Spotkanie Donalda Tuska z młodymi uczestnikami Campusu Polska miało tę zaletę, że było autentyczną, często trudną i burzliwą dyskusją szefa rządu z młodym elektoratem utrzymującym do niego spory dystans. W Juracie takiej dyskusji zabrakło.

W ostatni weekend wakacji prezydent Karol Nawrocki zorganizował w Juracie dwa dni spotkań z młodzieżą pod hasłem Przyszłość.pl. Były debaty, wykłady, aktywności sportowe, koncerty tyleż popularnych, co budzących kontrowersje wykonawców, wreszcie spotkanie, w trakcie którego młodzi ludzie mogli przez prawie półtorej godziny zadawać prezydentowi pytania.

Wydarzenie w Juracie zbiegało się z terminem Campusu Polska Przyszłości, imprezy od kilku lat organizowanej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. I było dość oczywiste, że środowisko skupione wokół prezydenta Nawrockiego miało ambicję, by konkurować z olsztyńską imprezą. Jak wypadła ta konkurencja i co mówi ona o polskiej prawicy?

Sądząc po materiałach wideo, jakie z obu wydarzeń pojawiły się w mediach, na razie lepiej wypada Campus. Impreza w Olsztynie była po prostu większa i zorganizowana z większym rozmachem niż ta prezydencka. Przyciągnęła, sądząc po relacjach medialnych, znacznie większe grono uczestników i zaproszonych gości.

Ci ostatni byli nie tylko liczniejsi, ale i bardziej różnorodni. U prezydenta w zasadzie jedynym gestem otwartości na środowiska inne niż prawicowe było zaproszenie autorów podcastu „Dwie Lewe Ręce”. Campus miał oczywiście silną liberalno-lewicową tożsamość, ale środowiska bardziej konserwatywne były tam lepiej reprezentowane niż nieprawica u prezydenta.

W Olsztynie znaleźli się też goście z zagranicy: amerykański strateg polityczny Patrick Gaspard, współpracujący z Barackiem Obamą, białoruski opozycjonista Aleś Bialacki czy węgierski minister kultury Zoltán Tarr. U prezydenta w Juracie nie pojawili się porównywalni goście związani z ruchem MAGA czy choćby z europejską prawicą. Jedynym akcentem przypominającym o związkach prezydenta z tym pierwszym ruchem pozostały czerwone czapeczki z białym napisem przyszłość.pl noszone przez niektórych uczestników imprezy — wyraźnie wzorowane na czapeczkach noszonych przez zwolenników Trumpa.

Jedną z kluczowych atrakcji imprezy w Juracie była wspomniana sesja pytań i odpowiedzi z prezydentem na nadbałtyckiej plaży. W jakimś sensie zmieniła się ona w arenę kolejnego politycznego pojedynku między prezydentem a Donaldem Tuskiem.

Sam Tusk wypełnił swoje przemówienie na Campusie mniej lub bardziej aluzyjnymi atakami na prezydenta. Nie była to najlepsza mowa. Premier nie przedstawił żadnych nowych, konkretnych propozycji na ostatni rok przed wyborami ani wizji przyszłości swoich rządów. W dużej mierze powtarzał to, co mówił w kampanii w 2023 r.: w Polsce toczy się walka dobra ze złem i obowiązkiem każdego z nas jest stanąć po właściwej stronie. Dał też jasno do zrozumienia, kto jego zdaniem reprezentuje zło w polskiej polityce i że prezes Kaczyński wychował sobie w młodszym pokoleniu jeszcze gorszych od siebie następców.

Spotkanie Tuska z młodymi uczestnikami Campusu Polska miało jednak tę zaletę, że było autentyczną, często trudną i burzliwą dyskusją szefa rządu z młodym elektoratem utrzymującym do niego spory dystans. Pojawiły się np. pytania o sens posyłania Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego oraz o to, czy Tusk nie powinien przekazać pałeczki młodszemu pokoleniu liderów.

W Juracie takiej dyskusji zabrakło. Atmosfera była o wiele bardziej przyjazna wobec prezydenta. Nikt z uczestników nie przyciskał go np. o niespełnione obietnice z kampanii czy o niepopularne weta. Młodzi ludzie raczej przyjaźnie wystawiali prezydentowi piłki, sugerując mu tematy, jakimi mógłby się zająć.

To, że spotkanie z Tuskiem było o wiele bardziej polemiczne, z jednej strony pokazuje, że wśród młodego, progresywnego elektoratu premier jest dziś znacznie gorzej postrzegany niż Nawrocki wśród elektoratu prawicowego. Z drugiej strony, to, że w Olsztynie na Campusie odbyła się jednak realna dyskusja, do jakiej nie doszło w Juracie, można uznać za wyraz wyższej kultury demokratycznej po liberalnej stronie. Tusk nie zawsze dobrze radził sobie z odpowiedziami na pytania młodych ludzi. Ale na pewno na szacunek zasługuje to, że potrafił przeciwstawić się populizmowi fiskalnemu jednej z uczestniczek pytającej, czy zwolnienie młodych ludzi z PIT nie powinno być wydłużone do 28. roku życia. Nawrocki nie miał w Juracie żadnego takiego momentu.

Choć Przyszłość.pl na razie wypadła słabiej niż ostatnia edycja Campusu Polska Przyszłości, to fakt, że impreza w ogóle została zorganizowana w tej formie, pokazuje, że prezydent myśli poważnie o swojej politycznej przyszłości. I już teraz podejmuje działania, by ją sobie zabezpieczyć, zwracając się do młodych wyborców.

Żaden inny czołowy polityk prawicy w ostatnich dziesięciu latach nie próbował nawet w ten sposób rozmawiać z młodszymi wyborcami o przyszłości, jak dziś robi to Nawrocki. Nawet jeśli początkowo nie wychodzi to prezydentowi najzgrabniej, to imprezy takie jak ta w Juracie budują jego wizerunek jako polityka reprezentującego przyszłość, będącego głosem średniego i młodszego pokolenia Polaków. Nawrocki wchodzi w tę rolę, ustawiając się w kontrze nie tylko wobec coraz bardziej odległego od młodszego elektoratu premiera Tuska, ale także Jarosława Kaczyńskiego.

Bo prezydent stawia na młodych nie tylko pod kątem kampanii w 2030 r. — choć oczywiście reelekcja jest dla niego pierwszorzędnym średnioterminowym celem i zapewne tak jak w zeszłym roku będzie chciał zgromadzić wokół siebie młodszych wyborców. Prezydent ma jednak większe ambicje, wyraźnie nie chce skończyć jak Andrzej Duda, który co prawda wygrał dwukrotnie wybory prezydenckie, ale po zakończeniu drugiej kadencji utracił jakiekolwiek polityczne znaczenie i zniknął z radaru opinii publicznej, zajmując się zarabianiem pieniędzy.

Nawrocki wyraźnie gra na to, by stać się liderem całej polskiej prawicy, od tej bardziej umiarkowanej spod znaku Morawieckiego, po tę najbardziej skrajną. W trakcie sesji Q & A w Juracie pojawiały się różne głosy: młodego człowieka, który rok temu głosował na Trzaskowskiego, ale dziś popiera obecnego prezydenta; członka Młodzieży Wszechpolskiej; ludzi brzmiących jak zwolennicy Mentzena, PiS i Morawieckiego. I Nawrocki jest dziś jednym politykiem stanowiącym wspólny punkt odniesienia dla całej skonfliktowanej ze sobą prawicy — co w połączeniu z jego wiekiem, eksponowanym stanowiskiem i wyraźną determinacją daje mu realne zasoby do tego, by o przywództwo na prawicy powalczyć nie bez szans na sukces. Pierwszym testem będzie udział w budowie ewentualnej prawicowej większości sejmowej za rok — włączenie się w działania nad jej zbudowaniem zapowiedział zresztą w weekend.

Impreza w Juracie, jakkolwiek blado na razie wypada na tle olsztyńskiej konkurencji, raczej przybliża go, niż oddala od tego celu.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version