Firma Meta, właściciel Facebooka i Instagrama, mogła zarobić w Polsce nawet 760 mln zł w ciągu jednego roku na emisji fałszywych reklam – wynika z raportu Fundacji Instrat. Kwota ta stanowi 37 proc. całkowitych rocznych przychodów spółki Facebook Poland.
Pod względem zasięgu nielegalne treści stanowią 10,8 proc. wszystkich reklam docierających do polskich użytkowników.
Meta zarabia na fałszywych reklamach. „Jeden z mechanizmów patologicznego modelu”
– Jeśli tego rodzaju wyliczenia, jakich dokonał Instrat, znajdą swoje potwierdzenie, to oznaczałoby, że mamy do czynienia z nieznanym do tej pory globalnie legitymizowanym oszustwem – komentuje dr Konrad Ciesiołkiewicz z Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka.
Tego typu reklamy, tworzone m.in. za pomocą narzędzi generatywnej AI umożliwiających stworzenie deepfake’a, są według eksperta tylko jednym z mechanizmów „patologicznego, z perspektywy społeczeństwa i państwa, modelu biznesowego”.
– Krzywda dotyka nie tylko znane postacie, ale przez brak ochrony prywatności skutkuje wieloma przestępstwami wobec wszystkich, a w szczególności grup społecznie wrażliwych, dzieci, młodzieży, osób doświadczających kryzysów – dodaje.
Raport Instrat pojawił się kilka tygodni po tym, jak minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski skierował do Komisji Europejskiej formalny wniosek o nałożenie na Metę kary w wysokości 250 mln euro.
Powodem było ignorowanie przez koncern ponad 80 proc. zgłoszeń dotyczących szkodliwych reklam wyłudzających pieniądze oraz nielegalnie wykorzystujących wizerunek osób publicznych, polityków i dziennikarzy. Wśród nich jest Rafał Brzoska, prezes InPostu, który publicznie apelował do Mety.
Dostęp do mediów społecznościowych. KE: Od 13. roku życia
Fałszywe reklamy w mediach społecznościowych dotykają także najmłodszych. W czwartek Komisja Europejska przyjęła dokument EU Kids Act. Zakłada on wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 13. roku życia oraz zakaz zakładania osobistych kont dla osób poniżej 15. roku życia.
– To propozycja absolutnie niezbędna i odpowiadająca na potrzeby płynące obecnie ze wszystkich instytucji publicznych, ośrodków eksperckich i organizacji społecznych – ocenia Konrad Ciesiołkiewicz.
Jak podkreśla, platformy społecznościowe, streamingowe i komunikatory dla zbyt młodych ludzi uznane powinny zostać za przestrzenie bardzo wysokiego ryzyka, np. doświadczenia wszelkich form przemocy.
– Brak uwzględniania elementarnych praw człowieka i praw dziecka przez dostawców usług i produktów online pociąga za sobą obecnie ogromne koszty społeczne, liczone, niestety, zdrowiem i życiem wielu ludzi, w tym przede wszystkim osób małoletnich – mówi ekspert.
Tych ostatnich wskazuje jako najbardziej wrażliwą grupę społeczną, która ze względu na procesy rozwoju emocjonalnego i poznawczego, w wielu sytuacjach nie ma szans „wygrać ze zwodniczymi mechanizmami algorytmów rekomendacyjnych oraz sprawców”.
Działania KE to według Ciesiołkiewicza „jedyna możliwa droga” do zwiększania nie tylko odporności społeczeństwa, ale także bezpieczeństwa państwa.
– Według raportów instytucji bezpieczeństwa, w tym Europolu oraz koordynatora UE ds. przeciwdziałania terroryzmowi, dzieci i młodzież funkcjonujące na popularnych platformach są dzisiaj przedmiotem zakrojonych na szeroką skalę działań grup przestępczych, ruchów ekstremistycznych, państw trzecich, mających wrogie wobec UE cele – mówi.
– Dlatego propozycje KE, tak naprawdę, chroniąc dzieci i młodzież, chronić będą nas wszystkich, wzmacniać naszą odporność i suwerenność – podsumowuje.
EU Kids Act jest następstwem podobnych inicjatyw podjętych m.in. w Australii czy Wielkiej Brytanii.
– Dzisiaj nasze dzieci mają do czynienia z jednymi z najbardziej zaawansowanych technologii, jakie kiedykolwiek stworzono, a nie zostały one zaprojektowane z myślą o ich dobrym samopoczuciu i rozwoju – mówiła przewodnicząca KE Ursula von der Leyen podczas konferencji prasowej.
Projekt EU Kids Act przed wejściem w życie będzie musiał zostać wynegocjowany z państwami członkowskimi UE i Parlamentem Europejskim.
Tymczasem w czwartek zorganizowano posiedzenie Sejmowej Komisji Cyfryzacji, której tematami byływłaśnie oszukańcze reklamy. Na obrady zaproszono przedstawicieli Mety w Polsce, ci jednak nie stawili się w Sejmie.
„Meta tchórzy!!! Przedstawiciele polskiego Facebooka odmówili przyjścia na Komisję Cyfryzacji – trudno o większy wyraz POGARDY do polskiego Sejmu, Rządu i nas wszystkich Polaków!” – skomentował Rafał Brzoska.
Anna Nicz
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: [email protected]













