Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Jarosław Kaczyński ogłosił na konferencji, że chce razem z panem budować wspólny, prawicowy front w Senacie. Z drugiej strony trwa otwarta wojna w PiS-ie. Chyba trudno w takich realiach budować jakikolwiek pakt po tej stronie sceny politycznej?
Marek Woch: Od wyborów prezydenckich powtarzam – i wynika to z mojego doświadczenia w Bezpartyjnych Samorządowcach – że pakt senacki w centrum i na prawo jest po prostu konieczny. W wyborach w 2023 r. do senatu na naszą listę zagłosowało ponad milion osób, i nie przełożyło się to żaden mandat, dlatego, że Tusk robi lewicowo-liberalne pakty.
Cieszę się, że politycy z samej góry przyjmują mój koncyliacyjny i merytoryczny przekaz. A chwilowe wewnętrzne kryzysy w PiS? Nie przeszkadzają mi w realizacji tego celu.
Piotr Müller w programie „Jeden na jeden” w TVN24 stwierdził jednak, że Jacek Sasin – rzekomy autor koncepcji pana wspólnego wystąpienia z prezesem PiS – po prostu upokarza w ten sposób własną partię.
Nie dam się wciągnąć w te gierki. Nie jestem zawodowym politykiem, nie walczę o stołki za 10 tysięcy brutto plus kilometrówki, tylko dlatego, że w życiu mi nie wyszło. Przez 13 lat ciężkiej pracy zbudowaliśmy ogólnokrajową organizację. Mamy pełną zdolność startu w jakichkolwiek wyborach: do Sejmu, Senatu, samorządowych czy prezydenckich. Wchodzimy teraz na wyższy poziom wyborczy po latach dyskryminacji i odbieraniu nam praw uczestniczenia w życiu publicznym przez polityków, mimo że nie dostajemy milionowych subwencji z budżetu państwa.
I skoro rozmawiają ze mną czołowi politycy w kraju, to znaczy, że realnie coś znaczymy.
A kim jest pan Müller, który opiera się na plotkach? Gdyby nie partia Prawo i Sprawiedliwość, w życiu nie zostałby posłem i zapomniał, ile razy przegrał zanim wygrał, i to z list dużej partii politycznej. Więcej pokory i szacunku do ludzi, bo póki co, ta ja z milionami naszych obywateli płacimy mu diety poselskie.
Widzę, że nie pała pan sympatią do działaczy zaplecza Mateusza Morawieckiego.
Uczciwie byłoby zrobić tak, jak kilkanaście lat temu Janusz Palikot – wyszedł z Platformy, założył stowarzyszenie, złożył mandat poselski i powiedział: „Startuję na równych prawach, na ubitej ziemi”. A oni z pozycji ciepłych poselskich foteli chcą robić „nową jakość” za państwowe pieniądze. Od tygodni wiedziałem, co kombinują. Dzwonili do moich ludzi w terenie, żeby ich przeciągnąć na swoją stronę, bo sami po prostu nie mają kim pracować.
Mateusz Morawiecki ma szansę zbudować realne struktury w terenie? Podobno pracuje nad tym od miesięcy.
Życzę mu sukcesów, ale znam życie. On nigdy nie robił takich rzeczy od podstaw – wszystko dała mu gotowa machina partyjna PiS-u, co zresztą prezes Kaczyński przyznał publicznie. Zbudowanie struktur, z którymi się realnie współpracuje, to nie jest siedzenie w telewizji i opowiadanie bzdur. Przekonamy się, co naprawdę potrafi, jeśli zaryzykuje i założy własny komitet.













