Można się spodziewać, że narrację o trójkącie kryptowaluty — brudne interesy na paliwach — PiS usłyszymy w najbliższych miesiącach ze strony rządu jeszcze wielokrotnie. Tylko czy będzie ona skuteczna? Jest z tym kilka problemów.
We wtorek prestiżowy dziennik „Financial Times” opublikował sensacyjny materiał na temat Orlenu. Jak ustalili reporterzy brytyjskiej gazety, powołana w czasach Obajtka szwajcarska spółka Orlenu straciła około 1,6 mld zł, próbując bezskutecznie kupić przez pośrednika — 25-latka z Hongkongu kierującego firmą zarejestrowaną w Dubaju — wenezuelską ropę.
„Financial Times” nie napisał całej prawdy. Oto kulisy afery w Orlenie
W materiale pojawia się też wątek kryptowalut: Wenezuela, mająca problem z dostępem do międzynarodowych instytucji bankowych, domagała się zapłaty w krypto. „Financal Times” opisuje, jak pracujący dla spółki Orlenu traderzy rzucali na stoły luksusowych restauracji w Caracas pendrive’y z setkami milionów złotych, przekazując je niepewnym pośrednikom.
Sprawę od razu skomentowali politycy rządzącej koalicji — i nic dziwnego, bo materiał uderza w Obajtka, będącego dziś europosłem PiS. Donald Tusk przed posiedzeniem rządu stwierdził: „wszystko układa się w bardzo ponurą całość. Oprócz tego magicznego trójkąta: kryptowaluty, brudne interesy na paliwach i PiS. Do tego dochodzą konsekwentne weta i blokady ze strony prezydenta, dotyczące tych dwóch tematów: kryptowalut i paliw”. Możemy się spodziewać, że narrację o trójkącie „kryptowaluty — brudne interesy na paliwach — PiS” usłyszymy ze strony rządu jeszcze wielokrotnie w najbliższych miesiącach, być może aż do wyborów.
Na ile taka narracja może być skuteczna dla strony rządowej?
Narracja wygodna dla rządu
Na pewno sytuacja, gdy media i opinia publiczna żyją aferami sklejonymi z największą partią opozycyjną i prezydentem zawdzięczającym jej zwycięstwo, jest wygodna dla rządu i tworzącej go koalicji. W wakacje to rząd był w defensywie — musiał tłumaczyć się z afery w Szpitalu Południowym i sprawy Kacprzyka. Gdy media zamiast o Kacprzyku zaczęły pisać o Przemysławie Kralu, odsłaniając polityczne powiązania szefa niesławnej giełdy kryptowalut z prawicą, sytuacja się odwróciła. I teraz druga strona znalazła się w defensywie.
Materiał „Financial Times” o Orlenie wzmacnia ten trend, przypominając opinii publicznej o Danielu Obajtku i o tym, w jaki sposób zarządzał największą polską spółką paliwową. To znów bardzo wygodny dla rządu temat. Obajtek zawdzięczał całą swoją karierę w spółkach skarbu państwa politycznym kontaktom; PiS i jego media przedstawiały go nie tylko jako genialnego menedżera, ale też wielkiego patriotę, męża opatrznościowego i człowieka wielkiego formatu, który kiedyś mógłby objąć najwyższe stanowiska w państwie.
Kompromitujące dla Orlenu informacje z czasów Obajtka przypominają, jak niekompetentne były kadry PiS — nie tylko w rządzie, ale też w spółkach skarbu państwa. Obajtek i PiS tłumaczą teraz, że afera nie ma nic wspólnego z obecnym europosłem PiS i że odpowiadają za nią wyłącznie zarząd szwajcarskiej spółki Orlenu oraz jego pośrednicy. Jeśli jednak ktoś musi się w ten sposób tłumaczyć, to od razu sytuuje się na pozycji trudnej do obrony w oczach opinii publicznej. Materiał „Financial Times” pokazuje rażący poziom niekompetencji w zarządzaniu szwajcarską spółką Orlenu, za co odpowiedzialność spada także na polskie kierownictwo.
Jednocześnie trudno spodziewać się, by narracja o trójkącie „krypto-paliwa-PiS” okazała się dla rządu gamechangerem. Są z nią bowiem trzy zasadnicze problemy.
Wierzchołki ciągle nie do końca się łączą
Trójkąt, jak wynika z samej definicji tej figury, musi mieć trzy wierzchołki i trzy łączące je boki. Trzy wierzchołki wskazanego przez Tuska trójkąta są bez wątpienia wyraźnie widoczne dla każdego poza najwierniejszym elektoratem PiS, kształtującym swoje wyobrażenie rzeczywistości wyłącznie na podstawie przekazów propagandowych mediów bliskich tej partii.
Z całą pewnością mamy w Polsce wielką aferę związaną z kryptowalutami i aferę Orlenu, w której państwowa spółka utopiła wielkie pieniądze na wątpliwych interesach. W obu tych sprawach pojawia się też PiS czy związani z partią ludzie. Jednocześnie te trzy wierzchołki na razie nie do końca łączą się w jedną figurę.
Wątek kryptowalut pojawiający się w materiale „Financial Times” nie ma wiele wspólnego z aferą Zondacrypto. Ciąg skojarzeń, jaki sugeruje Tusk — afera Orlenu — kryptowaluty na pendrive’ach w Caracas — afera Zondacrypto — niezrozumiałe weta prezydenta w sprawie paliw i kryptowalut — przekona głównie wyborców już sympatyzujących z rządowym obozem.
Pytanie o rozliczenia
Materiał „Financial Times” stawia też pytania o rozliczenia rządów PiS. Od zmiany władzy minęły już prawie trzy lata. Mamy ostatni polityczny sezon przed kampanią wyborczą. W tej sytuacji wyborcy coraz częściej zadawać będą sobie pytanie: co z obiecywanymi w kampanii w 2023 r. rozliczeniami?
Choć dla każdego, kto ma jakiekolwiek pojęcie o tym, jak wygląda działanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce, było oczywiste, że jest bardzo mało prawdopodobne, by ktokolwiek z osób sprawujących władzę w latach 2015-2023 usłyszał prawomocny czy nawet nieprawomocny wyrok przed 2027 r., to tego oczekiwała część wyborców obecnej koalicji. Tymczasem rozliczenia idą powoli, a takie postaci jak Zbigniew Ziobro czy Marcin Romanowski skutecznie ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości.
Choć w sprawie wenezuelskiej operacji Orlenu trudno powiedzieć, by prokuratura popełniła jakieś błędy, to sytuacja, gdy o całej sprawie opinia publiczna dowiaduje się ze śledztwa dziennikarskiego brytyjskiego dziennika, a nie od polskiej prokuratury, też nie jest do końca korzystna dla obozu rządowego.
Rząd nie wygra wyborów, przypominając o aferach opozycji
Wreszcie rząd powinien pamiętać, że rzadko wygrywa się wybory narracją skupiającą się głównie na rozpamiętywaniu afer opozycji, która nie rządzi od czterech lat. Zwłaszcza wtedy, gdy mają one dość abstrakcyjny charakter i w niewielkim stopniu odnoszą się do problemów zwykłych ludzi.
Afera Szpitala Południowego była znacznie większym problemem dla rządu niż afera Zondy jest dla opozycji, bo każdy korzysta ze służby zdrowia, a problem korupcji czy wystrzelonych w kosmos zarobków niektórych lekarzy przekłada się na dostęp nas wszystkich do koniecznych usług zdrowotnych. Straty Orlenu czy oszustwa giełdy kryptowalut funkcjonującej jak piramida finansowa miały wpływ na życie znacznie mniejszej liczby osób.
Sytuacja na rynku ropy robi się coraz bardziej dramatyczna — za co możemy podziękować prezydentowi Trumpowi i wywołanej przez niego wojnie z Iranem. Jeśli ceny drastycznie pójdą w górę albo pojawi się konieczność reglamentowania paliwa, to stworzy to zupełnie nową dynamikę polityczną, która przesłoni przeszłe ekscesy w Orlenie. Będzie ona niewygodna zarówno dla rządu — ludzie na ogół winią rząd za wysokie ceny paliwa — jak i PiS oraz prezydenta jako sojuszników Trumpa. Wtedy rozgrywka wokół wet prezydenta do ustawy o nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych zacznie się na nowo i rząd może potrzebować w niej nowej narracji.
Trudno mieć pretensje do rządu, że punktuje afery opozycji, zwłaszcza tak kompromitujące jak ta Zondacrypto czy straty szwajcarskiej spółki Orlenu. Jeśli koalicja chce się jednak utrzymać u władzy, musi mieć też swoją pozytywną narrację.

