-
Premier Łotwy Andris Kulbergs domaga się od Unii Europejskiej siedmiu miliardów euro na zbrojenia w związku z wojną toczącą się za granicą kraju i nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.
-
Kulbergs argumentuje, że środki z nowego budżetu UE mają zrekompensować Łotwie straty wynikające z zerwania stosunków handlowych z Rosją oraz wydatki na zbrojenia trafiające do innych państw UE.
-
Według Politico polityka Łotwy wobec Rosji może się zmienić po wyborach, gdyż obecny premier prawdopodobnie będzie musiał stworzyć koalicję z partiami o różnych poglądach na relacje z Kremlem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Najnowsze ustalenia w sprawie żądań Rygi w stosunku do Brukseli publikuje wtorkowe Politico. Jak czytamy, pieniądze, których domagać się ma Andris Kulbergs mają pochodzić z nowego, wieloletniego budżetu UE, a konkretnie Europejskiego Funduszu Konkurencyjności, którego wprowadzenie planuje Komisja Europejska.
Zdaniem premiera Łotwy wspomniane siedem miliardów euro miałoby zapewnić państwu środki, które to straciło w wyniku zerwania stosunków handlowych z Rosją. Ryga chciałaby też odzyskać część funduszy, które obecnie wydaje na zbrojenia, a które to trafiają do innych państw UE, będących producentami sprzętu wojskowego oraz amunicji.
Jak w rozmowie z Politico wskazuje premier Kulbergs, te siedem miliardów euro miałoby stanowić niemal połowę środków, które Ryga planuje wydać na obronę w siedmioletnim okresie budżetowym.
Łotwa żąda pieniędzy od Brukseli. W tle długi i zbrojenia
Żądanie ze strony władz w Łotwie pada nieprzypadkowo. Kluczowy jest tutaj termin – 3 października. To wtedy w państwie odbędą się wybory parlamentarne. Portal zauważa, że Ryga jest jednym z najwierniejszych sojuszników Brukseli w walce z Rosją.
Łotwa wie też, o co obecnie gra. Komisja Europejska szykuje się do wdrożenia nowego budżetu, w tym 125 mld euro w ramach wspomnianego Europejskiego Funduszu Konkurencyjności, które mają trafić do wszystkich państw UE w ramach projektów związanych z bezpieczeństwem, przemysłem zbrojeniowym i przestrzenią kosmiczną.
– Maksymalnie zwiększamy deficyt budżetowy (…), a z tego długu spłacamy (…) obronę całej Europy – mówi w rozmowie z Politico Kulbergs i wskazuje, że zaciągając pożyczki na zbrojenia de facto sponsoruje bezpieczeństwo państw, które znajdują się daleko od linii frontu.
Tu Kulbergs wskazuje na zakupy broni z Niemiec, Francji, Hiszpanii, Szwecji i Holandii. – Napędzamy ich gospodarki – dodaje.
Łotwa. Wybory parlamentarne i gra o miliardy z UE
Równocześnie, gdy rząd w Rydze negocjuje z Brukselą w sprawie środków z Europejskiego Funduszu Konkurencyjności, w kraju toczy się ta sama batalia na poziomie lokalnym.
– Tracimy pieniądze… rozmawiamy o tym, jak wspierać Ukrainę, ale jesteśmy ofiarą – mówi w rozmowie z Politico Ainārs Šlesers, biznesmen i populista, zasiadający w brukselskich ławach wraz ze skrajnie prawicowym ugrupowaniem Patrioci dla Europy.
Zdaniem Šlesersa Łotwa powinna domagać się funduszy w momencie, gdy Bruksela ponowie będzie rozważać kolejny pakiet sankcji wobec Rosji. – Nie chcę teraz rozmawiać o wecie (…). Myślę, że (…) znajdziemy pokojowe rozwiązanie – wskazuje, pytany o możliwe zablokowanie sankcji wobec Moskwy.
Jak dodaje, po zakończeniu wojny Łotwa powinna wrócić do wzajemnych relacji z Rosją. – Są rzeczy, których nie da się zastąpić, ponieważ jeśli to jest kraj sąsiedni i historycznie jesteśmy z nim powiązani (…) musimy znaleźć odpowiedni model – zaznacza.
Wybory parlamentarne na Łotwie. Trudna koalicja w dobie wojny
Jak zauważa Politico, partia obecnego premiera Andrisa Kulbergsa prowadzi w sondażach, jednak najpewniej będzie musiał on wejść w koalicję, by utrzymać stery władzy. Zdaniem portalu polityka Łotwy wobec Rosji może zmienić się po nadchodzących wyborach.
Za Kulbergsem znajduje się skrajnie prawicowa Suwerenna Siła, która jawnie opowiada się za przywróceniem wcześniejszych relacji w Kremlem. Za nią z kolei ulokowała się Łotwa na pierwszym miejscu Šlesersa, który – mimo poglądów – rozważany jest jako potencjalny koalicjant.
W skład nowego rządu mogłaby też wejść lewicowa Partia Postępu, która w sondażach na Łotwie zajmuje czwartą lokatę. Władze ugrupowania ostrzegają jednak przed możliwym wejściem do rządu polityków jawnie prawicowych. – Jestem w stu procentach pewien, że polityka zagraniczna Łotwy wobec Rosji z czasem ulegnie złagodzeniu – mówi Politico kandydat partii na premiera Andris Šuvajevs.













