpływ miały takie czynniki, jak siła więzi łączącej rodzica z dzieckiem, spójność poglądów politycznych w rodzinie oraz szerszy klimat polityczny, w którym dziecko funkcjonowało w kluczowym okresie rozwoju.
Na temat wpływu natury i wychowania od stuleci toczy się zażarta dyskusja. Najprostsza i jednocześnie najbardziej złożona odpowiedź — osadzona w epigenetyce — mówi, że oba te czynniki współgrają w kształtowaniu naszych przekonań. Wykazano na przykład, że opieka matki we wczesnym okresie życia wpływa na geny związane z reakcjami na stres, co z kolei zmienia reakcje na poziomie behawioralnym oraz odporność na stres w dorosłym życiu. Tego rodzaju odkrycia uświadamiają nam, że nawet w genetycznie podobnych grupach jednostek mogą się rozwinąć odmienne reakcje na stres, a co za tym idzie — różnorodne przekonania na temat świata oparte na wczesnych doświadczeniach.
Innym ważnym obszarem są badania nad rozwojem poznawczym, gdzie uczeni analizują, w jaki sposób współgranie predyspozycji genetycznych ze środowiskiem edukacyjnym i społecznym kształtuje przekonania i uprzedzenia poznawcze jednostek. Stymulujące środowisko domowe w połączeniu z wysokiej jakości możliwościami edukacyjnymi może wzmocnić rozwój poznawczy, co prowadzi do rozwinięcia się odmiennych przekonań i umiejętności podejmowania lepszych decyzji.
Trzeci czynnik to ekspozycja na bodźce. Mówi ona o ważnej roli osobistych doświadczeń i mediów w formowaniu i modyfikowaniu naszych przekonań. Każde z moich dzieci czerpie informacje z innego źródła i z innych platform mediów społecznościowych: córka z TikToka, a syn od Sidemenów na YouTube’ie. Jako dorośli obserwujemy dalsze różnice między nimi, których nie dałoby się wyjaśnić samym współgraniem natury i wychowania.
Badania prowadzone przez politologów pokazują ogromną rolę systemów politycznych, partii politycznych i liderów na kształtowanie przekonań. Choć istnieją przekonujące dowody na to, że elity polityczne są w stanie w znaczący sposób wpływać na systemy przekonań społeczeństwa za pomocą propagandy, być może przecenia się stopień takiego „odgórnego” wpływu na przekonania. Na przykład w badaniu przeprowadzonym na X/Twitterze w czasie wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku w Hiszpanii nie znaleziono dowodów potwierdzających, że ekspozycja na spolaryzowane treści zwiększyła polaryzację społeczeństwa.
Czwartym czynnikiem są normy. Przekonaliśmy się już, że mamy potrzebę przynależności i że przejmujemy przekonania osób ze swojego otoczenia. Z przeprowadzonych niedawno badań wynika, że nasze poglądy na rasę i religię kształtują się pod wpływem środowiska, w którym żyjemy. Nowe badania nad mieszkańcami Stanów Zjednoczonych, którzy się przeprowadzili, pokazują, że osiem procent z nich zmienia przynależność partyjną w pierwszym roku po przenosinach, jeżeli nastąpiły z obszaru zdominowanego przez republikanów na obszar zdominowany przez demokratów — i vice versa. Nawet jeśli takie osoby odznaczałyby się większą gotowością do zmiany poglądów od tych, którzy mieszkają dalej w tym samym miejscu, mamy do czynienia ze znaczącymi i szybkimi zmianami sympatii politycznych.
Jak Dan Gilbert przypomniał mi podczas naszego ostatniego spotkania, nasze poglądy można pod wieloma względami uznać za więzi, które spajają nas ze sobą. W przeprowadzonym niedawno badaniu przeanalizowano, w jaki sposób środowisko z czasów dzieciństwa wpływa na zachowania polityczne obywateli Stanów Zjednoczonych. Autorzy stwierdzili istnienie silnego „wpływu ekspozycji” sprawiającego, że sympatie polityczne jednostki pokrywają się zwykle z dominującą orientacją polityczną w kraju, w którym żyli jako nastolatkowie, czyli w okresie pod wieloma względami kluczowym dla rozwoju człowieka (w tym gustów muzycznych).
Istnienie wspomnianych czterech czynników pokazuje, że nasze przekonania są w dużej mierze kształtowane za nas, a nie przez nas. Uważam na przykład, że tolerancję przejąłem głównie od mamy (przez jej geny oraz to, jak mnie wychowała). Nawet wybór platform społecznościowych przez moje dzieci miał znacznie więcej wspólnego z tym, co było modne w ich grupie rówieśniczej, niż z ich „wolną wolą”. Większość z nas chciałaby myśleć, że jakaś część czynów, myśli i odczuć jest wynikiem wolnej woli.
Co istotne, używamy tego przekonania do usprawiedliwiania naszych osądów na temat przekonań innych ludzi. Kiedy zakładamy, że ktoś „wybrał sobie” poglądy odmienne od naszych, staje się on obiektem naszego poglądyzmu w znacznie większym stopniu niż gdybyśmy uznali, że nie miał w tej kwestii żadnego wyboru.
Powtórzmy: liczy się przede wszystkim to, jak postrzegamy sytuację. Nawet jeśli nie wybrałeś czy nie wybrałaś zbyt wielu ze swoich przekonań, ja mogę uważać, że tak właśnie było, a to wystarcza, żeby podsycić mój poglądyzm. Mógłbym oczywiście być poglądystą nawet wtedy, gdybym uznał, że nie wybrałeś lub nie wybrałaś swoich przekonań — podobnie jak rasista niekoniecznie przejmuje się tym, że nie wybieramy koloru skóry, z jakim się rodzimy — niemniej założenie o istnieniu podmiotowości (domniemanej lub faktycznej) znacznie ułatwia dyskryminację.
Fragment książki Paula Dolana „Poglądyzm. Jak przestać nienawidzić ludzi, z którymi się nie zgadzamy” wydanej przez Wydawnictwo Port. Tytuły i lead przygotowała redakcja „Newsweeka”.
Okładka książki „Poglądyzm. Jak przestać nienawidzić ludzi, z którymi się nie zgadzamy”
Foto: Mat. promocyjne
OPIS KSIĄŻKI OD WYDAWCY:
Dlaczego coraz trudniej rozmawiać z ludźmi, którzy myślą inaczej niż my?
Czy unikasz ludzi zdecydowanie przeciwnych imigracji? A może tych, które popierają prawa osób transpłciowych? Przeciwników aborcji? Zwolenników legalizacji narkotyków?
Lubimy uważać się za tolerancyjnych, ale w praktyce wielu z nas wpada w pułapkę poglądyzmu, czyli unika interakcji z osobami o radykalnie innych przekonaniach.
W swojej odważnej i niezwykle aktualnej książce Paul Dolan pokazuje, jak łatwo dzielimy się na przeciwstawne obozy i jak wysoką cenę za to płacimy. Odwołując się do badań z różnych dziedzin nauk społecznych, przekonuje, że patrzenie na świat tylko z jednej perspektywy prowadzi do błędnych decyzji i niepotrzebnych konfliktów.
Ta książka nie tylko diagnozuje problem. Oferuje też konkretne, proste narzędzia, które pomagają budować większą otwartość, ciekawość i wzajemne zrozumienie — w rozmowach z bliskimi, w pracy i w życiu publicznym.

