Francuski dziennikarz Florian Tardif, korespondent politycznego magazynu „Paris Match”, twierdzi, że „związek platoniczny” między irańską aktorką Golshifteh Farahani a prezydentem Francji Emmanuelem Macronem „utrzymywał się przez kilka miesięcy”.
Nagranie, na którym Brigitte Macron wymierzyła policzek mężowi, obiegło media społecznościowe i wywołało lawinę spekulacji. Gdy w niedzielę 25 maja 2025 r. Emmanuel Macron przybył do Wietnamu, rozpoczynając swoją podróż po Azji, kamery uchwyciły dłoń na twarzy głowy państwa w momencie, gdy otwierały się drzwi Airbusa. — Żartowaliśmy z moją żoną, jak to często bywa — zapewniał wtedy prezydent Francji. Prawie nikt w to nie uwierzył.
Zapoczątkowało to nawet kryzys międzynarodowy. W kwietniu Trump nawiązał do tego policzka, wyśmiewając Macrona, gdy Francja odmówiła przyłączenia się do Izraela i Stanów Zjednoczonych w wojnie przeciwko Iranowi. Trump powiedział o francuskim prezydencie, że „jego żona traktuje go wyjątkowo źle, a on wciąż dochodzi do siebie po uderzeniu w szczękę”.
Macron odparł: — Nie zamierzam odpowiadać… Te komentarze nie zasługują na odpowiedź.
A mimo to jednak odpowiedział, podkreślając, że słowa prezydenta USA nie są „ani eleganckie, ani na odpowiednim poziomie”. Czasy, w których Macron dość skutecznie odgrywał rolę „zaklinacza Trumpa”, dobiegły końca.
„Czuła, że została wymazana”
W wydanej właśnie książce o Macronach przedstawiono inną wersję zdarzenia uchwyconego przez kamerę Associated Press na lotnisku w Hanoi.
W „Un Couple (Presque) Parfait” — „(Prawie) idealna para” — autorstwa Floriana Tardifa, korespondenta politycznego magazynu „Paris Match”, można przeczytać, że pierwsza dama była zła po tym, jak zobaczyła SMS-a do swojego męża od Golshifteh Farahani, irańskiej aktorki przebywającej na emigracji. Tardif pisze, że ta wiadomość SMS sprawiła, iż pani Macron obawiała się, że mąż może ją zostawić dla Farahani.
Dziennikarz twierdzi, że podczas przygotowywania swojej książki kilkakrotnie przeprowadzał wywiad z Brigitte Macron. Kiedy spotkał się z nią w marcu, przedstawiła ona własną wersję wydarzeń, mówiąc, że była „bardzo zmęczona”: „Podczas lotu występowały silne turbulencje, które uniemożliwiły mi sen. W tamtym momencie nie chciałam wysiadać. On próbował mnie rozśmieszyć. Probował oblać mnie wodą, a ja go odepchnęłam”.
Kiedy po raz pierwszy pojawiło się nagranie z Wietnamu, zespół Macrona początkowo próbował wszystko bagatelizować. Niektórzy członkowie najbliższego otoczenia prezydenta sugerowali, że nagranie mogło zostać wygenerowane przez AI, a później twierdzili, że nie było w tym nic wyjątkowego: „Prezydent uwielbia żartować z żony przed takimi momentami, kiedy mają rozpocząć oficjalne spotkanie. A ona zawsze podobnie reaguje”.
W swojej książce Florian Tardif przedstawia wersję, „przekazaną przez bliskich” pary i „zweryfikowaną z wieloma zewnętrznymi źródłami”. Podczas lotu Brigitte Macron miała „przeczytać wiadomość, której nie powinna była zobaczyć, co wywołało kłótnię dłuższą i gwałtowniejszą niż poprzednie i doprowadziło do tej sceny, której wszyscy byliśmy świadkami. Tym, co zraniło Brigitte, była nie tyle treść wiadomości. Raczej to, co sugerowała: sama idea… wystarczyła”.
Tardif cytuje przyjaciela pani Macron, który powiedział: „Czuła wtedy, że zostaje wymazana”.
Dziennikarz twierdzi, że „związek platoniczny” między irańską aktorką a Macronem „utrzymywał się przez kilka miesięcy”. W wywiadzie promującym swoją książkę powiedział, że prezydent wysyłał jej wiadomości, które „posuwały się dość daleko, w rodzaju: »Uważam, że jesteś bardzo ładna«”.
42-letnia Farahani zaprzeczyła jakiemukolwiek związkowi z Macronem. Pytano ją o to już w zeszłym roku, gdy po raz pierwszy pojawiły się plotki o romansie z prezydentem. Powiedziała wtedy tygodnikowi „Le Point”: „Myślę, że niektórym ludziom brakuje miłości i muszą wymyślać takie romanse, żeby wypełnić tę pustkę”.
„Jesteś idiotą?”
Tardif stwierdza w książce, że rola Brigitte Macron u boku prezydenta osłabła w trakcie drugiej kadencji. „Sama tak mówi. To nie jest nawet moja teza. To ona tak to odczuwa. Powtarza: »on mnie już nie słucha. On mnie już nie słucha«”.
Dziennikarz ujawnia, że Brigitte Macron „zawarła umowę” ze swoim mężem przed wyborami w 2017 r.: „Zgoda na jedną kadencję, ale nie na dwie”. Przez pierwsze lata w Pałacu Elizejskim Brigitte staje się „strażniczką”: „Jest jedyną osobą, która przekazuje mu to, co mówią Francuzi, co wyczuwa wśród społeczeństwa. I która mówi mu wprost, kiedy robi »głupotę«. I tak na przykład: we wrześniu 2018 r. podczas rozmowy z mężczyzną poszukującym pracy, Emmanuel Macron rzuca swoje słynne »wystarczy przejść na drugą stronę ulicy. I znajdziesz sobie pracę!«. Natychmiast zostaje za to zbesztany przez swoją żonę. Powiedziała mu: »Ty jesteś idiotą, czy jak?«” — pisze Tardif.
Potem jednak — wbrew wzajemnej umowie — Macron wystartował w wyborach w 2022 roku. „Wygląda na to, że wszystko działo się nieco za jej plecami, bez poinformowania jej o swoich zamiarach”. Obraz solidnej i niemal nierozłącznej pary z pierwszych lat prezydentury stopniowo zniknął: „Ich związek osłabł. Oddalili się od siebie” — podsumowuje dziennikarz. To „zerwanie” stało się widoczne dla wszystkich w maju 2025 roku, gdy prezydencki samolot wylądował w Wietnamie.
Wreszcie skandal!
We Francji, w której normalne jest, że prezydenci angażują się w pozamałżeńskie przygody, doniesienia o romansie nie wpłyną negatywnie na pozycję Macrona wśród wyborców — ta zresztą i tak jest już niezwykle niska. Co najwyżej położą kres spekulacjom, jakoby nie interesowały go kobiety — i uczynią z niego bardziej „normalnego” prezydenta. Rzekomy platoniczny związek z irańską aktorką to co prawda nie to samo, co wyczyny Chiraca, który miał przydomek „dwie minuty”. Albo ucieczki Hollande’a na skuterze boczną bramą Pałacu Elizejskiego — do słynnej aktorki.
Jak podkreśla dziennikarz Bruno Poncet: „Macron wpisuje się w linię swoich poprzedników. W końcu jest prezydentem takim jak inni. W końcu ma swój skandal, czy też plotkę z życia prywatnego. Powinno nas to nie obchodzić — ale przecież od 9 lat do bólu eksponuje swoje małżeństwo we francuskiej polityce”.